Sejmowa komisja “debatowała” nad prezydenckimi projektami ustaw o KRS i SN. Poprawki PiS-u zostały przyniesione w teczce i przegłosowane. Wbrew posłom opozycji i negatywnej opinii Biura Legislacyjnego Sejmu. Pełną władzę miał przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz, którego opozycja za prowadzenie obrad chce postawić przed prokuratorem. Było głośno, tłoczno i z problemami technicznymi. Opozycja domagała się odroczenia posiedzenia. Nie udało się, zorganizuje za to własne wysłuchanie publiczne. – Nie znam takiego trybu procedowania nad ustawami zmieniającymi ustrój państwa – mówi wiadomo.co dr Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego. Ostrzega, że PiS będzie mógł powołać członków KRS “szybko i we własnym gronie”.

“Ustawa o upolitycznieniu KRS”

Posłowie opozycji chcieli, aby taki był właśnie tytuł projektu ustawy o KRS. To była jedna z poprawek zgłoszonych przez posłankę Nowoczesnej Kamilę Gasiuk-Pihowicz. Nie wszystkie opozycja mogła zgłosić, bo przewodniczący komisji nie dopuszczał posłów do głosu.

Opozycja zapowiedziała złożenie doniesienia do prokuratury na przewodniczącego komisji sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza. Dlaczego? Chodzi m.in. o niedopełnienie obowiązków. Posłowie głosowali nad poprawkami, których wcześniej nie znali. Te podobno uzgodnione z prezydentem podczas serii spotkań w Belwederze zostały przedstawione w ostatniej chwili.

Poseł Stanisław Piotrowicz (prokurator stanu wojennego) odbierał głos i ograniczał posłom opozycji czas wypowiedzi, nie pozwalał na uzasadnianie wniosków formalnych i poprawek. Opozycja domagała się odroczenia posiedzenia komisji sprawiedliwości. Były też problemy techniczne.

Ostatecznie komisja przegłosowała wszystkie poprawki PiS-u, ale nie zgodziła się na wysłuchanie publiczne w sprawie prezydenckich projektów ustaw. Opozycja zapowiada własne – w najbliższy piątek:

Wyczekiwane poprawki Prawa i Sprawiedliwości

Pierwsza zgłoszona poprawka dotyczy wyboru przez Sejm sędziów-członków KRS. Jeżeli nie uda się 15 sędziów wybrać większością 3/5, to będą wybierani bezwzględną (50+1) większością głosów.

Kolejna ważna poprawka, której sprzeciwiła się podczas posiedzenia komisji przedstawicielka Kancelarii Prezydenta, dotyczy zgłaszania kandydatów na członków KRS. PiS chce, aby taką możliwość miały także grupy 25 prokuratorów, adwokatów, radców prawnych i notariuszy.

– Możemy założyć, że albo pan prezydent został oszukany, albo wcześniej się na to zgodził. Jeżeli tak, to ciekawe, co uzyskał w zamian… To nie jest polityka realizowana w interesie państwa, to jest mała i czysto partyjna robota – mówi w rozmowie z wiadomo.co dr Ryszard Balicki z Uniwersytetu Wrocławskiego

KAMILA TERPIAŁ: Co oznaczają poprawki zgłoszone i przegłosowane przez PiS? Pełne upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa?
RYSZARD BALICKI: To potwierdzenie tezy, że PiS stara się wrócić do rozwiązań zawartych w pierwotnych ustawach, czyli wygodnych dla partii rządzącej.

Po tych zmianach będzie prosta sytuacja – partia rządząca nie będzie nawet zainteresowana rozmowami o uzyskaniu większości kwalifikowanej, bo to nie będzie się opłacać, będzie można przejść do drugiego etapu, czyli wyboru większością głosów.

Partia rządząca bez problemu przegłosuje sobie taki skład KRS, jaki będzie wygodny. Ta poprawka wiąże się z następną mówiącą o tym, że grupa prokuratorów będzie mogła wskazać kandydatów do KRS, których następnie wybiorą posłowie PiS-u. Przypomnę, że prokuratorzy podlegają prokuratorowi generalnemu, który jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości i politykiem. Dojdzie do sytuacji, w której partia rządząca będzie mogła zgłosić odpowiednich kandydatów i załatwić wszystko szybko, we własnym gronie.

Możemy założyć, że albo pan prezydent został oszukany, albo wcześniej się na to zgodził. Jeżeli tak, to ciekawe, co uzyskał w zamian…

Na Pałacu Prezydenckim powiewa już biała flaga?
Niestety, zgadzam się z takim smutnym wnioskiem. Cały czas miałem nadzieję, że pan prezydent wetując poprzednie ustawy, korzystając ze swoich uprawnień, jednak występuje w obronie konstytucji i demokracji. Okazało się, że w grę wchodziły małe, partyjne interesy, które skończyły się trwającymi długo tajnymi targami z prezesem.

To nie jest polityka realizowana w interesie państwa, to jest mała i czysto partyjna robota.

Poprawce dotyczącej zgłaszania kandydatów do KRS sprzeciwiła się minister w Kancelarii Prezydenta Anna Surówka-Pasek. To także gra?
Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Być może ten “polityczny targ” został dobity na wyższym poziomie i pani minister została postawiona w bardzo nieeleganckiej sytuacji. Być może partia rządząca ma świadomość, że może pozwolić sobie na wszystko, nie zważając nawet na kurtuazję wobec wnioskodawcy.

Jak określiłby pan sposób prowadzenia prac komisji przez jej przewodniczącego posła Stanisława Piotrowicza? Opozycja zapowiedziała doniesienie w tej sprawie do prokuratury.
Jako konstytucjonalista nie znam takiego trybu procedowania nad ustawami, ale widocznie jest on bliski panu prokuratorowi stanu wojennego. Darujmy sobie jednak ironię.

Tu chodzi o bardzo ważne ustrojowe ustawy, które będą ingerować w system funkcjonowania państwa i niszczyć naszą demokrację.

Nie oczekiwałem po Stanisławie Piotrowiczu, że będzie prowadził obrady komisji zgodnie z regulaminem i parlamentarnymi zasadami, bo przyzwyczaił nas do pewnego standardu i trzeba przyznać, że jest mu wierny.

Przepadł wniosek o wysłuchanie publiczne, opozycja zamierza zorganizować własne. Czy to coś jeszcze może zmienić?
Nie jestem tu dobrej myśli. Ale potrzebne jest pokazanie wszystkim tego, co się dzieje. Musimy mówić o tym, jak jest niszczony demokratyczny system państwa polskiego.

Konsekwencje będą bolesne i będziemy ich doświadczać długo.

Jakie będą konsekwencje upolitycznienia sądów?
Bardzo niebezpieczny jest sam fakt upolitycznienia. To będzie się zaczynać w miarę delikatnie. Najpierw będzie grupa 15 sędziów, którzy z jakichś powodów zaakceptują to, że partia polityczna zgłosi ich kandydaturę i w taki sposób powstaną pewne, nawet niewypowiedziane, zależności. Później ta Krajowa Rada Sądownictwa będzie wybierać sędziów i wskazywać sędziów w procedurach awansowych – i to już będą “swoi” sędziowie, ci, którzy będą postępować tak, aby “nie narazić się” partii rządzącej. Najpierw może dochodzić do samocenzury, to przykre, ale ludzkie zachowanie. Zresztą powoli już tego doświadczamy. Jak połączymy to z powoływaniem prezesów sądów i tym, co stanie się w Sądzie Najwyższym, to

nasze sądownictwo straci atrybut niezależności.

Zagrożona będzie też niezawisłość indywidualna sędziów w orzekaniu. To nie będzie się działo od razu, nie będzie łatwo dostrzegalne i dlatego jest tym bardziej niebezpieczne.


Zdjęcie główne: Jarosław Kaczyński, Stanisław Piotrowicz, Fot. Wikimedia Commons, licencja Creative Commons

Comments are closed.