Reklama

– Ta teczka to nielegalna walka z Wałęsą. Chcieli zniechęcić społeczeństwo do Wałęsy i tak mnie zniszczyć – mówił Lech Wałęsa odnosząc się do informacji IPN z zeszłego tygodnia. Instytut na specjalnej konferencji ogłosił, że Wałęsa to “Bolek”, jako dowód przedstawiając opinię grafologów, potwierdzającą autentyczność podpisów Lecha Wałęsy na dokumentach bezpieki.

– Podrabiano dokumenty. Myślałem, że mądrzy ludzie w IPN dojdą do tego – powiedział we wtorek w Gdańsku Lech Wałęsa. – Ja mogę postawić stu grafologów, którzy potwierdzą odwrotnie (niż IPN) – stwierdził. Wałęsa zapowiedział również, że jego prawnicy wystąpią o nową opinię grafologiczną. Były prezydent tłumaczył, że donosy TW “Bolka”, analizowane przez grafologów, zostały napisane przez funkcjonariuszy SB na podstawie podsłuchów założonych w miejscach, gdzie przebywali robotnicy.

Załatwić Solidarność od środka

Lech Wałęsa tłumaczy, że te działania SB miały doprowadzić i doprowadziły do zniszczenia jedności w środowisku “Solidarności” w tamtych czasach i do wzajemnych podejrzeń. – Tym sposobem rozwalano naszą “Solidarność”. Zaczęliśmy się podejrzewać. Mamy dokumenty mówiące o tym, że podsłuchy były. Na przesłuchaniach informacje podawano tak, że wprowadzono między nami nieufność. Doprowadzano nas do takiej sytuacji, że się wszyscy podejrzewaliśmy – tłumaczył Lech Wałęsa.

Według byłego prezydenta, teraz też niszczy się dorobek “Solidarności”. – Wszyscy, którzy ze mną walczyli, teraz awansują – mówi.

Reklama

Wałęsa się broni

– Walczyłem z otwartą przyłbicą, mówiłem, co mi się nie podoba. Mnie nigdy nikt nie złamał i nie złamie – zapewniał Wałęsa podczas spotkania z dziennikarzami. – Te podsłuchy, tak przepisane, są bardzo podobne do donosów. Te podsłuchy generał Kiszczak wysyłał różnym ludziom, w tym pani Walentynowicz. Wtedy próbowano mnie złamać, kupić i zastraszyć. Nie dawałem się. Część tych papierów leżało u Kiszczaka do niedawna – tak mówił o dokumentach znalezionych w zeszłym roku w domu gen. Kiszczaka po jego śmierci.

Przypomnijmy, w zeszłym tygodniu podczas konferencji IPN były prezydent przebywał w Kolumbii na zjeździe laureatów nagrody Nobla. Wówczas głos w jego sprawie zabrał pełnomocnik prof. Jan Widacki, który zapowiadał, że będzie wnosić o przesłuchanie biegłych grafologów.

Walka z legendą

IPN od dawna zajmuje się Lechem Wałęsą i jego współpracą z SB. W prowadzonym przez białostocki pion śledczy IPN postępowaniu badano, czy podpisy złożone pod zobowiązaniem do współpracy przez Lecha Wałęsę są prawdziwe. Według biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna, nie ma wątpliwości, że teczka TW “Bolka” znaleziona w tzw. szafie Kiszczaka świadczy o współpracy Lecha Wałęsy z peerelowską bezpieką. Materiał ma dowodzić, że Lecha Wałęsa współpracował z SB na początku lat 70.

Wałęsa kontra Kaczyński

Były prezydent od dawna jest skonfliktowany z Jarosławem Kaczyńskim. W latach 80. Lech Wałęsa współpracował blisko z braćmi Kaczyńskimi. Przypomnijmy, Kaczyńscy uczestniczyli razem z Lechem Wałęsą w obradach Okrągłego Stołu. W 1989 r.  razem startowali z listy Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. Gdy ten został prezydentem, Jarosław został szefem jego kancelarii, a Lech ministrem do spraw bezpieczeństwa. Konflikt zaostrzył się na początku lat 90., ostatecznie Wałęsa pozbył się braci z kancelarii. Od tego czasu trwa walka Kaczyńskich i PiS-u z Lechem Wałęsą. To, co się ostatnio stało, to tylko kolejna jej odsłona.


Zdjęcie główne: Lech Wałęsa, PAP/Adam Warżawa

Reklama