Reklama

Opozycja, która chce grać rolę opozycji konstruktywnej, w istocie staje się opozycją koncesjonowaną. Albo taką, która będzie podejrzewana o dogadywanie się z władzą za plecami swojego elektoratu. PiS dobrze to wie i rozgrywa naiwnych przeciwników, kiedy tylko potrzebuje.

Tak jak teraz, gdy większość klubów – oprócz Koalicji Obywatelskiej, która zachowała przytomność – opowiada się za tym, by na kanwie prezydenckiego projektu (choć zgłoszone są też inne, nieistotne dla PiS-u) pracować nad wprowadzeniem sędziów pokoju.

Nie trzeba wiele wysiłku, by zorientować się, że od sześciu lat trwa systemowe niszczenie sądownictwa, działają niekonstytucyjne organy, orzekają dublerzy, a PiS konsekwentnie buduje system autokratyczny. Przeświadczenie polityków mniejszych ugrupowań opozycyjnych, że realizują swój program albo że PiS tym razem dochowa wierności konstytucji i nie upartyjni nowej instytucji – to

budzące politowanie mrzonki.

Wystarczy zresztą przeczytać przedłożony projekt.

Reklama

Podobnie było w sytuacji, w której PiS usiłował wciągnąć opozycję we współodpowiedzialność za pandemiczną klęskę, zapraszając jej przedstawicieli na „konsultacje”. Oprócz medialnego spektaklu korzystnego dla PiS nic z nich nie zostało – władza nadal tchórzy przed podjęciem niezbędnych decyzji, ludzie umierają, a pozujący na dobrotliwego wiceminister Kraska przypuścił na opozycję nieelegancki atak w Sejmie.

Część opozycji – choć mija już szósty rok budowania Budapesztu w Warszawie – wciąż nie rozumie, że czasy są nadzwyczajne, że władza nie jest zainteresowana współpracą, lecz szlifowaniem własnego wizerunku, że w systemie pisowskim opozycja ma pełnić rolę zdrajców i gwarantować pozory systemu demokratycznego.

Nie można z jednej strony grzmieć o autokracji, a z drugiej udawać, że wszystko działa jak przed 2015 rokiem.

Politykom opozycji dedykujemy słowa naszego rozmówcy prof. Marka Migalskiego, który powiedział, że działania władzy są wymierzone przeciwko opozycji. Także gdy są spektaklem o rzekomej ponadpartyjnej współpracy. „Dla części wyborców PiS-u to jest niepotrzebny taniec rytualny, dla drugiej części wyborców PiS-u, ale i tych wahających się, zaklęcia o współpracy ponad podziałami są istotne” – mówi politolog.

Władza wciąga opozycję w swoją grę, gdyż chce ją zdyskredytować. A gdy opozycja deklaruje realną pomoc – jak przy kryzysie na granicy – jest od razu skreślana jako niepoważna i niegodna zaufania. Z autokracją trzeba wygrać, a nie dawać się rozgrywać. Na Węgrzech udało się to zrozumieć dopiero w trzeciej kadencji Fideszu.

Kronikarz


Zdjęcie główne: Protest w obronie sądów w 2017 r. w Warszawie, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama