AKTUALNOŚCI
Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę Onet Kręta droga do akcesji. Na razie Bruksela może dać Kijowowi tylko nagrodę pocieszenia: benefity zamiast członkostwa Onet Mniej koszenia to więcej kleszczy? Badania z Krakowa dają nieoczywistą odpowiedź Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Gazeta.pl Wielka Brytania chce stworzyć wspólną flotę do obrony przed Rosją. "Musimy być gotowi do działania" Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Onet Kulisy odejścia Łukasza Mejzy z PiS. Szykował atak na czołowego polityka partii Onet Trzy osoby z zarzutami. Chodzi o węgiel kupiony przez rząd Morawieckiego Gazeta.pl Andrzej Poczobut wolny. W Ukrainie wymianę Aleksandra Butiagina przyjęto "z przykrością" Gazeta.pl Trump grozi zmniejszeniem liczby żołnierzy USA w Niemczech, test dla koalicji w Sejmie [SKRÓT WYDARZEŃ DNIA] Onet Gigantyczne pożary i czarne deszcze. Nad Rosję nadciąga ekologiczna katastrofa. Putin chowa głowę w piasek Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Gazeta.pl Po aferze Zondacrypto Ruch Narodowy dystansuje się od Wiplera. "Wizerunkowo źle to wygląda" Gazeta.pl Trump grozi zmniejszeniem liczby żołnierzy USA w Niemczech. "Decyzja w najbliższym czasie" Onet Rosja może ochronić tylko trzy miejsca. Jedno z nich to "dziecko Putina" Gazeta.pl Nie żyje Craig Venter. Naukowy buntownik, który odczytał księgę życia - sekwencję DNA człowieka Gazeta.pl Szpytma coraz bliżej stanowiska szefa IPN. Zimoch: Niebywałe! PSL dogadane z PiS Onet Donald Trump wycofał się na ostatniej prostej. Tak posypał się plan Izraela. Kulisy Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Gazeta.pl "Powrót Poczobuta wysoce wątpliwy". Białoruska propaganda o wymianie i uwolnieniu dziennikarza Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek Onet Nieoficjalnie: Pentagon chce użyć całkowicie nowej broni przeciwko Iranowi
Subskrybuj

Fatalny „King” opuszcza swoje królestwo. Legia żegna Kucharczyka

Doceniany i nienawidzony. Oklaskiwany i wyszydzany. Skuteczny i fatalny. Kwintesencja polskiej Ekstraklasy w jednej osobie. Michał Kucharczyk, legionista z piłkarskich antypodów opuszcza po dziewięciu latach Legię Warszawa.

Zwykle, kiedy jakiś gracz po niemal dekadzie opuszcza swój klub, żegnany jest w sposób szczególny. Zwykle, kiedy jakiś gracz po niemal dekadzie opuszcza swój klub, z którym zdobył pięć mistrzostw i sześć pucharów krajowych, jest żegnany z honorami. Zwykle, kiedy jakiś gracz po niemal dekadzie opuszcza swój klub, kibicom pękają serca i niejeden dorosły mężczyzna potrafi uronić łzę. Zwykle.

Ale nie w przypadku Michała Kucharczyka. Żaden piłkarz Legii, może nawet żaden piłkarz Ekstraklasy, przez całe lata nie potrafił tak bardzo dzielić kibiców na swoich sympatyków i przeciwników. A przecież mowa o zawodniku, który w barwach Legii rozegrał 349 oficjalnych meczów, w których zdobył 71 bramek i zaliczył 58 asyst. Ba! Kucharczyk, pochodzący z Nowego Dworu Mazowieckiego, musiał być traktowany jak „chłopak stąd”. A takich się ceni najbardziej. „Kuchy” był więc „swój”, został jednym z najbardziej utytułowanych legionistów w historii klubu, dołożył do tego przyzwoite statystyki.

Mało? Z powodzeniem grał z Legią w europejskich pucharach, wprowadzał warszawian po niemal 20 latach do Ligi Mistrzów (kto pamięta bramkę na 1:1 z Dundalk? (WIDEO 1), strzelił nawet w tamtej edycji gola, na stadionie Borussi Dortmund (WIDEO 2), w jednym z najbardziej szalonych meczów w całej historii tych rozgrywek. Potrafił wziąć na siebie odpowiedzialność i nieraz ratował Legię z opresji (kto pamięta jego dwa gole w Gdańsku, gdy wszedł z ławki? (WIDEO 3). Przez te wszystkie lata dał fanom Legii mnóstwo radości i emocji. Kiedy jednak kibic z Łazienkowskiej ma powiedzieć o Kucharczyku „legenda”, wcale nie przychodzi mu to łatwo.

Bo z jednej strony dla trybun to był „Kuchy King”, a z drugiej – ten „fatalny” Kucharczyk (WIDEO 4). Żaden inny piłkarz (może tylko Sławomir Peszko, ale z innych względów) nie wzbudzał takich emocji. Kucharczyk potrafił huknąć niespodziewanie w okienko, by za moment zirytować kibiców, jak nikt inny, prostą stratą. Potrafił w pełnym biegu minąć dwóch obrońców, by zaraz potknąć się o własne nogi w prostej sytuacji. Potrafił wrzucić piłkę w pole karne „na nos”, by po chwili uderzyć tak, że piłce było bliżej na dach stadionu niż do bramki (WIDEO 5).

Ile radości – tyle złości. Ile oklasków – tyle gwizdów i irytacji. Kiedy Kucharczyk z „Kinga” przeistaczał się w „Fatalnego”? Kiedy zaczynał myśleć na boisku. – Jest najlepszy, kiedy nie kombinuje. Kiedy zaczyna za dużo myśleć, traci swoje atuty – mówił o 28-latku jeden z jego trenerów, Jacek Magiera. A tyle mówi się, że w piłce najważniejsza jest głowa, myślenie.

Paradoks! Ale paradoks pasujący do całej polskiej ligi. Bo Kucharczyk był uosobieniem uroczej, ale też przaśnej Ekstraklasy. Ekstraklasy, którą się kocha, i której się nienawidzi. Ekstraklasy, na której powrót czeka się jak dziecko na pierwszą gwiazdkę, a za chwilę nie cierpi, jak sąsiada, który cały rok przeprowadza niekończący się remont. Dlatego przez ostatnie lata miała twarz chłopaka z Nowego Dworu.

Po dziewięciu latach kończy się przygoda Kucharczyka z Legią. Kończy się też pewna epoka przy Łazienkowskiej. Wielu kibiców odetchnęło dziś z ulgą, mówiąc, że wreszcie nie będzie musiało oglądać jego gry. „Legenda przez zasiedzenie” – to można wyczytać między wierszami, gdy przegląda się fora i „legijnego” Twittera. Jednak to nie Kucharczyk sam wstawiał się przez te wszystkie lata do składu, tylko kolejni trenerzy. To nie Kucharczyk sprowadzał na Łazienkowską słabych, często beznadziejnych skrzydłowych, z którymi wygrywał rywalizację. Dlatego bez względu na wszystkie jego pudła, kiksy i irytujące występy należy mu się w Warszawie szacunek. A patrząc na ostatnie ruchy, jakie mają ostatnie miejsce przy Łazienkowskiej, może się okazać, że ci wszyscy wyszydzający „Kuchego” szybko za nim zatęsknią.


Zdjęcie główne: Michał Kucharczyk podczas treningu. Fot: Dominik Kwaśnik