Reklama

Mimo że PO określa się jako partia chadecka, to prezentuje jednak odpowiedzialny liberalizm. Oczywiście to też można pomylić z populizmem, ale ja zakładam odpowiedzialność – mówi nam dr Anna Materska Sosnowska, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – W moim przekonaniu decyzja PSL o samodzielnym starcie osłabia całą opozycję – podkreśla. – Jestem zwolenniczką szerokiego bloku, bo z drugiej strony mamy też jeden duży blok. I nie chodzi tylko o reprezentację, ale także o strategię wyborczą. Polaryzacja jest bardzo silna i nie ma co temu zaprzeczać. Nie można walczyć tylko o to, żeby PiS nie uzyskał konstytucyjnej większości, bo oni i bez tego robią z konstytucją, co chcą. Trzeba walczyć o zwycięstwo i jest bardzo dużo ważnych kwestii, wokół których warto się jednoczyć – dodaje

KAMILA TERPIAŁ: Szóstka Schetyny to “nowoczesny, odpowiedzialny program”?

ANNA MATERSKA-SOSNOWSKA: Trudno powiedzieć, czy to jest program marzeń PO. Ale prawdopodobnie optymalny na dzisiejszą sytuację. Dla nas, wyborców, jest ważne, żeby teraz poznać szczegóły.

Reklama

Hasła o obniżaniu podatków czy rezygnacji z węgla są chwytliwe, ale jak wczytamy się w propozycje dotyczące ochrony środowiska, to widać, że są rozłożone w czasie.

Czekam na wyliczenia i konkrety. W tym jest cały sens. Nie można jednego populizmu zastępować drugim. Zwróciłabym też uwagę na to, że mimo iż PO określa się jako partia chadecka, to prezentuje jednak odpowiedzialny liberalizm. Oczywiście to też można pomylić z populizmem, ale ja zakładam odpowiedzialność.

Propozycja wprowadzenia związków partnerskich to ukłon w stronę lewicy?
Ta propozycja w ogóle mnie nie dziwi. W Polsce od razu jest skojarzenie, że to będą związki homoseksualne, ale przecież nie o to chodzi.

Związki partnerskie funkcjonują w Europie, w Niemczech były zalegalizowane przez chadeków. To jest po prostu zarejestrowany związek także kobiety i mężczyzny. Nie wszyscy chcą i muszą się pobierać.

Jak zresztą patrzymy na rosnące statystyki rozwodów, to widać, że związek partnerski jest dobrym rozwiązaniem. To nie jest ukłon w stronę lewicy, to jest oczywisty postulat.

Co może być najbardziej chwytliwym hasłem?
Zaprezentowano hasła skierowane do różnych grup. Nie wiem, co zostanie wysunięte jako główny postulat. Wydaje mi się, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Zaprezentowali trzy główne obszary: zdrowie, ekologia, edukacja, które dotykają w jakiś sposób każdego z nas, a przez PiS zostały bardzo zaniedbane.

Grzegorz Schetyna mówił podczas swojego wystąpienia, że “nie wystarczy być anty-PiS-em”. To wyciągnięcie wniosków z przeszłości?
Tak, zdecydowanie. Nie wystarczy przejąć władzy, tylko trzeba wiedzieć, po co, i się do tego przygotować.

Samo hasło “wygrać z PiS-em” jest zdecydowanie niewystarczające.

Tylko spotykając się z wyborcami i prowadząc kampanię “door to door” można przekonać i zmobilizować wyborców?
Nie tylko tak, ale to jest bardzo ważny element każdej kampanii. Sprawdza się amerykańskie powiedzenie, że ile rąk uściśniesz, tyle głosów dostaniesz. Pokazało to chociażby Prawo i Sprawiedliwość, a PO ostatnio to zbagatelizowała. To jest też problem rozliczalności polityków. W Polsce nie interesujemy się tym, co wybrani przez nas politycy robią na co dzień.

Wyjście polityków do ludzi to nie powinna być tylko kwestia uściśnięcia dłoni, ale tak naprawdę wciąganie obywateli do współdecydowania.

Opozycja powinna się zjednoczyć w jednym szerokim bloku?
Słyszałam ostatnio Marka Migalskiego, który twierdził, że tylko trzy bloki wyborcze mają szansę na szeroką reprezentację poglądów obywateli. To prawda, ale… To jest jedna z koncepcji, ja się akurat z nią nie zgadzam. Jestem zwolenniczką szerokiego bloku, bo z drugiej strony mamy też jeden duży blok. I nie chodzi tylko o reprezentację, ale także o strategię wyborczą. Polaryzacja jest bardzo silna i nie ma co temu zaprzeczać. Nie można walczyć tylko o to, żeby PiS nie uzyskał konstytucyjnej większości, bo oni i bez tego robią z konstytucją, co chcą. Trzeba walczyć o zwycięstwo i jest bardzo dużo ważnych kwestii, wokół których warto się jednoczyć.

Wszystko wskazuje na to, że PSL jednak nie przyłączy się do Koalicji Obywatelskiej. To błąd?
Najgorsze dla PSL-u byłoby stworzenie trzech oddzielnych bloków albo start samych partii.

W sondażach ma 6 punktów procentowych poparcia, a błąd statystyczny wynosi około 3 punktów, więc albo się uda, albo się nie uda. A jeżeli PSL nie wejdzie do parlamentu, to głosy zostaną zmarnowane.

Jeżeli chcą sami się osłabiać jako opozycja, to nic nie możemy na to poradzić. W moim przekonaniu decyzja PSL o samodzielnym starcie osłabia całą opozycję.

Lider PO mówił wprost, że “czas targów w polityce się skończył”. To wyraźny sygnał dla PSL-u i SLD?
Tak naprawdę nie chodzi o to, która partia ilu posłów wprowadzi do Sejmu. Chodzi przecież o fundamenty. Grzegorz Schetyna jako lider największej partii opozycyjnej nie ma wielkiego pola manewru. Może zapraszać i negocjować, ale są pewne granice. Nie ma już czasu na czekanie.


Zdjęcie główne: Anna Materska-Sosnowska, Fot. ARWC

Reklama