Grenlandia ostrzega przed odwiertami firmy związanej z Trumpem
Grenlandia ostro sprzeciwia się planowanym odwiertom amerykańskiej firmy naftowej związanej z Donaldem Trumpem. Sprzęt już na wyspie, mimo braku zgody!

Greenland Energy Company, spółka notowana na Nasdaq, postanowiła nie czekać na formalne pozwolenia i sprowadziła potrzebny sprzęt do Nunap Qeqqa. Mieszkańcy regionu byli świadkami przyciągającego uwagę holownika z barką wyładowującą kontenery. Czyżby nam zaserwowano scenariusz rodem z hollywoodzkiego thrillera?
Trump na horyzoncie!
Wszystko to dzieje się w cieniu nieustającym zainteresowaniu Trumpa Grenlandią. Prezydent USA od dawna nie kryje swoich marzeń o przejęciu kontroli nad tą strategiczną wyspą. Jakby tego było mało, Greenland Energy Company to nie jakaś odizolowana inicjatywa, lecz przedsięwzięcie powiązane z otoczeniem Trumpa. Larry Swets, prezes firmy, miał już kontakty z osobami bliskimi prezydentowi, jak choćby z Philem McGrawem, znanym jako Dr Phil, i Jeffem Landrym, gubernatorem Luizjany. Czy to przypadek? Wątpliwe.
Spółka ma ambicję zyskać kontrolę nad potencjalnymi złożami ropy rzekomo wartymi bilion dolarów. Tyle że szacunkom tym bliżej do science fiction niż do rzeczywistości. Czy inwestorzy nie zostaną z pustymi rękami? Sam prospekt emisyjny Greenland Energy ostrzega, że liczby mogą być nietrafne.
Grenlandia mówi „stop”
„Wszystkie przyszłe działania logistyczne muszą być zgłaszane i zatwierdzane przez organ ds. zasobów mineralnych – przed ich przeprowadzeniem” – przypomina grenlandzki rząd. Wydaje się, że stanowcza reakcja władz nie będzie tylko teorią, ale jakże prawdziwym stanowiskiem w tej politycznej układance.
Greenland Energy nie traci jednak optymizmu. W liście do akcjonariuszy napisano: „Ostatnie spotkania na wysokim szczeblu między kierownictwem projektu a grenlandzkimi organami regulacyjnymi i nadzorczymi były konstruktywne, a postępy w kierunku uzyskania pozostałych zezwoleń wymaganych do wykonania odwiertów nadal napawają nas optymizmem”. Zobaczymy, czy ich optymizm wystarczy, by sprostać granitowym zasadom Grenlandii.
Po ostatnich rozmowach firma planuje rozpocząć próbne odwierty już w październiku, inwestując w to przedsięwzięcie 60 mln dolarów. Jednak dopóki Grenlandia stoi na straży swoich zasobów, nie będzie to łatwe zadanie. „Trump wielokrotnie kwestionował zwierzchnictwo Danii nad Grenlandią, autonomicznym terytorium zależnym Danii, i mówił o chęci przejęcia kontroli nad wyspą” – przypomina grenlandzki rząd. Czy to dopiero początek tej globalnej gry w szachy?
Nie da się ukryć, że Grenlandia staje się areną politycznych walk i ekonomicznych ambicji, podczas gdy mieszkańcy żyją w cieniu kontrowersyjnych decyzji. Jak potoczy się ta historia? Na razie możemy jedynie obserwować rozwój wydarzeń i mieć nadzieję, że władze Grenlandii będą w stanie zadecydować o własnym losie, nie pozwalając na przejęcie swoich zasobów bez ich zgody.
Udostepnij artykul
