To wszystko tworzy wielki problem i, niestety, po prostu wszystko idzie ku gorszemu. Jeśli chodzi o media publiczne, to uważam, że są już przegrane, trzeba je będzie kiedyś zbudować na nowo. Natomiast media prywatne są potwornie zagrożone. To jest jeden krzyk bezradności. Na temat dziennikarstwa i na temat Polski po prostu – mówi wiadomo.co Seweryn Blumsztajn, dziennikarz, prezes Towarzystwa Dziennikarskiego, działacz opozycji w PRL

Katarzyna Pilarska: Czy dziennikarstwo w Polsce przypomina już to z PRL? Media publiczne czerpią wprost z tamtej “tradycji”…
Seweryn Blumsztajn:
Każdy, kto pamięta tamtą telewizję, tamte media, nie może się uchronić przed tym skojarzeniem. To jest po prostu tak podobne w strukturze, w sformułowaniach, w tym, jak oni to robią, że jest to aż porażające. Mnie to w ogóle nie śmieszny. Jak oglądam telewizję publiczną, to myślę, że miałem nadzieję, że ten rozdział się zamknął. A jednak nie. Ale równie przerażające jest to, o czym oni mówią i co reprezentują. Jednak jeśli mówimy o stanie dziennikarstwa, to nie tylko to jest problemem. Problemem są te wszystkie prawicowe media…

Pan je czyta?
Niektóre z nich przeglądam, takie jak wPolityce.pl, niezależna.pl, “Gazeta Polska”. Tam wszystkie normy dziennikarstwa zostały przekroczone naraz. Nie obowiązuje prawda, tam się pisze rzeczy zupełnie dowolne. Już abstrahując od języka, od agresji, sposobu polemiki z przeciwnikami. Ale nie obowiązuje tam kryterium prawdy, tego, że jakieś informacje się sprawdza. Albo zasada dziennikarska, że się nie krzywdzi ludzi. Tam takich rzeczy nie ma. I to powoduje sytuację, że ludzie żyją albo w jednej rzeczywistości, albo w drugiej. Ja mówię, że Polska jest podzielona na tych, którzy oglądają TVN24 i na tych, którzy oglądają telewizję publiczną. I właściwie trudno mówić o dziennikarstwie z tej perspektywy. Dlatego też zakładałem Towarzystwo Dziennikarskie, chciałem, żeby ta druga strona też miała jakiegoś reprezentanta. Ale z punktu widzenia dziennikarstwa, poza tym, co wydarzyło się z mediami publicznymi, kontrast między mediami prawicowymi a liberalnymi tylko się jeszcze wyostrzył. Tych ostatnich, wbrew temu, co się  mówi, wcale nie jest tak wiele, bo jest też część mediów, które starają się być pomiędzy, nie angażować w spór publiczny. To bardzo doceniam.

Problemem są te wszystkie prawicowe media. Tam wszystkie normy dziennikarstwa zostały przekroczone naraz. Nie obowiązuje prawda, tam się pisze rzeczy zupełnie dowolne.

I nie widzę wyjścia z tej sytuacji. Tak jak ludzie nie widzą wyjścia ze sporu politycznego, tak samo właściwie nie ma możliwości powrotu do jakiejś wspólnej kategorii oceny dziennikarstwa, wspólnych norm dziennikarstwa. Nie widzę takiej perspektywy i nie wiem, co dalej. Tym bardziej, że coraz większą rolę odgrywa internet, gdzie żadne normy nie obowiązują. Także to wszystko w efekcie wywołuje krzyk bezradności.

Czy są jeszcze dziennikarze, którzy nie musieli, nie muszą, wybierać strony? Mam wrażenie, że przed rokiem dało się pracować tak, że poglądy dziennikarza nie były powszechnie znane. Teraz zawsze jest się po którejś stronie.
Rzeczywiście jest to teraz bardzo trudne. Myślę, że środowisko dziennikarskie jest podzielone nawet bardziej radykalnie niż polityczne. Politycy muszą w pewnych sytuacjach ze sobą rozmawiać, dziennikarze nie muszą, oni polemizują ze sobą publicznie. Ale największym problemem dziennikarstwa dzisiaj nie jest to, że ludzie mają różne poglądy, tylko to, że brakuje kryterium prawdy. To znaczy ja z czytelnikiem “Gazety Polskiej” różnię się już nie opiniami, tylko zestawem informacji – oni wiedzą coś, czego ja nie wiem, i odwrotnie – o świecie, o Polsce itd.  Mamy zupełnie inny obraz świata. I jeśli teraz do tego się doda, że ogromna część Polaków wiedzę o świecie bierze z tego, co im prześlą znajomi na Facebooku, to już w ogóle nie wiadomo, jakim my jesteśmy społeczeństwem. Jak się to dzieli i jak zbudować jakieś porozumienie. I chyba nie tylko my, dziennikarze, jesteśmy bezradni, podobnie bezradni są politycy.

Może jest też taki problem, że teraz każdy jest dziennikarzem, bo nagrywa na telefon.
Trochę tak, każdy może być. W takim galimatiasie jedyna reguła, która wydaje mi się być sensowna, to robić swoje. To znaczy działać według swoich wartości i wokół nich próbować gromadzić swoich znajomych. Ale jaka jest recepta na uzdrowienie tej sytuacji, nie wiem. To jest jeden krzyk bezradności. Na temat dziennikarstwa i na temat Polski po prostu.

Nie tylko my, dziennikarze, jesteśmy bezradni, podobnie bezradni są politycy.

Na rynku jest ponad 200 dziennikarzy zwolnionych z mediów publicznych. Co się z nimi dzieje?
Zwalniają wszyscy, teraz przecież “Gazeta Wyborcza” i inne dzienniki. Mamy kryzys prasy, a władza jeszcze odcina gazety od ogłoszeń. To jest taki paradoks, bo ten dzisiejszy świat medialny buduje ciągle nowe miejsca pracy, tylko one są kiepskie, na umowach śmieciowych, za bardzo małe pieniądze. Dziennikarze oczywiście często znajdują jakąś pracę, choć raczej w internecie, która jest byle jaka, albo jak zwykle idą do PR. Ja się tak strasznie o nich nie martwię, bo to są ludzie wykształceni, dynamiczni, jakoś przeżyją. Ale oczywiście jeśli odchodzą z pracy, to jest często strata dla dziennikarstwa. Kryzys światopoglądowo-polityczny nakłada się na kryzys prasy drukowanej. Gazety przestały być potężne, a  wręcz mniej się liczą, czyli takie kwalifikowane dziennikarstwo, ludzie, którzy mają specjalizacje w danych dziedzinach, mają coraz mniejsze znaczenie. To wszystko tworzy wielki problem, i niestety, po prostu wszystko idzie ku gorszemu.

Swoje uwagi na temat stanu wolności słowa i mediów w Polsce zgłosiła już Europejska Unia Nadawców. Ten problem jest widziany szerzej.
Wolność słowa jeszcze się broni. Media są ciągle, w pewnym sensie, wolne – poza mediami publicznymi. Ale uważam, że to jest stan chwilowy. To znaczy ta władza nie może się zatrzymać na mediach publicznych, ponieważ charakter tej władzy jest taki, że musi mieć monopol. Oni chcą kształtować nowego Polaka, więc muszą mieć monopol w mediach. To jest bardzo trudne w internecie, ale tak jak Orbán będą próbowali, w pewnym sensie już próbują, opanować media prywatne. I to im się może jakoś udać, dlatego że jeśli chodzi o nadawców telewizyjnych, to oni mają taki problem, że mają dużo wspólnego z państwem. A jeśli chodzi o pracę dla dziennikarzy, to jest po prostu słabo. Czarno to widzę, szalenie. Jeśli chodzi o media publiczne, to uważam, że są już przegrane, trzeba je będzie kiedyś zbudować na nowo. Natomiast media prywatne są potwornie zagrożone.

Ta władza nie może się zatrzymać na mediach publicznych, ponieważ charakter tej władzy jest taki, że musi mieć monopol. Oni chcą kształtować nowego Polaka.

Ale właśnie temat wolności słowa, dostęp mediów do Sejmu, wywołał ten ponad tydzień już trwający protest. To chyba jest budujące, że właśnie to przeważyło, że ludzie doceniają wolne media?
To prawda. Ta reakcja z piątku była dla mnie zaskoczeniem, choć sam w niej uczestniczyłem. To, że to było tak szerokie i gwałtowne. Mam jednak wrażenie, że tu zadziałało coś innego, to znaczy po prostu ludzie mieli dość. Jest taki moment, w którym się przelewa, i to chyba trochę przypadkiem poszło o media. Ale może się mylę, daj Boże, żebym się mylił. I żeby społeczeństwo miało już jednak taką potrzebę. Jeśli w ogóle optymistycznie myślę o przyszłości, że uda się obronić wolność w Polsce, to opieram to tylko na tym, że mieliśmy 25 – czy nawet więcej – lat demokracji i że to jest taki rodzaj junty demokratycznej; że ludzie się do pewnych standardów przyzwyczaili. I tam, gdzie władza je przekracza w sposób radykalny, budzą się. To dotyczy w dużej mierze młodzieży, dla której ten cały zestaw wartości liberalnych jest oczywistością i oni się w związku z tym nie angażują, uważają, że ci starzy przesadzają. Ale jak zobaczą, że jest prawdziwe zagrożenie, że coś im zabierają, to może się zmobilizują. W każdym razie wierzę, że przez te ostatnie lata dla Polaków różne rzeczy stały się oczywistością i że będą tego bronić. Jeśli jeszcze optymistycznie myślę o przyszłości, to tylko dzięki temu.


Zdjęcie główne: Seweryn Blumsztajn, autor Adrian Grycuk, źródło Wikimedia Commons, licencja Creative Commons

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz