Rafał Trzaskowski musi na ostatniej prostej kampanii wyborczej przedstawić własne 500 plus. Musi to być 500 plus motywacyjne zamiast demotywacyjnego. Nagradzające za pracę zamiast za odejście z rynku pracy. Nagradzające za podjęcie biznesowego ryzyka w przejrzystym otoczeniu prawnym, a nie za korupcję, partyjną lojalność, nepotyzm albo za przylepienie się do prawicowego ministra na narciarskim stoku – pisze Cezary Michalski
Kaczyński odejdzie, ale ukształtowana w ten sposób prawica w Polsce pozostanie. Jako wygodne dla Putina ultrakonserwatywne narzędzie nowej Targowicy, coraz głębiej zakorzeniające się w Polsce. I właśnie dlatego wybór, jakiego Polacy mogą dzisiaj jeszcze dokonać – pomiędzy człowiekiem demokratycznego Zachodu Rafałem Trzaskowskim, a człowiekiem autorytarnego Wschodu Andrzejem Dudą – będzie rozstrzygnięciem, które daleko przekracza dzisiejsze doraźne partyjne spory – pisze Cezary Michalski
Kandydaci demokratyczni powinni zdecydowanie poprzeć w II turze kandydata z ich obozu, który do niej wejdzie – mówi nam Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego. – Gdyby tym razem PiS wygrał, to próbowałby nie tylko ograniczyć jeszcze bardziej wolności, likwidując resztki niezależności sądów, ograniczając niezależność mediów prywatnych, samorządów, niezależną ekspresję społeczeństwa obywatelskiego, ale także można oczekiwać ograniczenia demokratycznego procesu wyborczego. Widzieliśmy już to przy okazji przygotowań do wyborów 10 maja – podkreśla
Kandydat na prezydenta Andrzej Duda pojechał do krainy czarów i tam „dobry” czarownik Donald Trump miał zrobić czary-mary, żeby kandydat Duda wygrał wybory. Taki był jedyny cel wizyty. A teraz mamy jak w sztuce „Wiele hałasu o nic”. Ta wizyta była nieprawdopodobnie pusta i z przykrością muszę stwierdzić, że nie przypuszczałem, że będzie aż tak pusta – mówi nam prof. Roman Kuźniar, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. międzynarodowych. Rozmawiamy nie tylko o wizycie kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy w USA, ale też o wyborach w Stanach Zjednoczonych, które już jesienią. Pytamy też, czy polska dyplomacja jest gotowa na zmianę w białym domu na Joe Bidena. – Pytanie, czy jest jeszcze coś takiego jak polska dyplomacja. Dziś polska dyplomacja jest niczym stadnina koni w Janowie. Zresztą ta rzeź fachowców dokonała się bardzo szybko i to wyczyszczenie dyplomacji z ludzi doświadczonych i kompetentnych, ale także odważnych, którzy potrafią formułować sądy prawdziwe, odnoszące się do rzeczywistości, przynosi teraz rezultaty – mówi nasz rozmówca
Wyniki z 2015 roku pokazują, że straszenie i atakowanie opozycji nie jest najskuteczniejszą metodą partii władzy. Rozumiem, że jest taka pokusa, żeby się chwalić. Mówić, że prezydent wspólnie z rządem dzielnie pracuje, wszystko działa, a nasi konkurenci są beznadziejni. W 2015 roku Bronisław Komorowski niespecjalnie dobrze wyszedł na takiej strategii. Oczywiście nikt nie zabrania Andrzejowi Dudzie powtarzania błędów swojego przeciwnika – mówi nam prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. I dodaje: – Kampania wygląda, jakby się nic nie działo, co ma swoje zalety, bo wprowadza element normalności. Wszystko, co działa źle, nie tak jak powinno, zostało „oswojone”. Niczego dobrego nie spodziewamy się po TVP, więc nie jesteśmy zaskoczeni tym, co tam się dzieje. Debata stała się wręcz pośmiewiskiem, bo pytania były tak tendencyjne, że są wątpliwości, że to było skuteczne.
O ile większość nie akceptuje adopcji dzieci przez pary homoseksualne, to ta sama większość nie akceptuje też nietolerancji, nawet jeśli sama nie podziela, powiedzmy, estetyki parady równości i nie zamierza głosować na Roberta Biedronia. Wbrew pozorom pod wieloma względami jesteśmy społeczeństwem tolerancyjnym, być może dlatego, że w historii wielokrotnie sami doświadczaliśmy nietolerancji – mówi nam prof. UW Rafał Chwedoruk, politolog. I dodaje: – Sądzę, że olbrzymia cześć planu sztabu Dudy została zatem w ten sposób zniweczona, i sądzę, że sztabowcy będą teraz po cichu wycofywać się z tego tematu.
W tej kampanii walczą Trzaskowski z Kaczyńskim, w ogóle zabrakło w niej miejsca na Dudę – pisze Cezary Michalski. Kiedy Jarosław Kaczyński pisze list, w którym obiecuje bronić Polaków przed patologiami, jakie rzekomo reprezentuje Rafał Trzaskowski, to pierwszym pytaniem, jakie przychodzi na myśl czytelnikowi tego listu – obojętnie, czy ma on poglądy bardziej lewicowe, czy bardziej prawicowe, bardziej liberalne, czy bardziej konserwatywne – jest pytanie: jak obronić Polaków przed patologiami Jarosława Kaczyńskiego?
Oczywiście liderzy klubów parlamentarnych wychodząc ze spotkania RBN mówili, że spotkanie było dobre i merytoryczne, tylko co z tego wynika dla obywateli? To rząd musi dzisiaj podejmować decyzje, a ewidentnie się boi – mówi nam Izabela Leszczyna, była wiceminister finansów, w sztabie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej odpowiedzialna za program kandydatki KO na prezydenta. Rozmawiamy o ograniczonej kampanii w czasach koronawirusa, specustawie gospodarczej i możliwości przesunięcia wyborów prezydenckich. Pytamy też o działania rządu i prezydenta. – Premier Włoch Giuseppe Conti zdecydował o przekazaniu 10 mld euro na walkę z koronawirusem. A prezydent Duda, wiedząc jak niedofinansowana jest ochrona zdrowia, jak zadłużone są szpitale, zgadza się przekazać 2 mld na partyjną, propagandową telewizję zamiast na onkologię. To nawet trudno skomentować – podkreśla
Kampania Dudy jest komedią pomyłek i błędów. Od konwencji, poprzez wybór ze wszystkich adwokatów w Polsce akurat pani Jolanty Turczynowicz-Kieryłło, która jak się okazało, ma tyle za uszami, że wystarczyłoby dla kilku innych, poprzez wybór na trójkę najważniejszych osób w sztabie trojga europosłów, którzy są tłustymi kotami i którym się nie chce, a na co dzień są w Brukseli – mówię o Szydło, Brudzińskim i Bielanie, plus korzystanie z osób, którym się wydaje, że coś rozumieją z polityki – np. pan Fogiel. Mam wrażenie, że duch kampanii Bronisława Komorowskiego zagnieździł się w Pałacu Prezydenckim, bo wydaje mi się, że atmosfera wokół Andrzeja Dudy przypomina tę, która musiała panować w sztabie Bronisława Komorowskiego na przełomie lutego i marca – mówi nam prof. Marek Migalski, politolog. – Im bardziej Duda będzie się przyklejał do PiS-u, tym bardziej te spadki partii będą go obciążać. Jest dla mnie niezrozumiałe, że tego nie rozumieją jego sztabowcy. Jedyną szansą dla Dudy byłaby ucieczka od PiS-u, pokazanie się jako rzekomo prezydent wszystkich Polaków, a on tego nie robi. Stąd ten dylemat z ewentualnym wetem ustawy przyznającej 2 miliardy złotych na TVP. Z punktu widzenia interesu prezydenta powinien to zrobić, ale tego mogliby mu nie wybaczyć ci, którzy robią mu permanentną kampanię od 5 lat, czyli ci wszyscy funkcjonariusze partyjni, którzy nazywają się dziennikarzami mediów publicznych – dodaje nasz rozmówca
To, co obserwujemy teraz, kontrastuje z tym, na co PiS w pocie czoła latami pracował – opinia publiczna obserwuje chaos i konflikty wewnątrz instytucji – mówi nam prof. UW dr hab. Rafał Chwedoruk. – W elektoracie PiS-u, a w konsekwencji także i Dudy znajduje się wielu wyborców niezainteresowanych polityką, za to bardzo nieufnych wobec instytucji oraz wobec świata polityki. Dla nich to, co obserwujemy, jest niespodziewane i pogłębia tę nieufność – dodaje. – To jest dużo bardziej skomplikowana sytuacja dla PiS-u, niż wszystkie poprzednie – podkreśla nasz rozmówca