Reklama

Przyszły rok będzie przełomowy. Mówiąc o przełomie, nie mam na myśli tego, że spadną notowania PiS-u, a wzrosną Koalicji i tylko będziemy czekać na wybory, ale mówię o ogromnej zmianie, która następuje, choć jeszcze jej dokładnie nie widać, zmianie postaw ludzi, podejścia do spraw publicznych – mówi nam Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO. I dodaje: – Sądzę, że nastąpi zmierzch polityki propagandy, jaką PiS doprowadził do granicy; że żadnemu następnemu premierowi nie przyjdzie do głowy, aby w poniedziałek o 8.00 jechać na lotnisko i fotografować się na tle szczepionek. Taka taniocha, propaganda, która nie przychodzi innym szefom rządu do głowy, a u nas niektórym się wydaje, że to skuteczne.

JUSTYNA KOĆ: W jakiej kondycji PO kończy ten rok?

TOMASZ SIEMONIAK: To pytanie o ogólną kondycję polskiej demokracji, której PO czy KO jest częścią i nie można tego oddzielnie traktować, a to oznacza, że kończymy bardzo ciężki rok w historii najnowszej Polski ze względu na pandemię, która wpłynęła na wszystkie dziedziny życia, gospodarkę i politykę. Każda analiza i podsumowanie musi się od tego zaczynać.

Kończymy ten rok w poczuciu solidarności z Polakami i żalu wobec tego, że tyle osób zmarło. Jeżeli chodzi o wymiar polityczny, to dwie rzeczy są bardzo istotne; start naszego kandydata w wyborach prezydenckich i mimo przegranej rekordowy wynik. To pokazało, że

Reklama

KO jest w stanie w dramatycznej, pełnej zwrotów kampanii wskazać i przedstawić takiego kandydata, który zyskał ponad 10 mln głosów.

Drugi ważny czynnik to porażka sposobu rządzenia PiS-u i radzenia sobie z pandemią. Nie mam na myśli tego, co wszyscy widzą, czyli tej propagandy, dwuznacznych zachowań, ale myślę o stopniu przygotowania państwa. Większość już zapomniała, jaką reformę ochrony zdrowia obiecywał PiS. Poprzednie lata to był czas rosnących kolejek, rosnących problemów w służbie zdrowia i rok 2020 pokazał gigantyczną słabość rządzenia, jeśli chodzi o to, co PiS robił nawet na tle innych państw, gdzie to, co zależne od polityków, działało lepiej. Inne rządy przyjęły politykę uczciwej komunikacji z obywatelami, informowali o złych, jak i dobrych sprawach, a nie wszystko przedstawiali w optyce propagandy.

Sądzę, że nowy rok będzie przełomem, bo wyczerpała się formuła rządzenia w oparciu wyłącznie o propagandę, obciążanie poprzedników wszelkimi grzechami. Bardzo mocną puentą na koniec roku jest to, że UE, której PiS nie znosi, nie rozumie, nie szanuje, odniosła ogromny sukces, zapewniając swoim obywatelom szczepionkę i pokazując, że UE, którą niemalże chciano do grobu składać, jest żywotna, potrafiła stworzyć plan odbudowy Europy, zorganizować szczepionkę we wszystkich krajach w tym samym czasie.

PiS, który jeszcze kilka tygodni temu mówił językiem polexitu, teraz musi połknąć własny język.

Wszyscy widzą, że zadziałała tu zasada solidarności działania w Europie i pewnej konkretnej organizacji, która wykazała się sprawnością.

Pan się zaszczepi?
Oczywiście, że tak, jeżeli tylko będę mógł, zrobię to w pierwszym możliwym terminie i wszystkich do tego zachęcam, jeżeli nie dla siebie, to ze względu na naszych bliskich.

Przyznam się, że martwię się tym, że wydolność systemu szczepienia sprawi, że wiele osób będzie bardzo długo czekało. Rząd i wszystkie instytucje powinni zrobić wszystko, co się da, aby zaszczepić wszystkich, którzy będą chcieli. Minister zdrowia tłumaczył ostatnio, że to może trwać wiele, wiele miesięcy, a nie ma ważniejszej rzeczy dla państwa teraz i nie wolno oszczędzić na tym ani złotówki, tylko szczepić, szczepić i jeszcze raz szczepić.

Wierzy pan w powodzenie tzw. narodowego szczepienia?
Obawiam się, że to może pójść drogą tzw. szpitala narodowego, różnych innych przedsięwzięć, jak przywiezienie maseczek największym samolotem świata. Rządzą ludzie, dla których propaganda i doraźny interesów polityczny są ważniejsze. Od kilku dni przecież obserwujemy premiera, który wita szczepionki na lotnisku, ale dokładnego planu nikt nie widział. Szczepionek na grypę też miało starczyć dla wszystkich, a na pewno dla seniorów, i nawet to okazało się klapą.

Obawiam się, że rządzący biorą propagandę za rzeczywistość i gdy widzą w telewizji, że są szczepienia, to uważają, że wszyscy zostali zaszczepieni.

To wielka rola środków przekazu, ale i opozycji i samorządów, aby się do tego włączyć, bo to interes życia i zdrowia Polaków.

Jarosław Kaczyński ocenił ostatnio, że PO poszła ostro w lewo, wręcz w kierunku lewackiego ekstremizmu. Tak jest?
Wiadomo, że oceny Jarosława Kaczyńskiego nie są nacechowane obiektywizmem, raczej chęcią negatywnego naznaczania i obrażania. To nie jest ocena, tylko atak na PO i opozycję, zresztą nie pierwszy. Bierze się to z tego, że Kaczyński ma dość sprecyzowane to, jak powinna wyglądać opozycja – powinna wspierać rząd, a lider opozycji powinien być w randze wicepremiera.

Oczywiście PO jest partią szerokiego centrum i to, że prezes tak mówi i poświęca tyle uwagi PO, oznacza, że to tej organizacji ciągle się obawia. Nie dziwię się, bo to z PO wielokrotnie przegrywał wybory, a PO wbrew marzeniom prezesa utrzymała główną pozycję na opozycji; drugi wynik w wyborach 2019 roku – 28 proc., a nasz kandydat w wyborach prezydenckich omal ich nie wygrał.

Kaczyński od 15 lat mówi o PO tylko źle, ale to oznacza, że robimy swoje. To są dwa różne światy; świat Kaczyńskiego i świat demokracji, w którym PO przez cały czas odgrywa wielką rolę.

Jaki macie plan na następny rok? Czy opozycja będzie zjednoczona, czy uda się osiągnąć porozumienie i czy będziecie takiego porozumienia szukać? Gdzie w tym wszystkim Hołownia, który sięga po ten sam elektorat, co Koalicja?
Nikt w PO nie ma wątpliwości, że tylko szerokie dogadanie się opozycji, czy to w postaci wspólnej listy, czy daleko posuniętej współpracy, jest racją jej istnienia. To musi być opozycja, która jest w stanie wygrać z PiS wybory. Najbliższy rok powinien być rokiem głębokiej współpracy na  opozycji na różnych polach i nie chodzi o to, aby eliminować różnice, bo różne poglądy i wrażliwości to też wartość, ale im więcej wspólnych inicjatyw, pomysłów i stojących obok siebie liderów opozycji, także Szymona Hołowni, tym lepiej.

Doświadczenia krajów, gdzie autorytaryzm zaszedł daleko, są takie, że było to możliwe przy słabej, rozproszonej opozycji. Jeżeli na Węgrzech opozycja wyciąga wnioski i są w stanie porozumieć się ludzie, których jeszcze kilka miesięcy temu dzieliło wszystko, to dlaczego to nie ma udać się u nas. Owszem, dyskutujmy, czy w przyszłości podatki powinny być wyższe czy niższe, czy edukacja powinna wyglądać tak czy inaczej, natomiast

absolutnym priorytetem i warunkiem powrotu Polski na normalną drogę rozwoju i do rodziny demokratycznych europejskich narodów jest odsunięcie PiS-u od władzy.

To sytuacja, kiedy wszelkie partykularyzmy, zaszłości, niepotrzebne urazy trzeba głęboko schować. Rok 2021 powinien być od pierwszego do ostatniego dnia rokiem współpracy całej opozycji. Od ugrupowań parlamentarnych przez Szymona Hołownię, Martę Lempart i Strajk Kobiet, organizacje samorządowe i samorządowców. To musi być szeroki wielobarwny blok, w którym jest świadomość tego, że jesteśmy odpowiedzialni za Polskę i jeżeli PiS nie zostanie odsunięty od władzy w najbliższych wyborach, niezależnie kiedy one będą, to Polska i Polacy stracą bezpowrotnie szanse na taki rozwój, jaki był naszym doświadczeniem po 89 roku.

Uda się porozumieć z liderkami ze Strajku Kobiet? Na razie są raczej na nie.
Nie chodzi o to, aby powstał jakiś komitet centralny opozycji, który będzie decydował, co powinno się mówić. Każdy wnosi swoje walory, a autentyzm, poparcie ulicy, młodzieży jest ogromną wartością, tak samo jak tą wartością jest doświadczenie polityczne i merytoryczne.

Zawsze znajdzie się coś, co łączy, i na tym należy się skupiać. Oczywiście spór jest nieodłączną częścią polityki, ale dziś sytuacja jest nadzwyczajna i trzeba się wznieść ponad podziały.

Każdy, kto zmierza do celu, którym jest odsunięcie złej władzy, która otwartym krokiem zmierza do autorytaryzmu, nas łączy.

Czy to wystarczy, aby odsunąć PiS od władzy? Partia straciła w sondażach, ale załamania poparcia nie ma. Wyborcy, którzy odchodzą od PiS, nie przechodzą do opozycji.
Oceniam, że cała polska polityka i życie publiczne jest zamrożone pandemią, że wszelkie sprawy postrzegane są przez Polaków przez ten pryzmat, życia, zdrowia, biznesu, który się prowadzi. To nie jest czas na zmiany preferencji czy wielkie przesunięcia na scenie politycznej, nie mam natomiast wątpliwości, że PiS zapłaci ogromny rachunek za swoją politykę w czasie pandemii, bo cokolwiek powiedzą fakty są nieubłagane.

Bezprecedensowy wzrost liczby zgonów od dziesiątków lat, nieprzygotowanie ochrony zdrowia, wiele błędnych decyzji, chaos, który PiS wytwarza – np. czy można chodzić w sylwestra czy nie. Widać, że partia, która na swoich sztandarach niosła idee silnego, sprawnego państwa, pokazała się jako kompletnie bezradna w tej sytuacji. Te wszystkie rzeczy, które były nadużyciami czy natrętną propagandą, zemszczą się.

Premier Morawiecki przejdzie do historii jako ten, który powiedział, żeby nie bać się koronawirusa, bo on jest w odwrocie. Taka ucieczka do przodu, opowiadanie, że czeka nas cud, tego obrazu nie zmieni.

Sądzę, że będzie taki moment w 2021 roku, że zacznie się wystawianie rachunków za ten gigantyczny kryzys, ludzie wyciągną wnioski, ten rachunek będzie miażdżący dla PiS-u, a rolą szeroko rozumianej opozycji jest po pierwsze współpraca, o której już mówiłem, a po drugie pokazanie wizji Polski po covidzie i tym ogromnym przesileniu, które nie jest jednorazowym zdarzeniem i będzie miało ogromne konsekwencje dla życia publicznego, gospodarczego. Trzeba przedstawić receptę.

Coraz mniej potrzebna będzie doraźna pomoc, a i tu można rządowi wiele zarzucić, potrzebne będzie pokazanie, co dalej z niektórymi branżami, z edukacją, z ochroną zdrowia, jak odrobić zaległości roku, który się kończy, jeśli chodzi o zabiegi, badania. Katastrofalnie spadła liczba mammografii czy innych badań niezbędnych dla utrzymania zdrowia społeczeństwa. Widzę tu ogromne pole dla opozycji, dla organizacji pozarządowych, dla think tanków, bo sądzę, że nastąpi zmierzch polityki propagandy, jaką PiS doprowadził do granicy, że żadnemu następnemu premierowi nie przyjdzie do głowy, aby w poniedziałek o 8.00 jechać na lotnisko i fotografować się na tle szczepionek. Taka taniocha, propaganda, która nie przychodzi innym szefom rządów do głowy, a u nas niektórym się wydaje, że to skuteczne.

Mówiąc o przełomie, nie mam na myśli tego, że spadną notowania PiS-u, a wzrosną Koalicji i tylko będziemy czekać na wybory, ale mówię o ogromnej zmianie, która następuje, choć jeszcze jej dokładnie nie widać, zmianie postaw ludzi, podejścia do spraw publicznych, zrozumienia, jaką wagę mają usługi publiczne, jak ważna jest dobra organizacja systemu zdrowia, pieniądze, kadry, jak ważna jest edukacja. Teraz widzimy szczególnie, w jak złym jest stanie, ile jest wykluczonych z systemu dzieci, które na starych komórkach rodziców próbowały łączyć się na lekcje.

Pieniądze, które poszły na inne, niepotrzebne rzeczy już w czasach pandemii – samo to jest dyskwalifikujące dla rządzących.

Oceniam i mam nadzieję, że polityka, jaka wyłoni się z czasu kryzysu, będzie polityką rozwiązującą problemy w najważniejszych obszarach.


Zdjęcie główne: Tomasz Siemoniak, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama