Reklama

Skoro władza dla osiągnięcia partyjnych celów kłamie w ten sposób, bo władza jest ważniejsza niż życie ludzkie, to znaczy, że jest bardzo źle. Oczywiście na początku wszystko działało, przepchnięto kolanem pana Dudę na II kadencję i zaczęło się wszystko sypać. Teraz ktoś musi zostać rzucony na pożarcie i może to będzie sam prezes Kaczyński, tylko pytanie, kto to może zrobić, bo Kaczyński jednak zbudował aparat przybocznych Rzymian. Może to będzie premier Morawiecki, ale ludzie muszą coś dostać. I to nie przeciwnicy PiS-u, tylko ci wahający się. Spodziewam się też prawdziwej rekonstrukcji rządu – mówi nam dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. – W środku trwa brutalna walka o władzę. Zbigniew Ziobro w ogóle nie zaistniał w tym sporze, a jego prokurator, a może już nie jego, postraszył, że do 8 lat będzie grozić organizatorom protestów. To klasyka państwa totalitarnego, nie mylić z autorytarnym, bo jeżeli prokurator krajowy każe prokuratorom łapać protestujących i stawiać im zarzuty zagrożone karą 8 lat, aby przestraszyć tych młodych ludzi, to trudno to inaczej nazwać – mówi nasz rozmówca

JUSTYNA KOĆ: Co się dzieje? Pękł teflon czy to chwilowy wizerunkowy kryzys w partii rządzącej?

Mirosław Oczkoś

MIROSŁAW OCZKOŚ: Być może jest to początek końca obozu rządzącego, choć w polityce niczego nie można być pewnym, tym bardziej, że dynamika ulicy nie podlega żadnym regułom. Pamiętajmy też, że jest COVID, a to chyba najmocniejszy gracz obecnie. Nie widać na pewno żadnego pomysłu, co z tym zrobić, i to zarówno w przypadku pandemii, jak i Strajku Kbiet. Proszę zwrócić uwagę, że nikt znaczący z obozu rządzącego nie zabrał głosu. Słychać było pobrzękiwania, że to lewackie bojówki, zmanipulowana młodzież itd., ale to wygląda na panikę w obozie władzy.

Potwierdza to też decyzja o zamknięciu cmentarzy w piątek po południu, co było podyktowane wyłącznie politycznymi pobudkami. Podjęto szybką kalkulację, ile osób może się zarazić, a to wytrąciłoby rządzącym kartę, że ludzie pozarażali się na marszach.

Oczywiście dwa dni zamknięcia cmentarzy nie wpłynie znacząco na transmisję wirusa, tym bardziej, że ludzie ciągle chodzą do galerii handlowych itd. Odbieram to jako wyjątkowy cynizm.

Reklama

Media społecznościowe podbił mem, że „PiS to partia, która potrafi zrazić do siebie nawet producentów chryzantem”.
Tak, ale uważam, że najbardziej bolało ludzi jednak to, że nie mogą pójść na cmentarz. Zachowanie PiS-u było nieco histeryczne, ale jak spojrzymy na ciąg wydarzeń, to wszystko staje się jasne. Po wyroku TK myślano, że pojawi się grupa feministek, a okazało się, że od razu wieczorem grupa protestujących znalazła się pod domem prezesa Kaczyńskiego. Policja była wówczas bardzo brutalna i użyła gazu, zatrzymywała, legitymowała itd., bo chciano to zdusić w zarodku. Okazało się jednak, że każdy dzień przynosił większe protesty i policja wyraźnie odpuściła. Potem mamy to przedziwne oświadczenie prezesa, którego chyba przed edycją nie oglądał, później konkretny atak w Sejmie na opozycję i okazało się, że nikt nad tym już nie panuje.

Okazało się także, że Polacy to ktoś więcej niż tylko ci, którzy dostają benefity od PiS, ale oczywiście najciekawsze jest to, czego nie widać.

Czego nie widać?
W środku trwa brutalna walka o władzę. Zbigniew Ziobro w ogóle nie zaistniał w tym sporze, a jego prokurator, a może już nie jego, postraszył, że do 8 lat będzie grozić organizatorom protestów. To klasyka państwa totalitarnego, nie mylić z autorytarnym, bo jeżeli prokurator krajowy każe prokuratorom łapać protestujących i stawiać im zarzuty zagrożone karą 8 lat, aby przestraszyć tych młodych ludzi, to trudno to inaczej nazwać.

Widać, że obecna władza nie ma pojęcia, jacy dziś są młodzi ludzie, czego słuchają, jakie mają pragnienia itd. To dziwne, bo oczywiście zawsze jest przepaść pokoleniowa, ale tutaj to wygląda na Rów Mariański. Młodzież z kolei zauważyła, co się dzieje, i śmieje się z władzy. Ilość memów, śmiesznych haseł o władzy, rządzących i Jarosławie Kaczyńskim jest ogromna. Ja nie pamiętam takiej sytuacji w wolnej Polsce. „PiS parzy herbatę w wodzie po parówkach” albo że „podmiot nie zgadza się z orzeczeniem” czy też cytowanie wersów z Szekspira – to wszystko pokazuje, że

udał się eksperyment pani Zalewskiej i po reformie sprzed 4 lat młodzież się świetnie wyedukowała.

Jak ocenia pan zachowanie Kościoła?
Zachowanie hierarchów, bo to o nich mowa, jak Jędraszewski, Gądecki, Rydzyk, przypomina zachowanie rady starszych, są niczym komitet polityczny na Kremlu. Pamiętam, jak prof. Gliński 4-5 lat temu mówił, że PiS chce przeprowadzić rewolucję. Teraz prawdopodobnie jesteśmy świadkami, jak rewolucja przystępuje do konsumpcji swoich dzieci.

Czeka nas przysłowiowe zgilotynowanie Robespierre’a?
Prezes Kaczyński cofnął się tylko raz, przed tzw. parasolkami. Teraz chciał być sprytny i przechytrzył sam siebie, a początku upatrywałbym w kłamstwie założycielskim, że pandemia jest w odwrocie. Skoro władza dla osiągnięcia partyjnych celów kłamie w ten sposób, bo władza jest ważniejsza niż życie ludzkie, to znaczy, że jest bardzo źle. Oczywiście na początku wszystko działało, przepchnięto kolanem pana Dudę na II kadencję i zaczęło się wszystko sypać. Teraz ktoś musi zostać rzucony na pożarcie i może to będzie sam prezes Kaczyński, tylko pytanie, kto to może zrobić, bo Kaczyński jednak zbudował aparat przybocznych Rzymian. Może to będzie premier Morawiecki, ale ludzie muszą coś dostać. I to nie przeciwnicy PiS-u, tylko ci wahający się. Moim zdaniem

scenariusze są teraz dwa; albo zastosują metodę strusia, czyli schowają głowę w piasek i pójdą na przeczekanie, stąd te dwa tygodnie przerwy w Sejmie, albo będzie prawdziwa rekonstrukcja rządu, a być może nawet wcześniejsze wybory.

Jak ocenia pan działania opozycji?
Bardzo dobrze, chyba po raz pierwszy opozycja działa rozsądnie i nie przełączyła się na hura, jawnie do protestów. Ten błąd popełniono przy KOD-zie, gdzie obok Kijowskiego na scenie od razu pojawiali się politycy opozycji. Teraz bardzo rozsądnie otwierają biura, organizują pomoc prawną, manifestują i taka polityka jest bardzo sensowna, bo co by nie robił aparat propagandy PiS-u, to nie ma ich za bardzo jak powiązać z organizatorami protestów. Podobnie w przypadku rozmów o prezydenckiej ustawie, bo już raz dawali się w ten sposób wpuścić i zawsze na tym przegrywali.

Za wszystko, co się dzieje, odpowiada prezes Kaczyński i obóz Zjednoczonej Prawicy, który ma wszystko, pełnię władzy. Miller miał dużo, Tusk sporo, ale

takiej władzy, jaką ma Kaczyński, nie miał nikt, dlatego też coraz trudniej jest Kaczyńskiemu zrzucić odpowiedzialność za to, co się dzieje, tym bardziej przy rozsądnym zachowaniu opozycji.

Jak ocenia pan działania Strajku Kobiet?
Pozytywnie i mam wrażenie, że wyciągnięte zostały wnioski ze strajku parasolek. Wówczas pani Marta Lempart bardzo mocno skanalizowała to w jedną stronę. Obecne marsze, przynajmniej na to wygląda, nie są zainteresowane radykalnością w stylu „aborcja na życzenie” i SMS czy „ręce precz od naszych macic”. To oczywiście się pojawia, ale nie jest mainstreamem protestów, a ilość postulatów pokazuje, że próbuje się pogodzić różne środowiska, bo jest i tzw. piątka dla zwierząt, jest o TVP i telewizji, o świeckości państwa. Pamiętajmy, że to jest pokolenie, które zostało nie tylko wychowane, ale i urodzone już w Unii Europejskiej, i dla nich myślenie władzy jest kompletnie anachroniczne.

Oczywiście to wszystko może mieć jeszcze jakieś retorsje, ale nie sądzę, aby udało się to wszystko odkręcić. Bardzo dobrze, że organizatorki sięgnęły szeroko przy powoływaniu Rady Konsultacyjnej, że mają wsparcie Borusewicza, Lityńskiego, Lisa, Onyszkiewicza, czyli tych opozycjonistów, którzy postulowali dialog, nie przemoc.

Bardzo dobrze oceniam też decyzję, aby nie chodzić przed i do kościołów, czego kompletnie nie rozumie prezes Kaczyński.

Protesty w pierwszym odruchu uderzyły w kościoły, także z powodu złości, że narzuca im pewne kwestie związane z wartościami, a sam nie jest w stanie rozliczyć się z pedofilią, ale potem omijali je szerokim łukiem. Niestety obawiam się, że jeszcze wiele przed nami i boję się tego jako obywatel, ale prawdą jest, że władzy się nie oddaje, władzę się wyszarpuje.


Zdjęcie główne: Mateusz Morawiecki ściska dłoń Zbigniewowi Ziobrze w ławach rządowych, Fot. Flickr/KPRM/Krystian Maj; zdjęcie w tekście: zdjęcie w tekście: Mirosław Oczkoś, Fot. Flickr/Fryta 73, licencja Creative Commons

Reklama