RPO
Prof. Renata Mieńkowska-Norkiene: PiS zrobi się obciachowy
Skoro pani Staroń odejdzie z Senatu, to mogłoby się okazać, że jej miejsce po wyborach uzupełniających zajmie przedstawiciel opozycji. Na naszej politologicznej giełdzie pojawiają się tu nawet takie nazwiska jak Tusk czy Hołownia. Wówczas Senat stałby się jeszcze bardziej opozycyjny i Kaczyński musiałby mieć pewność, że może przegłosować poprawki senackie, a o to dziś bardzo trudno, zakładając, że Gowin nie będzie zawsze pewnym koalicjantem – mówi nam prof. Renata Mieńkowska-Norkiene, politolog z UW. Pytamy o skutki wyborów rzeszowskich zarówno dla opozycji, jak i opcji rządzącej. Pytamy też o rekonstrukcję rządu i odejście z funkcji wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. – To nie ma żadnego znaczenia, tak jak nie miało znaczenia jego wejście do rządu. Tylko jeżeli w rządzie pojawiłby się ktoś kojarzony z liberalną częścią sceny politycznej, bardziej progresywną, to może rzeczywiście nabić Kaczyńskiemu kilka punktów wizerunkowo. Natomiast czy to będzie istotne kryterium podczas podejmowania decyzji przy urnie wyborczej, wątpię. Nie sądzę też, aby to podniosło słupki poparcia PiS – podkreśla
Dr Jacek Kucharczyk: Im gorzej dla władzy, tym lepiej dla Polski
Widzimy, że na tej wojnie nie chodzi już tylko o to, aby dopaść ministrów Sasina czy Dworczyka, czy nawet premiera Morawieckiego, ale samego Jarosława Kaczyńskiego – mówi nam dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych. I dodaje: – Może to również oznacza, że Banaś buduje kapitał polityczny na czasy po swojej prezesurze, bo można sobie wyobrazić scenariusz, gdzie prezes ustępuje ze stanowiska i startuje do Sejmu czy Senatu jako ten jedyny sprawiedliwy. Nie ma się co dziwić, skoro polska scena polityczna podlega ostatnio regularnie konwulsjom, coś się sypie w obecnym układzie władzy, na opozycji też są zmiany i może Banaś myśli, że w nowym rozdaniu będzie mógł się na nowo odnaleźć w polityce.
Dr Mirosław Oczkoś: Polacy tkwią w jakimś otępieniu
Trwa rozgrywka w tzw. Zjednoczonej Prawicy. Na pewno główne ugrupowanie, czyli PiS, gra na to, aby nie wybrać RPO, ponieważ po 15 lipca będzie mogło wprowadzić komisarza. Wówczas ostatni niezależny urząd stanie się podległy, „na rozkaz” – mówi nam dr Mirosław Oczkoś z SGH, ekspert od marketingu politycznego. I dodaje: – W końcu ta bańka musi pęknąć, bo nie da się rządzić tylko i wyłącznie propagandą. Nawet ci, co mówią, że komunizm trwał 45 lat na propagandzie właśnie, muszą mieć świadomość, że stały też wojska Armii Czerwonej w pobliżu. Z drugiej strony muszę dodać, że może ten pogląd cechuje pewna naiwność, bo pamiętam, że wielu uważało, że Trybunału Konstytucyjnego nie da się przejąć, a się dało, SN będzie ostoją, a okazało się inaczej, KRS przejąć też się dało, zorganizować wybory prezydenckie wolne, ale nie równe, również. Obym się jednak mylił, choć wydaje się, że Polacy są jednak w jakimś otępieniu. Ten rząd sobie nie radzi na każdym polu, a my jesteśmy w jakiejś chorobie, coś jak borelioza polityczna.
Prof. Andrzej Zoll: Władza dąży do likwidacji urzędu RPO
Taka propozycja przechodzi wszelkie granice mojej wyobraźni, więc nawet trudno to komentować. Takie wypowiedzi świadczą bardzo źle o ministrze Budzie, bo to oznacza, że nie ma pojęcia o roli, jaką pełni Rzecznik Praw Obywatelskich – mówi nam prof. Andrzej Zoll, były Rzecznik Praw Obywatelskich i były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego, komentując pomysł, aby w razie niemożliwości wyboru nowego RPO funkcję tę przejęło Ministerstwo Sprawiedliwości. – Jeżeli RPO ma być instytucją powiązana z rządem, to nie ma żadnego sensu, abstrahując już od osoby ministra sprawiedliwości. Połączenie tych urzędów to propozycja, która ma prowadzić do zlikwidowania urzędu RPO w Polsce – dodaje
Aleksander Smolar: Na naszych oczach upada mit Kaczyńskiego
Jakiekolwiek wchodzenie w porozumienie z Kaczyńskim będzie dla opozycji złe i może być zgubne. Natomiast porozumienie się z tą częścią obozu rządzącego, która byłaby gotowa wspólnie z opozycją utworzyć rząd techniczny i przygotować, neutralizując media publiczne, następne wybory, byłoby wyjściem pozytywnym z obecnej zapaści. Mam tu na myśli Jarosława Gowina i jego stronników, choć nie tylko, bo podejrzewam, że wyraźne osłabienie Kaczyńskiego i skupionej wokół niego grupy skłoni niektórych członków PiS-u do zaakceptowania programu demokratycznych reform Polski – mówi nam Aleksander Smolar, były prezes Fundacji Batorego. I dodaje: – Prowokacja w stosunku do prof. Maksymowicza, byłego ministra, przypomina to, co Kaczyński robił z Lepperem, z tą różnicą, że Lepper miał wiele na sumieniu, choć niekoniecznie to, co mu PiS zarzucał. W przypadku prof. Maksymowicza nie ma najmniejszych przesłanek, aby formułować jakiekolwiek zarzuty poza jednym, że miał coraz bardziej krytyczny stosunek wobec polityki PiS-u
Prof. Monika Płatek: Sowiecki sposób traktowania ludzi
Sposób uregulowania wyboru RPO określony w konstytucji nie jest przypadkowy. Chodzi o wskazanie człowieka, który gwarantuje swoją postawą i karierą życiową niezależność od władzy. Tylko w ten sposób może służyć nam, zwykłym ludziom, w sporach z władzą – mówi nam prof. Monika Płatek z Wydziału Prawa i Administracji UW. Pytamy też o sprawę Sławomira Nowaka. – W momencie, gdy prokurator Ziobro mówi, że ma niezbite dowody, to jednocześnie przyznaje, że nie ma podstaw do przetrzymywania człowieka w areszcie. Przyznaje, że przetrzymuje go bezpodstawnie. Niezbite dowody wykluczają możliwość mataczenia, wpływania na przebieg postępowania. Skoro zebrano takie dowody, wymagało to natychmiastowego zwolnienia człowieka – podkreśla
Prof. Mikołaj Małecki: Władza chce wybrać Pomocnika Reżimu
Działalność ministrów i polityków, którzy kwestionują orzeczenia niezależnych sądów, to ustrojowe chuligaństwo. Okazują rażące lekceważenie dla porządku prawnego – mówi nam prof. Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego UJ. I dodaje: – Rządzący mentalnie tkwią poza Unią Europejską, znajdują się w autorytaryzmie i do niego dążą. Unia Europejska to wspólnota wartości: solidarności, praworządności, niedyskryminacji, trójpodziału władzy. Wszystkie te wartości są systematycznie niszczone przez władzę polityczną w Polsce. A czas epidemii pokazał, jak nieudolna jest to władza, gdy trzeba podejmować decyzje ważne dla bezpieczeństwa Polaków.
Tomasz Siemoniak: Nie chcemy, by pieniądze z UE stały się łupem PiS
Zasadniczy problem polega na tym, że PiS podchodzi do wyboru RPO tak samo jak do całości spraw państwa, nie budując podziału władzy, niezależnych instytucji, które jako pewna całość składają się na siłę państwa, tylko chce mieć wszystko podporządkowane. Tak jak TK, Rzecznika Praw Dziecka, KNF i wiele innych instytucji – mówi nam Tomasz Siemoniak, wiceszef Platformy Obywatelskiej, były minister obrony. I dodaje: – Nie chcemy, aby pieniądze, które Polska ma dostać na odbudowę, stały się kolejnym łupem partyjnym, jak Fundusz Inwestycji Lokalnych, gdzie swoim samorządowcom PiS rozdał znacznie więcej niż innym. To była patologia i nie można dopuścić do tego, aby wielkie, kontrolowane przez państwo firmy miały na tym korzystać.
Adam Bodnar: Od Ameryki Łacińskiej odróżnia nas jeszcze sytuacja sądów
Mamy do czynienia z praktyką, która się nazywa legalizmem dyskryminacyjnym. To używanie różnego rodzaju metod legalnego działania, które mieszczą się w granicach prawa, ale są stosowane przede wszystkim wobec osób, które są zagrożeniem, są uznawane za przeciwników władzy – dziennikarze, opozycja polityczna, organizacje pozarządowe, biznes etc. Są to różne metody: pozwy, straszenie, że odbierze się … Czytaj dalej