Reklama

Ta mentalność, wyobrażenie, że jak ma się władzę, to można się jej instrumentami posługiwać do gnębienia przeciwników politycznych, to nie nowość. U Jarosława Kaczyńskiego było to znacznie wcześniej i stąd wypływa także ta uporczywa walka z niezależnymi sądami. Cóż z tego, że policja i służby pełnią instrumentalną rolę, kiedy sędzia wydaje wyrok zgodnie z prawem i swoim sumieniem. Chodzi o to, aby ten ciąg technologiczny, ta taśma pracowała bez zakłóceń, a żeby tak się działo, to na końcu musi być konformistyczny sędzia. O to toczy się walka, którą władze usiłują przedstawić jako walkę o polską suwerenność w relacjach z UE. Cel jest bardzo przyziemny – to trzymanie pełni władzy, także sądowniczej w rękach jednego dysponenta – mówi nam Aleksander Hall, były opozycjonista, minister w rządzie T. Mazowieckiego. I dodaje: – Oczywiście dostrzegam fakt, że zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej i wycofanie przesłanki, która pozwalała na przerwanie ciąży w przypadku nieodwracalnego uszkodzenia płodu, na pewno stworzyło klimat, w którym wielu lekarzy przyjmuje postawę wyczekującą, która ma uchronić ich przed ewentualną odpowiedzialnością karną. Czy tak było w tym przypadku – za wcześnie, aby wyrokować

JUSTYNA KOĆ: Kto ponosi winę za śmierć 30-letniej kobiety w Pszczynie?

PROF. ALEKSANDER HALL: Na to pytanie nie czuję się kompetentny, aby odpowiadać. Wiem, że jest w tej chwili duża polaryzacja, są krzyczące tytuły, które już wskazują winnych albo kategorycznie twierdzą, że o tej winie nie należy się wypowiadać. Najsensowniej w tej sprawie wypowiadają się autorytety medyczne, które uważają, że do czasu zbadania dokładnie sprawy przez komisję medyczną ferowanie wyroku jest przedwczesne. Oczywiście dostrzegam fakt, że zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej i wycofanie przesłanki, która pozwalała na przerwanie ciąży w przypadku nieodwracalnego uszkodzenia płodu, na pewno stworzyło klimat, w którym wielu lekarzy przyjmuje postawę wyczekującą, która ma uchronić ich przed ewentualną odpowiedzialnością karną. Czy tak było w tym przypadku – za wcześnie, aby wyrokować.

W Sejmie mamy kolejny projekt, w którym lekarzowi w takich przypadkach grozi nawet dożywocie. Czy jest wola polityczna, aby go przyjąć, czy to tylko „medialna sprawa”?
Uważam, że to niemożliwe. Nie sądzę, aby kierownictwo obozu rządzącego poparło ten projekt. Oczywiście jest jakaś część elektoratu PiS, która tego chce i się domaga, ale jestem przekonany, że w dobrze pojętym własnym interesie obóz władzy czy przywódcy tego obozu na tak radykalny i sprzeczny z przygniatającą większością poglądów Polaków projekt się nie zdecydują. Oni chcą wygrać wybory, a nie je przegrać, a takie ustawodawstwo oznaczałoby odwrócenie się wielu osób od obozu władzy. Powtórzę myśl, że

Reklama

należało się trzymać ustawy z 1993 roku określanej, może nietrafnie, kompromisem aborcyjnym, i należy wrócić do tego rozwiązania.

PiS rządzi ideologią zamiast rozwiązywać realne problemy?
Elementy tej ideologii wpływają na to, że pomimo coraz gorszej sytuacji ekonomicznej, pandemicznej, finansów publicznych, pomimo groźnej już inflacji poparcie dla PiS utrzymuje się na wysokim poziomie. PiS odwołuje się do patriotyzmu, do suwerenności, tożsamości narodowej, oczywiście czyni to w sposób instrumentalny, często szkodząc realnym interesom Polski, dzieląc wspólnotę narodową, ale odwołuje się do wartości, które są dla Polaków ważne. Opozycja niestety w większości nie potrafi tego robić.

A ta mniejszość, która potrafi?
Ja wiążę nadzieje w jakiejś mierze z Koalicją Polską, pewne elementy tego są u Szymona Hołowni, ale to stale za mało.

Prokuratura postawiła zarzuty Władysławowi Frasyniukowi, po tym, jak w telewizji nazwał żołnierzy patrolujących polsko-białoruską granicę „śmieciami”. Jak pan to skomentuje?
Najpierw chcę powiedzieć, że Władysława Frasyniuka niezwykle cenię za całą jego życiową drogę, za zachowanie w stanie wojennym. Uważam, że ta wypowiedź była nieszczęśliwa, spowodowana niewyparzonym językiem Władysława Frasyniuka.

Stawianie zarzutów prokuratorskich jest w tej sprawie ciężkim błędem i kompletnym nieporozumieniem. Wolność słowa, nawet jeżeli te słowa są niesprawiedliwe, zbyt emocjonalne, to jeden z fundamentów demokratycznego państwa.

Co nam to mówi o władzy? Z jednej strony prokuratura stawia zarzuty Frasyniukowi, a pana Bąkiewicza, kiedy zagłusza uczestniczkę Powstania Warszawskiego, wręcz ochrania.
Te rzeczy nie dzieją się ani od tygodnia, ani od miesiąca, to jest konsekwencja polityka PiS, która z prokuratury, ale także ze służb specjalnych i policji, uczyniła instrumenty rządzenia i uprzykrzania życia opozycji i politycznym przeciwnikom. To jest kurs bardzo konsekwentny. Od momentu powrotu do władzy PiS w 2015 roku, a zwłaszcza dla każdego, kto obserwował końcową fazę pierwszych rządów PiS, to nie jest zaskoczenie. Ta mentalność, wyobrażenie, że jak ma się władzę, to można się jej instrumentami posługiwać do gnębienia przeciwników politycznych, to nie nowość. U Jarosława Kaczyńskiego było to znacznie wcześniej i stąd wypływa także ta uporczywa walka z niezależnymi sądami.

Cóż z tego, kiedy policja i służby pełnią instrumentalną rolę, kiedy sędzia wydaje wyrok zgodnie z prawem i swoim sumieniem. Chodzi o to, aby ten ciąg technologiczny, ta taśma pracowała bez zakłóceń, a żeby tak się działo, to na końcu musi być konformistyczny sędzia. O to toczy się walka, którą władze usiłują przedstawić jako walkę o polską suwerenność w relacjach z UE.

Cel jest bardzo przyziemny – to trzymanie pełni władzy, także sądowniczej, w rękach jednego dysponenta.

Międzynarodowy Trybunał Karny być może zajmie się sprawą masowego zatrzymywania przeciwników politycznych PiS. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa ma dotyczyć ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry i prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego. Nie chroni ich żaden immunitet. Jeśli odmówią stawienia się na przesłuchaniu, mogą być zatrzymani i doprowadzeni przed trybunał. To dobry pomysł?
Ja w tym widzę przede wszystkim rodzaj demonstracji, być może potrzebnej. Zachowania pana Ziobry i Święczkowskiego jest skandaliczne, ale droga do postawienia przed tym trybunałem jest bardzo długa i moim zdaniem do niego nie dojdzie.

Jak ocenia pan sytuację na granicy? Rząd buduje mur na wyjątkowych zasadach, bez przetargu, trwa tam kryzys humanitarny.
Trzeba odzieli dwie kwestie – zabezpieczenia granicy od kwestii humanitarnej. W pierwszej sprawie jestem za, bo granic należy pilnować, inaczej niebawem mięlibyśmy na granicy setki tysięcy ludzi. Poza tym byłaby to skrajna nielojalność w stosunku do UE. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach. Poseł Marek Biernacki, który zna tę tematykę, bardzo dobrze mówi, że szkopuł tkwi w szczegółach.

Czym innym jest sposób traktowania migrantów, którzy już znaleźli się na terenie Polski, są w złym stanie, wymagają pomocy medycznej – tym osobom należy udzielić pomocy.

Była poprawka Senatu, która mówiła, że do czasu rozpatrzenia podań o pozostanie w Polsce i opiekę międzynarodową kobiety i dzieci powinny pozostać w Polsce, jeśli znalazły się na terenie RP.

IV fala rozwinęła się na dobre, codziennie mamy kolejne rekordy zarażeń. Rada Medyczna apeluje o wprowadzenie oddzielnych procedur dla zaszczepionych i niezaszczepionych. Rząd nawet o tym nie myśli. W galeriach handlowych nawet nie wszyscy noszą maski. Rząd jest gotowy zaryzykować życie obywateli dla utrzymania słupków poparcia?
To taki rząd i tacy ludzie – to najkrótsza odpowiedź na pani pytanie. Trzeba jasno powiedzieć, że duża część naszych rodaków wykazuje się skrajną nieodpowiedzialnością i egoizmem, a zapewne i głupotą. Nie ma słów zbyt ostrych, aby napiętnować te zachowania, które przecież zagrażają życiu i zdrowiu innych. Rząd w tej sprawie ewidentnie kieruje się swoją polityczną kalkulacją i nie chce wprowadzić surowszych restrykcji i uprzywilejować zaszczepionych z tej właśnie przyczyny, że znaczna część elektoratu PiS to antyszczepionkowcy czy sceptycy w stosunku do szczepionek.

Rząd wybiera interes partyjny przedkładając go nad życie obywateli i nad interes państwa i narodu polskiego.

Właściwą postawę przyjęły takie państwa, jak Włochy, Francja, i widać tego rezultaty. Wszyscy mamy w pamięci, ile ofiar było w Lombardii podczas pierwszej fali pandemii, dziś można tak poruszać się bezpiecznie przestrzegając restrykcji.

W Polsce mamy ogromną liczbę ofiar, to wręcz hekatomba i część z tych ofiar to na pewno odpowiedzialność rządu.


Zdjęcie główne: Aleksander Hall, Fot. Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie

Reklama