Reklama

Ekolodzy z Greenpeace w nietypowy sposób postanowili przypomnieć o niszczącej zieleń Lex Szyszko i wysypali na ulicy Wiejskiej przed Sejmem trociny. W tym samym czasie Senat pracował nad nowelizacją ustawy. Komisja Europejska również zabrała głos w sprawie ochrony środowiska w Polsce i dała ministrowi środowiska Janowi Szyszce miesiąc na zmiany prawa.

Trociny na Wiejskiej

Ekolodzy apelowali o przyjęcie poprawek zgłoszonych przez organizacje społeczne, takie jak wydłużenie czasu, który ma urzędnik na decyzję w sprawie wycinki do 21 dni, a także na określenie wymiarów drzew, które można wyciąć. Nad poprawą ustawy debatował Senat, który ma zaostrzyć obowiązujące od początku roku liberalne zasady wycinania drzew. – Te trociny znalazły się przed Sejmem, bo takich stert trocin jest w Polsce dziesiątki tysięcy i całą odpowiedzialność za to, że społeczności lokalne straciły możliwość kontroli nad tym, jak kształtowana jest przestrzeń wokół nich i zieleń publiczna, ponosi minister – mówi Krzysztof Cibor z Greenpeace.33913543290_1d16b224b7_m

Uczestnicy zostali wylegitymowani przez policję, która potwierdziła ich dane personalne. Przeciwko nim policjanci sporządzą wnioski o ukaranie do sądu z artykułu 91 Kodeksu wykroczeń. Chodzi o zaśmiecanie drogi publicznej.

Zmiany Senatu

Senat zaproponował poprawki do poselskiej noweli. Wśród nich są między innymi wydłużenie z 14 do 21 dni czasu, który przedstawiciel gminy będzie miał na oględziny działki po zgłoszeniu chęci wycinki drzew. To jeden z postulatów organizacji społecznych, na którym zależało ekologiom. Zmieni się także wysokość, na której należy mierzyć drzewa przed wycinką. Nie trzeba będzie uzyskiwać zezwolenia na wycięcie topoli, wierzby, klonu jesionolistnego oraz klonu srebrzystego, jeśli obwód ich pnia na wysokości 5 cm nie będzie przekraczał 80 cm. W przypadku kasztanowca zwyczajnego, robinii akacjowej i platanu klonolistego ten obwód nie będzie mógł przekraczać 65 cm, a w przypadku pozostałych gatunków drzew – 50 cm.

Reklama

Teraz nowelizacja trafi znowu do Sejmu.

Nie tylko ekolodzy

Komisja Europejska poinformowała dziś o przejściu do drugiego etapu prowadzonej od ubiegłego roku procedury przeciwko Polsce w związku z decyzją o zwiększonej wycince w Puszczy Białowieskiej.34176886255_882a283d4c_z

– Komisja Europejska wzywa Polskę do wstrzymania zaplanowanego na szeroką skalę wyrębu w Puszczy Białowieskiej – ostatnim w Europie kompleksie pierwotnej puszczy i obszarze ochrony przyrody objętym siecią Natura 2000 – podała KE w komunikacie. Tym razem KE dała Polsce tylko miesiąc na zmianę przepisów i zaprzestanie wycinki Puszczy. Jeżeli Polska nie zastosuje się do zaleceń Komisji Europejskiej, ta złoży skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE, co może grozić gigantycznymi karami finansowymi.

Czy ekolodzy i Komisja Europejska są w stanie zmusić ministra środowiska Jana Szyszkę do zmiany polityki? Zapytaliśmy Krzysztofa Cibora z Greenpeace. To nie pierwszy raz, gdy Greenpeace walczy z Janem Szyszko. Gdy poprzednim razem Szyszko rządził w resorcie środowiska, ekolodzy tygodniami walczyli o ochronę doliny Rospudy.

Justyna Koć: Senatorowie zastanawiają się, co zrobić dalej z Lex Szyszko, przed Sejmem Greenpeace wysypuje masę trocin, a Komisja Europejska informuje o rozpoczęciu drugiego etapu procedury w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej. To nie jest dobry dzień dla ministra środowiska Jana Szyszki.
Krzysztof Cibor:
  Minister Szyszko ciężko zapracował na taką sytuację. Od dłuższego czasu dokonuje cały szereg działań niezgodnych z wiedzą naukową, jak powinna być chroniona przyroda w Polsce.

Dzisiejsza akcja z wysypaniem trocin przed Sejmem doskonale się wpisuje w działania Greenpeace, który słynie z kontrowersyjnych akcji mających zwrócić uwagę na ekologię.
Te trociny znalazły się przed Sejmem, bo takich stert trocin jest w Polsce dziesiątki tysięcy i całą odpowiedzialność za to, że społeczności lokalne straciły możliwość kontroli nad tym, jak kształtowana jest przestrzeń publiczna i zieleń wokół nich, ponosi minister. Greenpeace opublikował już w grudniu dokumenty, z których wynika, że projekt Lex Szyszko powstawał w Ministerstwie Środowiska.

Nowelizacją Lex Szyszko zajmuje się właśnie Senat, już wiemy, że przekazał prace do dalszej podkomisji. Myśli pan, że to sposób na odwleczenie zmian w czasie?
Prace nad Lex Szyszko odbywały się w tajemnicy, bez konsultacji społecznych, w pośpiechu. W efekcie powstała ustawa, która wywoła chaos i zniszczenie, z jakim mamy do czynienia. Mam nadzieję, że ta chwila refleksji w Senacie, z którą mamy teraz do czynienia, doprowadzi do sensownych zmian.

Jedna z poprawek, które wprowadził Senat, mówi, że drzewa podlegające wycince będzie trzeba mierzyć na wysokości 5 cm. Poprzednia poprawka mówiła o wysokości 130 cm.
Zwracaliśmy uwagę na to razem z ruchami miejskimi i dendrologami, że mierzenie drzew przeznaczonych do ścięcia na wysokości 130 cm to nie jest dobre rozwiązanie. Przecież nie ścina się drzewa na wysokości 130 cm, tyko 5-10 cm. Wobec tego trudno byłoby udowodnić, że ktoś ściął drzewo w niewłaściwym obwodzie.

Czego Greenpeace oczekuje od senatorów, jakie zmiany byłyby, według was, dobre?
Od początku popieraliśmy poprawki przygotowane przez ruchy miejskie. To poprawki, które dość istotnie ograniczały tę samowolkę i masową wycinkę. Sejm początkowo zasadniczą część tych poprawek przyjął, ale potem wybił zęby tej ustawie.

Cały czas uważamy, że Lex Szyszko jest do zmiany i widzimy szanse na taką zmianę. Jesteśmy za przywróceniem społecznościom lokalnym kontroli nad zielenią, oczywiście przy jednoczesnym zachowaniu prawa osób prywatnych do dysponowania swoją własnością. Jednak to prawo osób prywatnych, natomiast to prawo nie może stać w sprzeczności z dobrem wspólnym, jakim jest zieleń.

To może warto wrócić po prostu do ustawy sprzed Lex Szyszko?
Ustawa, która obowiązywała wcześniej, również nie była idealna. Pewne sprawy wymagały uporządkowania, natomiast Lex Szyszko “wylało dziecko z kąpielą”. Nie jesteśmy za tym, aby wrócić do sytuacji, jaka była przed styczniem. Pamiętajmy też, że w ustawie ministra Szyszki jest wiele innych bardzo niebezpiecznych zapisów, np. praktycznie wyjęcie lasów państwowych z reżimu przepisów o ochronie przyrody. Opinia publiczna skupiła się na sprzeciwie wobec wycinki drzew, bo to najbardziej palący problem, ale przyjdzie czas, żeby Lex Szyszko zmienić gruntownie i sprawić, że ustawa o ochronie przyrody rzeczywiście będzie chronić przyrodę, a nie stwarzać możliwości, aby te przyrodę niszczyć.

Komisja Europejska poinformowała też o rozpoczęciu drugiego etapu procedury w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej. Podkreślmy, że drugiego. Co to oznacza dla Polski?
Komisja Europejska przyjrzała się tej argumentacji, którą przedstawił minister Szyszko.

Przypomnijmy, minister podaje jako powód wycinki korniki.
Minister twierdzi, że kornik to wyjątkowo zło, i żeby bronić siedlisk, trzeba wycinać drzewa. Wielokrotnie mówiliśmy o tym, że to jest nieracjonalne, niezgodne z wiedzą naukową i z tym, co jest zapisane w dokumentach o ochronie obszarów priorytetowych na terenie Puszczy Białowieskiej. Komisja przyjrzała się dokładnie argumentom Jana Szyszki i temu, co dzieje się na terenie Puszczy Białowieskiej i uznała argumenty ministra za bezzasadne. Co nas nie dziwi, dla nas one również od początku były bezzasadne. To pokazuje, że Jan Szyszko, który  bardzo długo mówił, że jest w stałym dialogu z komisarzem Karmenu Vellą i Komisją Europejską, mówił nieprawdę. Komisja stanęła między Puszczą a ministrem. Dziś nieprawdziwe informacje podawane przez Jana Szyszkę zostały obnażone.

W dzisiejszym komunikacie czytamy, że Komisja daje Polsce miesiąc na zaprzestanie łamania unijnego prawa. Co ważne, zwyczajowo w tego typu wezwaniach Komisja daje 2 miesiące. Tym razem ogranicza ten czas, ponieważ uważa, że sprawa jest bardzo pilna i zmiany, które mogą powstać, są nieodwracalne.

Mam nadzieję, że prezes Jarosław Kaczyński i premier Beata Szydło wykonają ruch w kierunku tego, aby rzeczywiście Puszcza była chroniona, żeby nie było łamane europejskie prawo i żeby Polska nie znalazła się przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Co wtedy będzie grozić Polsce?
To już bardzo poważna sytuacja, ale na razie nie mówmy o jej konsekwencjach. Cały czas mam nadzieję, że to ostatnie ostrzeżenie zostanie wysłuchane przez rządzących.

Jest pan optymistą.
Wierzymy, że Polsce jednak zależy na tak wyjątkowym skarbie, jakim jest Puszcza Białowieska. Puszcza Białowieska jest wyjątkowa na skalę światową. Niewiele jest takich miejsc, gdzie naturalnie mogą zachodzić pewne procesy, jak właśnie w Puszczy. Ten las powinien być bezwzględnie zostawiony sam sobie, a nie traktowany jak plantacja drzew.

To nie pierwszy raz, gdy zmagacie się z ministrem Szyszką. Podczas poprzednich rządów PiS ministrem środowiska również był Jan Szyszko. Wtedy walczyliście o zachowanie doliny Rospudy, przez którą miała przechodzić obwodnica. Ekolodzy m.in. przypinali się wówczas do drzew. Czy teraz też rozważacie taki scenariusz obrony Puszczy?
Będziemy bronić Puszczy, zresztą cały czas jej bronimy. Nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza, chociaż mam nadzieję, że naciski KE wymuszą wstrzymanie wycinki Puszczy.


Zdjęcie główne i zdjęcia w tekście Greenpeace Polska

Reklama