Reklama

Kaczyński może jeszcze przyśpieszyć wybory, aby Ziobro nie miał czasu urosnąć za bardzo. Ziobro nie ma wielu struktur, co było widać po wyborach w Rzeszowie, zatem ten marketing polityczny i kalkulacja może okazać się słuszna. Za chwilę uderzy w nas recesja, pandemia rozwija się totalnie bez kontroli, może się zatem okazać, że ta ucieczka do przodu Kaczyńskiemu będzie na rękę. Po wyborach nastąpi kolejne „nowe otwarcie”, wymiana premiera, bo Morawiecki okaże się ukrytym sabotażystą i to na niego zwali się całą winę za niepowodzenia, bo to agent, do końca cichy współpracownik Tuska – mówi nam ekspert od marketingu politycznego dr Mirosław Oczkoś. I dodaje: – Przyznam, że już we wszystko jestem w stanie uwierzyć i wiele sobie wyobrazić. Pewne jest jedno, skoro Ziobro tak wysoko gra, to musi czuć się bardzo mocno, a  jeżeli Kaczyński raz ustąpi, to Ziobro już nie da mu spokoju

JUSTYNA KOĆ: Ziobro ma grozić, że jeśli ustawa dotycząca sprawdzania paszportów covidowych przez pracodawcę przejdzie przez Sejm, to partia nie poprze ustawy budżetowej. Gdyby tak się stało, mogłoby dojść do przyspieszonych wyborów. Kto zatem rządzi? Czy to ogon macha psem?

Mirosław Oczkoś

MIROSŁAW OCZKOŚ: Wygląda na to, że tak. W polityce ktoś może być języczkiem u wagi, a Zbigniew Ziobro z kolegami chce być chyba jęzorem; dużym, ogromnym językiem, który będzie obśliniał i oblizywał, co się da, i to się może udać. Na całym świecie jest tak, że mniejsze ugrupowania ruszają na większe, kiedy wyczuwają słabość tego większego.

Albo zatem Zbigniew Ziobro wie coś, czego my nie wiemy, np. to, że Jarosław Kaczyński już nie jest w stanie mentalnie, psychicznie, zdrowotnie rządzić.

Żeby było jasne – ja nie słyszałem żadnych spekulacji na ten temat, natomiast patrząc na to, co się dzieje z Mejzą, to rzeczywiście może już Kaczyński nie daje rady. Już nie jest tym bezwzględnym Jarosławem Pierwszym, który jeszcze 5 lat temu to by takiego Mejzę zjadł na podwieczorek i jeszcze się smacznie oblizał. Wożenie się z ewidentną pomyłką, jaka jest w rządzie ten pan, i gimnastykowanie się polityków PiS, którzy próbowali udowadniać, że poseł Mejza jest delikatną tancerką baletową, która skacze piruety i axle było żałosne. Ludzie, którzy uprawiali ciężką politykę, zajmowali się przez ostatnie lata przebudową relacji społecznych, niszczyli kraj, klękali przed jednym posłem.

Reklama

Teraz Zbigniew Ziobro, który ma przecież poparcie Rydzyka, postanowił zrobić przegrupowanie na prawicy. Może to jest ten moment, kiedy Ziobro mówi do PiS-owców, którzy nie są zorientowani centrystycznie, tylko na prawo, że prezes już nic nie może, a bez Solidarnej Polski czekają nas wybory.

Czasem tak jest, że stary słoń odchodzi na bok i oddaje ducha albo go stado zagryza.

Wygląda to ewidentnie na konfrontację, bo to, co mówi Ziobro i komunikują jego ludzi, nie jest już tylko przepychanką polityczną, bo to spełnialna groźba, a skoro tak, to może się ziścić w każdej chwili.

Czy to znaczy, że Donald Tusk miał rację mówiąc, że czuć już odór zepsutej i upadającej władzy na Nowogrodzkiej?
Z całym szacunkiem do Donalda Tuska, ale to już czuć przez telewizję i papier, że władza jest zajęta już tylko utrzymywaniem władzy, a mechanizmy zgniły, ludzie, którzy coś potrafili, odeszli i została zwarta grupa najemników pospolitego ruszenia, którzy niczym Hunowie gwałcą, palą, rabują to, co jeszcze się da, bo zaraz zostaną wyparci z miasta. Donald Tusk będący w centrum polityki widzi to jeszcze dokładniej i sądzę, że w oczach niejednego członka rządzącej formacji widzi strach.

Jeżeli członkowie PiS nie zachłysnęli się dotacjami, władzą, spółkami, tylko coś do nich dociera, to muszą mieć poczucie lęku. Podam przykład – nie bierzemy pieniędzy z KPO w tym roku, bo obraził się jeden polityk. Przyznam, że moim zdaniem to nie jest nawet Trybunał Stanu, bo do tego trzeba być mężem stanu. W Polsce w partii rządzącej nie ma dziś w ogóle żadnego męża stanu, w związku z tym za działanie na szkodę państwa staje się przed sądem karnym. W pierwszej lepszej spółce, jak ktoś działa na jej szkodę, to staje przed sądem.

Nieprzyjęcie pieniędzy z UE jest działaniem na szkodę kraju. Można się oczywiście podpierać tym, co zrobił Mateusz Morawiecki, wysyłając SMS, że jest ostatnim żywym chodzącym Europejczykiem w PiS-ie, ale Morawiecki-Europejczyk przypomina bardziej demokrację socjalistyczną.

Przyznam, że jak na to patrzę, to ogarnia mnie przerażenie, bo władza, która czuje, że traci władzę i może być rozliczona za działanie na szkodę państwa i inne przekręty, może stać się irracjonalna. Niektórzy nie wytrzymują już presji, inni zaczną kopać, niektórzy zaczną gryźć, jeszcze inni będą próbować się ułożyć z nowymi. Na to wchodzi Ziobro i mówi, że daje im wszystkim ochronę, bo ma prokuraturę i sędziów, przynajmniej niektórych, ma TK z panią Przyłębską i Kurskiego w telewizji. Najwyraźniej Kaczyński już takiej gwarancji bezpieczeństwa nie daje.

No dobrze, ale muszą sobie zdawać sprawę, że wcześniej czy później oddadzą władzę.
W demokracjach oczywiście, że tak jest. Klasycznym przykładem jest zmiana steru w Niemczech i odejście kanclerz Merkel, która rządziła kilkanaście lat, a odchodząc dostała brawa i kwiaty od swojego następcy, który przecież nie jest z jej bajki. My na to, zza tego muru cywilizacji, możemy patrzeć tylko jak to wygląda. Smutne to bardzo, bo rzeczywiście wyglądamy jakbyśmy utknęli na przedmurzu cywilizacji.

Żeby to zmienić, to musi się skończyć, co podkreślam jako obywatel, brak odpowiedzialności karnej dla urzędników państwowych. Nie może być wytrychu, że to „decyzja polityczna”, bo jeżeli zaniedbałeś sprawę państwową, bo twoje widzimisię, ego, horoskop ci powiedział, żeby czegoś nie zrobić, to jest za to kara.

Podobnie gdy jesteś prezesem banku, a nadajesz się bardziej na standupera,

który opowiada o finansach i dopiero jak rynek przyciśnie, to podnosisz stopy, to również za to powinna być kara. Niewzięcie miliardów z UE także należy rozliczyć.

Oczywiście Kaczyński może jeszcze coś zrobić, jak chociażby przyśpieszyć wybory, aby Ziobro nie miał czasu urosnąć za bardzo. Ziobro nie ma zbyt wielu struktur, co było widać po wyborach w Rzeszowie, zatem ten marketing polityczny i kalkulacja może okazać się słuszna. Za chwilę uderzy w nas recesja, pandemia rozwija się totalnie bez kontroli, może się zatem okazać, że ta ucieczka do przodu Kaczyńskiemu będzie na rękę. Po wyborach nastąpi kolejne „nowe otwarcie”, wymiana premiera, bo Morawiecki okaże się ukrytym sabotażystą i to na niego zwali się całą winę za niepowodzenia, bo to agent, do końca cichy współpracownik Tuska.

Przyznam, że już we wszystko jestem w stanie uwierzyć i wiele sobie wyobrazić. Pewne jest jedno, skoro Ziobro tak wysoko gra, to musi czuć się bardzo mocno, a  jeżeli Kaczyński raz ustąpi, to Ziobro już nie da mu spokoju. Potwór władzy jest zawsze głodny i trudno go nakarmić, a Ziobro jest głodny już kilka ładnych lat, choć już ma władzę, jakiej nikt jeszcze nie miał.

Zaskakujące, że rząd zajmuje się sobą i rozgrywkami z koalicjantami, gdy codziennie umiera grubo ponad pół tysiąca osób.

Rząd przekonuje, że za drożyznę i inflację w Polsce odpowiada UE. Czy to się może przebić, czy już nie te czasy?
To kwestie wizerunku i marketingu politycznego. Kwestie drożyzny i inflacji dotykają ludzi bezpośrednio i to wszystkich, niezależnie czy są wyborcami PiS, KO, czy PSL czy Konfederacji. Skoro nie zadali sobie trudu myślenia przy aferach Morawieckiego, Dworczyka, Mejzy i innych, to nie zadadzą sobie trudu myślowego, że drożyzna to UE; to jest za daleka paralela. Można oczywiście próbować, ale skoro sam Kaczyński przekonywał lata temu, że rząd Tuska jest nieudolny, bo nie obniżył akcyzy, a oni by obniżyli, a teraz tego nie robi, to wypada dość głupio.

A przypominam, że najgorsze dopiero przed nami, bo od nowego roku wchodzi Nowy Ład, który dopiero da nam popalić. W tym wszystkim UE może jeszcze wyjść na bohatera, że broniła Polaków przed tymi zmianami.

Jeżeli sprawdzi się przepowiednia, że prąd 40 proc., a gaz 80 proc. w górę, to nie da się wystawić rachunku za to UE, ale można będzie próbować zwalić wszystko na Morawieckiego.

Dlaczego rząd idzie na tak ostre zwarcie z UE w kwestii Izby Dyscyplinarnej? Sam Kaczyński jeszcze w sierpniu mówił, że Izba jest do likwidacji.
Jeżeli popatrzymy na całość tych wypowiedzi z sierpnia, to możliwości mamy dwie i nie wiem, która jest gorsza. Pierwsza, że rządzą nami nieudacznicy, którzy poza tym, że potrafią rozdawać pieniądze zgromadzone przez poprzedników, potrafią tylko być aroganccy, złośliwi i brutalni, ale nie potrafią rządzić. Rządzenie polega na rozwiązywaniu problemów, a nie ich tworzeniu.

Druga ewentualność jest taka, że działa jakaś grupa wpływu, nie chcę powiedzieć agentów, która dostała zadanie, aby destabilizować, a jak się da, to wyprowadzić lub wypchnąć Polskę z UE.

Rosjanie z Putinem nie muszą wchodzić do Polski, wystarczy, aby mieli tu przychylnych sobie ludzi, którzy będą załatwić całą robotę. To idealna sytuacja dla Rosji, kiedy Polska jest skłócona ze wszystkimi sąsiadami, wszędzie ma wrogów, a przynajmniej nieprzyjaciół.

To katastroficzna wizja, ale przypominam, że kilka lat temu mówiłem o możliwym polexicie, a niektórzy pukali się w głowę, że Polacy chcą być w UE. Za chwilę się okaże, że może i byśmy chcieli, ale nikt nas już nie chce, może z wyjątkiem Bałtyku, choć zimny bardzo, szczególnie o tej porze roku.


Zdjęcie główne: Mateusz Morawiecki, Fot. Flickr/KPRM/Krystian Maj, licencja Creative Commons; zdjęcie w tekście: Mirosław Oczkoś, Fot. Flickr/Fryta 73, licencja Creative Commons

Reklama