koalicja
Dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz: Polską się bawić nie można
Polacy są już zmęczeni tą kuchnią, tą brudną bielizną, która zaczyna wystawać spod eleganckich garniturów – mówi nam o sytuacji politycznej w Polsce dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje: – To wszystko dzieje się w czasie pandemii i sporej inflacji, gdzie przeciętnego obywatela bardziej interesuje, na ile spadła wartość pieniędzy, które jest w stanie zarobić, i to, czy zachoruje. Dziś mamy już mocne dowody, że trzecia fala pandemii się rozkręca, a szczepienia idą zdecydowanie za wolno. Dodatkowo główny koordynator rządu od szczepień sam zapadł na koronawirusa. To wszystko dzieje się w aurze, że szczepionek zabraknie, a na pewno nie będzie ich w najbliższym czasie. Osoby 60 plus już mają wątpliwości, czy zdążą zaszczepić się w tym roku. To są sprawy, które ludzi zajmują, bo my chcemy przeżyć i mieć z czego zapłacić czynsze, podatki.
Prof. Mikołaj Cześnik: Gnicie i butwienie systemu Kaczyńskiego
We wcześniejsze wybory, póki co, nie wierzę, bo byłoby to bardzo ryzykowne. Stawiam na gnicie i butwienie systemu stworzonego przez Kaczyńskiego. Przeciwko wcześniejszym wyborom będzie jeszcze działał fakt, że w tle jest bardzo wiele interesów i interesików, które są powiązane z tą ekipą – mówi nam prof. Mikołaj Cześnik, socjolog i politolog, dyrektor Instytutu Nauk Społecznych Uniwersytetu SWPS. A co z opozycją? – Niesnaski mogą doprowadzić do tego, że podobnie jak w 2019, mimo niezłego wyniku opozycji, która razem zdobyła blisko milion głosów więcej, w parlamencie nie miała większej liczby mandatów – podkreśla nasz rozmówca. I dodaje: – Nikt nie broni zawiązania koalicji tylko na czas wyborów. To nie jest nielegalne. Spokojnie sobie wyobrażam, że wszyscy niezwiązani z PiS tworzą koalicję, a po wygraniu wyborów wracają do swoich partii.
Tomasz Siemoniak: Spodziewam się dalszej degrengolady władzy
Nigdy rząd, który jest efektem rozgrywek partyjnych i próbą balansu politycznego, nie będzie dobrym rządem. Rząd jest do rządzenia krajem, powinien wychodzić naprzeciw wyzwaniom i zaspokajać potrzeby obywateli – mówi nam Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO i były szef MON. – Wejście do rządu Jarosława Kaczyńskiego, który zostaje wicepremierem, żeby pilnować Zbigniewa Ziobry, jest dobitnym przykładem partyjnego traktowania państwa, bo żadnej racji w tym nie ma. To jedynie osłabienie pozycji premiera, bo Jarosław Kaczyński nie ma żadnych realnych, skutecznych narzędzi do kontroli podległych ministerstw – dodaje
Dr Mirosław Oczkoś: Kij, którym dostaniemy na goły tyłek
Pięćdziesięciu ambasadorów to nie pięciu czy nawet piętnastu. Wszyscy nasi najważniejsi partnerzy z Unii i ze świata podpisali ten list i tego nie da się zbagatelizować jednym tweetem, że „pani Mosbacher pomyliła Holandię z Polską”. To pokazuje, że Polska nie ma żadnej polityki zagranicznej, po drugie nie ma kadr, po trzecie rządzącym chyba w tym wszystkim jest dobrze. To strategia, która ma krótkie nogi – mówi nam ekspert od wizerunku politycznego dr Mirosław Oczkoś. – Jeżeli prezes wejdzie do rządu na stanowisko wicepremiera, to znaczy, że użyto już wszelkich możliwych środków, bo to swoista broń atomowa, która zostanie odpalona. Skoro rozważane jest takie rozwiązanie, to znaczy, że jest tragicznie i zawieszono całość tego projektu na teoretycznie najmocniejszym haku, czyli Kaczyńskim. Jeżeli ten hak się poluzuje, to będzie koniec koalicji, już nikt tego nie uratuje – dodaje
Leszek Miller: Kaczyński uważa, że delfin może być przestępcą
Ziobro ma niezwykły przerost ambicji i przekonanie, że ze swoimi młodymi współpracownikami tworzy nową jakość polityki. Działanie w związku z ustawą „bezkarność plus” jest podyktowane tylko tym, że nienawidzi Morawieckiego. Kaczyński stawia na premiera, jest ewidentnie promowany, a Ziobro czuje, że to głęboko niesprawiedliwe. Jak się okazało, że można grilować Morawieckiego, to Ziobro skwapliwie z tego skorzystał i przesadził. Myślał, że ma tak silne karty w ręku, że Kaczyński odpuści, ale okazało się inaczej – mówi nam Leszek Miller, były premier, obecnie eurodeputowany. – Po co Kaczyńskiemu wcześniejsze wybory? On już raz tego spróbował i myślę, że jak to sobie przypomina, to dostaje zimnych dreszczy. Poza tym ma przed sobą kilka innych wariantów – dodaje
Dr Jacek Kucharczyk: Zmagania władzy jak ofensywa moczarowców
Staram się unikać spekulacji na temat stanu ducha prezesa Kaczyńskiego. Pamiętam natomiast obietnice pozytywnych zmian, jeśli chodzi o dobrostan zwierząt w kampanii 2015 roku, które z nadzieją przyjęły niektóre środowiska obrońców zwierząt. Ale potem przez 5 lat wszelkie nieśmiałe próby zmian były blokowane, chociażby przez lobby Rydzyka – mówi nam dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych. – Dla zewnętrznego obserwatora jasne jest, że ta zapowiadana planowa rekonstrukcja rządu utknęła na razie na mieliźnie, którą jest zaciekła walka o władzę i spory w obrębie obozu rządzącego – podkreśla
Prof. Radosław Markowski: Co się stało z polskim chłopem?
Po analizie z poziomów obwodów wyborczych będzie można powiedzieć więcej, ale na pewno jest zastanawiające, co się stało z polskim chłopem, który poszedł głosować tak licznie w ostatnich dwóch, trzech godzinach przed zamknięciem lokali. To jest novum i musiały nastąpić jakieś zmiany; być może ambona tak zadziałała, a może jakieś zmiany osobowościowe… W każdym razie sprawie tej należy się wnikliwie przyjrzeć. Na pewno można powiedzieć, że wynik Koalicji Europejskiej przy słabej kampanii i zaniechaniach to wynik rewelacyjnie dobry – mówi w rozmowie z nami prof. Radosław Markowski, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją Uniwersytetu SWPS. Pytamy o nadchodzące wybory i o wyborców. Rozmawiamy też o metodzie D’Hondta i pytamy, jak bloki polityczne przełożą się na mandaty. – Najważniejsze w tych wyborach będzie jednak to, by nie marnować swych głosów na partie, które w parlamencie się nie znajdą. W 2015 roku było to niemal 17 proc. głosów, choć w dwóch poprzednich wyborach wskaźnik ten wynosił zaledwie nieco ponad 4 proc.
Dr Mirosław Oczkoś: Na wsi PSL nie odgrywa już żadnej roli
PSL żyje trochę w matriksie i cały czas uważa, że jest partią chłopską, podczas gdy na wsi PSL od dawna nie odgrywa już żadnej roli. Wcześniej wygryzła ich Samoobrona, a teraz PiS, który ma pozorną ofertę dla rolników w stylu „krowa plus” czy „kura plus”. Rolnicy w to wchodzą, licząc przede wszystkim na 500 Plus. Myślę, że gdyby PSL poszedł samodzielnie, to poniósłby sromotną klęskę – mówi nam dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. Rozmawiamy o kampanii, analizujemy ostatnie wystąpienie prezesa Kaczyńskiego i próbujemy przewidywać przyszłość. – Pamiętajmy, że Grzegorz Schetyna odniósł sukces, tworząc Koalicję Europejską, i teraz może być zakładnikiem własnego sukcesu, ponieważ gdy koalicja się rozwali, to okaże się, że ten sukces już przeszedł. To może powodować presję, a polityka jak rzeka nie stoi w miejscu, tylko cały czas płynie i tak jak nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki, tak nie da się wprowadzić tego samego rozwiązania politycznego – mówi
Prof. Tomasz Nałęcz: Wspólny mianownik opozycji łatwo skonstruować
Nie jestem przekonany, że dwie formacje opozycyjne: lewicowo-liberalna i centrowo-konserwatywna, zbiorą więcej głosów. Jestem zwolennikiem szerokiego porozumienia, ze wspólnym mianownikiem, który łatwo jest skonstruować – mówi nam prof. Tomasz Nałęcz, historyk, publicysta, polityk, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. Rozmawiamy o polskiej scenie politycznej i scenariuszu na najbliższe miesiące. Pytamy też o 4 czerwca. – Dla … Czytaj dalej