AKTUALNOŚCI
Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek Gazeta.pl Bilewicz bez profesury. Duda wybrał opcję, której prawo nie przewiduje. I nie poinformował naukowca Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę Gazeta.pl Personel szpitala wielokrotnie używa tych samych strzykawek. Setki dzieci w Pakistanie zakażonych HIV Onet Łukasz Mejza z kolejnymi problemami. Policja zatrzymała go koło Zielonej Góry Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Gazeta.pl Plany przewodniczącego słoweńskiego parlamentu? Referendum w sprawie wyjścia z NATO i wizyta w Moskwie Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Onet Węgrów czeka prawdziwa rewolucja. Oto drużyna Petera Magyara Gazeta.pl Ziobro o możliwej ekstradycji z Węgier: Będę walczył z Tuskiem, gdziekolwiek się znajdę Onet Ambasador USA uderzył we Włodzimierza Czarzastego. Tak zareagował szef MON Gazeta.pl "Szczęśliwego nowego roku!". Tak Węgrzy świętują zwycięstwo wyborcze, ale także odrodzenie ducha Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Gazeta.pl Piastowie mogli przybyć z Zachodu? Przełomowe badania genetyczne Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Onet Gwóźdź do trumny rządów Orabna? "Wiem, kto to zrobił". Wywiad z Andrasem Raczem [cz.1] Onet Atak Ukrainy pod Donieckiem. Użyli pocisku, którego boi się Rosja Gazeta.pl Trump na wojnie z nauką. Gigantyczne cięcia w budżecie na 2027 rok Onet Niechęć do Żydów w kraju bez Żydów. Dlaczego w Polsce wciąż tak silny jest antysemityzm? Gazeta.pl Magyar przebuduje system. Czy Orbán już nigdy nie będzie ponownie premierem Węgier? Onet Poseł przyniósł flagę Izraela ze swastyką. Jest reakcja marszałka Sejmu Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Onet Zamieszanie w sprawie ENA dla Zbigniewa Ziobry. "Opóźnienie może skutkować ukryciem się"
Subskrybuj

Dobra Zmiana nienawidzi kobiet?

Przepisy mówiące o tym, że kobieta w ciąży może chodzić po szpitalu, poruszać się w trakcie skurczów, wejść do wanny. Pozwalające na to, żeby w jej pobliżu była bliska osoba i żeby mogła potrzymać dziecko po porodzie. Takie „ekstrawagancje” gwarantowały standardy opieki okołoporodowej. Dlatego trzeba je zlikwidować, bo – jak wiadomo – ci ludzie nienawidzą kobiet.

O prawo do standardów opieki okołoporodowej kobiety walczyły 11 lat. Dotyczą one ciąży fizjologicznej, porodu fizjologicznego i opieki nad noworodkiem.
– To jest dokument, do którego jako Fundacja jesteśmy bardzo przywiązane – mówi Joanna Pietrusiewicz, prezes Fundacji „Rodzić po ludzku”. – Powstał w odpowiedzi na to, co działo się w położnictwie w latach 80. i 90., gdy opieka nad rodzącą była, jak ją nazywamy, opresyjna wobec kobiet. Kobieta była traktowana jak przedmiot, instrumentalnie, bez pytania o zgodę. Procedury, które stosowano, były przestarzałe, krzywdzące i rutynowe.

W odpowiedzi na tę sytuację, kiedy tysiące kobiet wypowiedziało się w akcji „Rodzić po ludzku”, minister Religa powołał zespół, który miał opracować ujednolicone procedury postępowania medycznego. Te mają pokazywać, do czego kobieta ma prawo. Mówi o tym, że należy kobietę zachęcać do aktywności, żeby mogła chodzić, poruszać się w trakcie skurczów, żeby mogła wejść do wanny. Zachęca do tego, żeby w pobliżu była bliska osoba, żeby przeć w wybranej przez siebie, wygodnej, pozycji. Określa, że po porodzie dziecko powinno przez dwie godziny być w kontakcie skóra do skóry z matką. I są to kwestie, które dla rodzących kobiet są naprawdę niezwykle ważne.

– Nie wiem, jak to wygląda we wszystkich szpitalach. Ja rodziłam w Szpitalu Św. Rodziny w Warszawie i powiem szczerze, nie mogę narzekać – opowiada mi rodząca niedawno znajoma. – Podczas porodu mogłam wybrać pozycję, dostałam znieczulenie, o które poprosiłam, cały czas był ze mną mój partner, byłam informowana o każdym zabiegu z wyprzedzeniem. Dużo wcześniej przed porodem mogłam wejść na oddział położniczy i zobaczyć, jak wygląda sala porodowa, także to było naprawdę fajne. Nie bardzo jestem w stanie sobie wyobrazić, że tego wszystkiego jestem pozbawiona.

W podobnym tonie wypowiada się inna znajoma, świeżo upieczona matka: – To wszystko ma ogromne znaczenie! Szczególnie ważna była dla mnie obecność mojego męża. Jego wsparcie i współczucie, ale też dopytywanie się obsługi medycznej o różne rzeczy. Bo ta bliska osoba tam jest takim adwokatem – ona ma siły i przytomność umysłu, by pytać, prosić i domagać się różnych rzeczy. A to, jak pokazali mi dzieci po porodzie, było dla mnie niesamowicie istotne.

Co więc w tych przepisach, pozwalających kobietom godnie przetrwać ten trudny czas, może komuś przeszkadzać?

– Ten dokument nakładał rzeczywiście na personel medyczny pewne obowiązki, których wcześniej nie było – mówi Pietrusiewicz. – Dlatego opieka wyglądała tak, jak wyglądała. Teraz ta rola i pozycja kobiety jest wyraźnie w standardach opieki okołoporodowej podkreślona. Myślę więc, że chodzi o pewnego rodzaju ograniczenie praw kobiet i pokazanie pozycji, kto jest ważniejszy.

– Ciężko mi sobie nawet wyobrazić, że tych standardów mogłoby nie być, jest to coś tak oczywistego – mówi znajoma. – Sam poród to żywioł, a dzięki standardom opieki okołoporodowej kobieta ma poczucie, że ma na coś wpływ i czuje się przez to bezpieczna. Moja córka jest moim pierwszym dzieckiem, wszystko dla mnie było nowe i tak naprawdę lęk przed tym często mnie paraliżował, dlatego bardzo ważne było dla mnie uszanowanie moich praw i mojej godności. Ciężko mi sobie wyobrazić, że podstawowe prawa kobiet ciężarnych miałyby przestać istnieć, nawet nie wiem, jak to skomentować.

– Według prawa, wszystkie procedury medyczne muszą się odbywać za zgodą pacjenta, w tym wypadku kobiety. Dlatego dla mnie i dla nas jako Fundacji to jest niezrozumiałe – tłumaczy prezes Fundacji „Rodzić po ludzku”. – Ale rozumiem pewien proces, dlatego że minister Radziwiłł wywodzi się z Naczelnej Rady Lekarskiej, a to był jedyny głos, który został teraz wzięty pod uwagę. Nikt inny, żadne inne środowisko, nie miało szansy się w tej sprawie wypowiedzieć. I myślę, że minister załatwia po prostu interesy NRL.

– Czy to oznacza, że dla lekarzy lepiej jest, gdy takich standardów nie ma? – pytam.

– Oczywiście, bo kobieta nie ma się później na co poskarżyć. Teraz mamy prawo, np. możemy powiedzieć „Mam prawo do pierwszego kontaktu z dzieckiem, proszę mi to umożliwić” albo „Mam prawo rodzić w wybranej pozycji” – tego nie będzie.

Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że „standardy opieki okołoporodowej będą nadal obowiązywały”. „Zmieni się tylko forma, w której zostaną określone. Zmiany mają uporządkować kwestie dotyczące wydawania i stosowania wytycznych i zaleceń” – podało MZ.

Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach

– Minister mówi, że będą inne regulowania, ale to nie będą regulowania prawne, tylko prawo miękkie, jakieś rekomendacje, stanowiska, oświadczenia, czyli rzeczy, które nie są powszechnie obowiązującym prawem – tłumaczy Pietrusiewicz. – Sam też sobie przeczy, bo gdyby miało się nic nie zmienić, to po co wprowadzać zmiany? Niestety, zmieni się. Minister tego nie rozumie, bo nie rodził dzieci i nie wie, co to znaczy, kiedy kobieta zaczyna być dla lekarzy przedmiotem. Jak to ludzkie podejście, traktowanie kobiety w sposób podmiotowy jest ważne.

Oczywiście, nie wszystko działa idealnie

– Niestety, w wielu kwestiach standardy opieki okołoporodowej są przestrzegane jedynie na papierze. Tak jest w przypadku prowadzenia ciąży – ja akurat miałam dużo szczęścia i udało mi się dostać do lekarza na NFZ, ale też nie od razu – opowiada znajoma. I dodaje: – Nawet jeśli część standardów jest tylko na papierze, to przynajmniej w razie ich nieprzestrzegania kobieta może np. łatwiej dochodzić swoich praw w sądzie. Po likwidacji pewnie będzie ciężej udowodnić, że lekarz bądź położna nie zachowywali się „po ludzku”.

I to chodzi. Z opublikowanego w lipcu raportu NIK wynika, że część oddziałów położniczych nadal ma problemy z przestrzeganiem standardów okołoporodowych. Kontrola wykazała m.in., że wciąż w niektórych placówkach nie gwarantuje się rodzącym prawa do intymności, że nie wszystkie placówki dysponują odpowiednim sprzętem i nie wszędzie obsada kadrowa jest wystarczająca, aby zapewnić matce i dziecku poczucie bezpieczeństwa.

– Jeszcze nie jest idealnie, ale był cel, do którego zmierzaliśmy – mówi prezes Fundacji. – A teraz tego celu ma nie być. A kłopoty w opiece okołoporodowej są różne, łącznie z niedofinansowaniem. I tym, kto natychmiast odczuje to, że nie ma standardów i nie ma pieniędzy, będzie rodząca kobieta.

– Myślę, że niezależnie od prawa lekarze i położne tak czy inaczej będą tak samo wykonywać swoją pracę – mówi znajoma. – Jednak poczucie, że są te standardy, daje kobiecie niesamowity komfort i poczucie bezpieczeństwa.

– Kobiety pamiętają swój poród do końca życia i żaden mężczyzna nie wie, co to znaczy być tak bezbronnym w tym momencie i tak zdanym na postępowanie innych osób. I zabiera się nam to prawo, które nakłada obowiązki traktowania nas po prostu po ludzku. Minister tego nie wie, bo nigdy nie był i nie będzie w takiej sytuacji – mówi Pietrusiewicz.

Fundacja Rodzić po ludzku przygotowała petycję

„Szanowna Pani Premier,
apelujemy do Pani jako do Premier Rządu Polskiego o przywrócenie poprzedniego brzmienia Art. 22 ust. 5 Ustawy o działalności leczniczej i przywrócenie Standardów Opieki Okołoporodowej jako standardu medycznego. Zwracamy się do Pani o obronę prawa, które pomaga rodzinom witać dzieci w godnych warunkach, otoczone szacunkiem oraz troskliwą i uważną opieką ze strony personelu, przy wsparciu bliskich jej osób.
Wprowadzone zmiany w Ustawie o działalności leczniczej likwidują aktualnie obowiązujące standardy medyczne dotyczące prowadzenia porodu fizjologicznego, łagodzenia bólu w trakcie porodu, postępowania w ciąży powikłanej, określonych patologii i niepowodzeń położniczych. Dotychczasowe standardy medyczne zostaną ograniczone do zaledwie standardów organizacyjnych opieki zdrowotnej”…

– Na razie czekamy na głos rozsądku premier i zobaczymy, co będzie. Walczyłyśmy o te standardy 11 lat, jesteśmy cierpliwe i będziemy teraz walczyć równie długo. A z nami będą walczyć tysiące ludzi. W ciągu jednego dnia pod petycją podpisało się prawie 30 tysięcy osób. Nie damy sobie tego tak po prostu odebrać. Bo to, co planuje ministerstwo, to opieka dla lekarzy, a my walczymy o kobiety. O traktowanie godnie i z poszanowaniem praw człowieka. To naprawdę nie jest dużo.


Zdjęcie główne: autor Unsplash, źródło pixabay.com

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz