Demokracja przestała się certolić z PiS!
Piątek, kilka minut po osiemnastej. Na stronie Trybunału Konstytucyjnego pojawia się zarządzenie, które odsuwa od czynności człowieka, pod którym Trybunał przez lata był prywatnym folwarkiem. Prezes Bogdan Święczkowski i wiceprezes Bartłomiej Sochański dostają przerwę w pracy. Ster przejmuje sędzia z najdłuższym stażem. Po latach ktoś w końcu odpowiedział PiS-owi jego własną bronią, czyli procedurą. I niech nikt nie udaje, że to był zamach na konstytucję, bo to ta sama konstytucja przez lata była mielona w rękach ludzi, którzy dziś krzyczą o jej gwałceniu.
- Piątek, kilka minut po osiemnastej.
- Na stronie Trybunału Konstytucyjnego pojawia się zarządzenie, które odsuwa od czynności człowieka, pod którym Trybunał przez lata był prywatnym folwarkiem.
- Prezes Bogdan Święczkowski i wiceprezes Bartłomiej Sochański dostają przerwę w pracy.

Kto podpisał i na jakiej podstawie
Zarządzenie podpisała sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Według relacji TVN24 podpisała je jako „sędzia posiadająca najdłuższy staż zastępująca Prezesa Trybunału Konstytucyjnego”. Powołała się na art. 130 ustawy o ustroju sądów powszechnych, czyli na przepis, który sąd powszechny zna doskonale, a którego Trybunał przez ostatnie lata udawał, że nie dotyczy jego samego.

Zarzuty są konkretne i trudne do zbycia wzruszeniem ramion. Według komunikatu na stronie TK prezes i wiceprezes mieli blokować zwołanie Zgromadzenia Ogólnego, które musi uchwalić plan wydatków Trybunału na 2027 rok. Mieli też wyznaczać składy orzekające tak, jak im pasowało. Prokuratura prowadzi w tej sprawie postępowanie przygotowawcze. To nie są przymiotniki wyssane z palca. To są konkrety, a konkrety w tej sprawie zawsze bolały najbardziej.
Minuta po minucie, bo tak wygląda chaos
Przed osiemnastą przed budynkiem TK dochodzi do incydentów, a funkcjonariusze pojawiają się na terenie Trybunału. Tu relacje się rozjeżdżają, więc nie będę twierdził więcej, niż da się dziś potwierdzić.

Około osiemnastej na stronie TK pojawia się informacja o odsunięciu prezesa i wiceprezesa. Cztery minuty później TVN24 publikuje treść zarządzenia. Wieczorem strona Trybunału przestaje działać, co samo w sobie mówi więcej o nerwach w budynku niż jakikolwiek komunikat.
Wieczorem zgromadzenie ogólne sędziów zostaje zwołane na 3 listopada, a w porządku obrad jest budżet. Ten sam wieczór przynosi wnioski Prokuratora Generalnego o uchylenie immunitetu wobec prezesa i wiceprezesa. Jeden dzień, a na stole leżą wszystkie karty naraz.
Podstawa prawna: mocny argument, ale nie pewnik
Argument po stronie sędziów jest prosty i brutalny w swojej logice. Art. 130 daje podstawę do zastępowania prezesa. Prezes, który nie zwołuje zgromadzenia potrzebnego do uchwalenia budżetu, sam pozbawia Trybunał funkcji. Jeśli chcesz to udowodnić, zacznij od tego: kto blokuje, ten nie może potem mówić o bezprawiu.
Ale uczciwość wymaga dopowiedzenia: nie da się tego udowodnić na sto procent. Spór dotyczy tego, czy przepis w ogóle obejmuje Trybunał. Ten spór powinien się rozstrzygać w procedurze, a nie w krzyku, w którym PiS mówi o zamachu. Krzyk nie jest dowodem. Dowodem są przepisy i sposób, w jaki są stosowane. Wszystko inne to polityka, a polityka w tej sprawie ma już swoje miejsce na pierwszych stronach.
Praworządność nie wraca przez procedurę, którą przeciwnik sam łamał
Najmocniejszy zarzut przeciwników brzmi: w imię praworządności trzeba czasem złamać zasady, bo inaczej aferzyści trzymają nas w klinczu. Trzeba go traktować poważnie, bo to nie jest głupi argument. Ma jednak haczyk, który wielu wolałoby przemilczeć. Kto łamie zasady dziś, daje podpowiedź każdemu, kto przyjdzie po nim.
Dlatego ten argument ma sens tylko wtedy, gdy procedura jest wprost wykorzystywana do blokowania sądu. Według zarzutów z komunikatu właśnie tak miało być. A przez lata to PiS budował system, w którym procedura była bronią przeciwko sądom, przeciwko niezależności i przeciwko obywatelowi. Dziś pada pytanie, czy można się oburzać, gdy ktoś robi to samo. Odpowiedź jest prosta: można, ale tylko wtedy, gdy samemu nie ma się w tym żadnego doświadczenia.
Wtorek, 3 listopada: trzy scenariusze
To nie są prognozy, tylko hipotezy, które warto mieć w głowie przed wtorkiem.
Zgromadzenie się odbędzie i uchwali budżet. Wtedy zarzut o paraliżu Trybunału upada, a przeciwnicy zostają z krzykiem i pustymi rękami.
Zgromadzenie zostanie zablokowane. Wtedy spór wraca na salę sądową, a być może na ulicę, i wtedy każdy będzie musiał pokazać, po czyjej stronie stoi.
Zatrzymanie prezesa. Bez uchylenia immunitetu jest nierealne. Wniosek o uchylenie immunitetu jest złożony, ale wcześniejszego wniosku wobec prezesa zgromadzenie nie rozpoznało. Wcześniej Trybunał odrzucił zresztą wniosek ministra o uchylenie immunitetu prezesa. Kto dziś pisze o zatrzymaniu, pisze o hipotezie, nie o faktach.

Jedno jest pewne: wtorek nie będzie zwykłym dniem w Trybunale. Pytanie tylko, czy będzie dniem, w którym państwo wraca do porządku, czy dniem, w którym porządek znów przegrywa z hałasem.
Twoja reakcja na ten artykuł
Wyraź opinię jednym kliknięciem (1 reakcji)
Czy zgadzasz się ze stanowiskiem przedstawionym w artykule?
Dołącz do społeczności wiadomo.co
Najważniejsze wiadomości, kulisy polityki i autorskie materiały wideo wysyłane natychmiast na Twój telefon.
Udostępnij artykuł
Autor
Zespół redakcyjny
Zespół redakcyjny wiadomo.co — najważniejsze informacje z Polski i świata, 24/7.
