A co jeśli dziś na RBN Nawrocki uwięzi Tuska? Przecież jego stać na wszystko!
Gdy człowiek, który zaledwie kilkadziesiąt godzin temu w środku nocy wtargnął do Trybunału Konstytucyjnego i własnym ciałem poturbował sędzię Annę Korwin-Piotrowską, zaprasza premiera do Pałacu, zapala się czerwone światło alarmowe. W polskiej polityce runęły resztki pozorów, a obóz PiS gra już wyłącznie w trybie furii i nagiej przemocy. Postawmy więc brutalne pytanie bez owijania w bawełnę: co się stanie, gdy podczas dzisiejszego posiedzenia RBN drzwi Sali Obrazowej zatrzasną się od zewnątrz, a rozjuszony Nawrocki spróbuje wziąć Donalda Tuska jako zakładnika?
- W polskiej polityce runęły resztki pozorów, a obóz PiS gra już wyłącznie w trybie furii i nagiej przemocy.
- To brzmi jak koszmarna fikcja polityczna, ale po wydarzeniach w gmachu przy alei Szucha nikt w Polsce nie ma już prawa mówić: „to niemożliwe”.
- Nocny szturm na Trybunał Konstytucyjny z 30 na 31 października obnażył nagą prawdę o Karolu Nawrockim.

To brzmi jak koszmarna fikcja polityczna, ale po wydarzeniach w gmachu przy alei Szucha nikt w Polsce nie ma już prawa mówić: „to niemożliwe”. Nocny szturm na Trybunał Konstytucyjny z 30 na 31 października obnażył nagą prawdę o Karolu Nawrockim. Widzieliśmy człowieka, który w amoku taranował korytarz, fizycznie napierał na sędziów i bez cienia zażenowania dopuścił się rękoczynów wobec sędzi kierującej pracami TK. Jeżeli ktoś w obecności kamer i świadków nie waha się użyć siły fizycznej wobec kobiety w sędziowskiej todze, to jakich hamulców moralnych można oczekiwać od niego za zamkniętymi drzwiami prezydenckich komnat?
Od alei Szucha do Krakowskiego Przedmieścia: gdy puszczają wszelkie hamulce
To, co wydarzyło się w Trybunale Konstytucyjnym, nie było incydentem – to była deklaracja wojny wydana legalnemu porządkowi Rzeczypospolitej. Karol Nawrocki, wpadając nocą do budynku TK w asyście swoich bojówkarzy, pokazał mentalność człowieka, który na orzeczenia i paragrafy odpowiada uderzeniem z byka. Scena, w której prezydent własnym ciałem przepycha i poturbowuje sędzię Annę Korwin-Piotrowską tylko dlatego, że ta śmiała podjąć legalne decyzje dyscyplinarne wobec Święczkowskiego i Sochańskiego, przeszła do czarnej legendy polskiego bezprawia.
Dziś ten sam człowiek zwołuje Radę Bezpieczeństwa Narodowego. W gabinetach rządowych nikt nie ma złudzeń: to nie ma być debata o obronności kraju, ale kolejna próba zastraszenia demokratycznej większości. Co jeśli w rozgrzanej do czerwoności głowie Nawrockiego zrodzi się plan powtórzenia manewru z TK, tylko na bez porównania większą skalę? Wyobraźmy sobie ten moment: posiedzenie RBN, długi stół, obecność generalicji i nagły rozkaz gospodarza: „Panie Tusk, pan stąd nie wyjdzie. Zostaje pan aresztowany do dyspozycji prokuratury!”
Zimna krew Donalda Tuska: jak premier gasi pałacowego watażkę
Nawrocki i jego mocodawcy z Nowogrodzkiej I Bóg wie jeszcze skąd zapominają o jednej fundamentalnej sprawie: Donald Tusk to nie jest zastraszony urzędnik, którego można zepchnąć do narożnika krzykiem i agresywną posturą. Szef polskiego rządu to najtwardszy gracz w najnowszej historii polskiej polityki, zaprawiony w najbrutalniejszych starciach na salonach Brukseli i w sejmowych bojach z całą machiną państwa PiS.
Gdyby Nawrocki spróbował odegrać teatr aresztowania, nie doczekałby się u Tuska ani cienia paniki. Premier z kamienną twarzą i lodowatym uśmiechem zgasiłby tę szarżę jednym celnym zdaniem, przypominając gospodarzowi, że próba uwięzienia szefa rządu to bezpośredni zamach na konstytucyjny organ RP z artykułu 127 Kodeksu karnego – zbrodnia zagrożona karą dożywotniego pozbawienia wolności. Tusk nie musiałby nawet podnosić głosu. Wystarczyłoby jedno spojrzenie na oficerów ochrony, by cały ten teatr rozsypał się w pył.
Pistolety w kaburach: komu służą oficerowie SOP?
Tu dochodzimy do punktu, w którym fantazje pałacowych radykałów zderzają się ze ścianą. Kto miałby fizycznie zatrzymać Donalda Tuska? Służba Ochrony Państwa (SOP)? To piramidalny absurd. Komendant SOP podlega bezpośrednio ministrowi spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Tuska. Ale przede wszystkim oficerowie SOP to nie są bezwolne pionki partyjne, lecz zawodowi funkcjonariusze, którzy składali przysięgę na wierność Rzeczypospolitej.
Osobista ochrona premiera składa się z najlepiej wyszkolonych profesjonalistów w kraju. Ich jedynym zadaniem jest zapewnienie fizycznej integralności i swobody szefa rządu. Gdyby Nawrocki wydał rozkaz zablokowania wyjść, oficerowie premiera natychmiast utworzyliby szczelny pierścień ochronny. Każdy, kto próbowałby fizycznie powstrzymać premiera przed opuszczeniem sali – bez względu na to, czy byłby to doradca prezydenta, czy sam Nawrocki – zostałby w ułamku sekundy profesjonalnie i bezwzględnie spacyfikowany, obezwładniony i rzucony na posadzkę. W świecie profesjonalnych służb nie ma miejsca na bandyckie nawyki z alei Szucha.
Generałowie patrzą z odrazą: Wojsko Polskie i NATO nie wezmą udziału w puczu
Może więc Nawrocki liczyłby na generalicję? Przecież konstytucyjnie nosi tytuł Najwyższego Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Tyle że polski korpus generalski nie ma nic wspólnego z południowoamerykańskimi juntami. Obecni na sali dowódcy ze Sztabu Generalnego to ludzie uformowani w strukturach NATO, w pełni świadomi, czym jest demokratyczna, cywilna kontrola nad armią.
Widok prezydenta, który po poturbowaniu sędzi w TK próbuje teraz fizycznie zamknąć premiera rządu na posiedzeniu o obronności, wzbudziłby w generalicji wyłącznie obrzydzenie. Żaden polski oficer nie splami munduru udziałem w politycznym prapuczu. Co więcej, w ciągu pięciu minut od zablokowania łączności w Pałacu rozległby się alarm w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli i w Pentagonie w Waszyngtonie. Amerykanie nie pozwoliliby na zdestabilizowanie wschodniej flanki Sojuszu przez zdesperowanego prowokatora. Jeden twardy telefon sojuszników do Pałacu zakończyłby całą operację w trybie ekspresowym.
Ulica nie wybacza: sto tysięcy ludzi pod pałacową bramą
A co, jeśli pałacowe jastrzębie odcięłyby sygnał komórkowy i zabarykadowały dziedziniec? Taka blokada nie przetrwałaby nawet dwóch godzin. Donald Tusk ma za sobą potężny mandat społeczny i miliony zdeterminowanych obywateli, którzy jesienią 2023 roku pogonili autorytarną władzę i nie pozwolą na żaden bezprawny skok na państwo.
W ciągu stu dwudziestu minut Krakowskie Przedmieście zalałoby morze ludzi. Pod bramą Pałacu stanęłoby sto tysięcy wściekłych obywateli gotowych własnymi rękami rozebrać pałacowe ogrodzenie. Równolegle do akcji wkroczyłyby elitarne oddziały prewencji policji podległe MSWiA. Kuta brama, za którą próbowałby ukryć się Nawrocki, zostałaby sforsowana w kilka minut. Zamiast męczennika sprawy narodowej, kamery całego wolnego świata pokazałyby żałosny obraz awanturnika, którego policja wyprowadza z pałacu do radiowozu.
Finał w celi: Trybunał Stanu w 24 godziny
Prawny epilog takiego szaleństwa byłby dla obozu PiS absolutnym końcem. Sejm zebrałby się na Wiejskiej jeszcze tej samej nocy w trybie ciągłym. Marszałek Sejmu natychmiast stwierdziłby trwałą niezdolność prezydenta do sprawowania urzędu wskutek popełnienia zbrodni zamachu stanu i przejął konstytucyjne obowiązki głowy państwa.
Większość parlamentarna w ekspresowym tempie postawiłaby Nawrockiego przed Trybunałem Stanu, a niezależna prokuratura przedstawiłaby mu zarzuty z artykułu 127 Kodeksu karnego – próba obalenia konstytucyjnego organu RP przemocą. Nawet Jarosław Kaczyński w panicznym strachu przed odpowiedzialnością karną odciąłby się od swojego człowieka, ogłaszając na Nowogrodzkiej, że prezydent „działał w stanie głębokiego stresu”.
Puenta może być tylko jedna…
Czy Karola Nawrockiego stać na wszystko? Skoro potrafił nocą najechać Trybunał Konstytucyjny i dopuścić się fizycznej napaści na sędzię Annę Korwin-Piotrowską, to dowiódł, że dla obrony interesów partii i własnej pychy nie cofnie się przed żadnym chuligaństwem. Prawica pod jego wodzą przekroczyła już każdą granicę przyzwoitości.
Ale Pałac Prezydencki to nie jest ciemny korytarz na Szucha, a Donald Tusk to nie bezbronna sędzia, na którą można wpaść z impetem i bezkarnie ją poturbować. Za premierem stoi polskie państwo, prawo, armia i wola milionów Polaków. Jeśli Nawrocki spróbuje dziś powtórzyć swoje gangsterskie metody na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, przekona się o jednej żelaznej prawdzie: kto podnosi rękę na legalną władzę Rzeczypospolitej, ten nie zostaje bohaterem, lecz kończy w więziennej celi z wyrokiem za zdradę stanu.
Twoja reakcja na ten artykuł
Wyraź opinię jednym kliknięciem (1 reakcji)
Czy zgadzasz się ze stanowiskiem przedstawionym w artykule?
Dołącz do społeczności wiadomo.co
Najważniejsze wiadomości, kulisy polityki i autorskie materiały wideo wysyłane natychmiast na Twój telefon.
Udostępnij artykuł
Autor
Zespół redakcyjny
Zespół redakcyjny wiadomo.co — najważniejsze informacje z Polski i świata, 24/7.
