Prof. Matczak: Jesteśmy skazani na widzimisię Kaczyńskiego

W wypowiedzi Kaczyńskiego słyszę, że po pierwsze w nosie mają prawo, a po drugie to oni definiują dobro narodu, przed którym prawo musi ustąpić. Pan premier Kaczyński kompletnie nie rozumie podstawowej idei praworządności: praworządność to są rządy prawa, a nie rządy ludzi. Przyznam, że to szokujące i bardzo, naprawdę bardzo niebezpieczne, bo jeżeli naczelny polityk partii rządzącej mówi takie rzeczy, to znaczy, że jesteśmy w głębokich opałach, bo to od jego widzimisię i tego, jak on zdefiniuje dobro narodu, zależy nasz los – mówi nam prof. Marcin Matczak, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje: – Jeżeli jutro się obudzi i stwierdzi, że jeszcze coś innego jest dobre lub złe dla narodu, to będzie z nami krucho

Czytaj dalej

Prof. Mikołaj Cześnik: PiS robi wszystko, by rządzić 30 lat

Ci, którzy są przy władzy, robią wszystko, żeby powykręcać bezpieczniki, aby mogli już później rządzić do woli przez 30 lat, aż te wszystkie przestępstwa się przedawnią – mówi nam prof. Mikołaj Cześnik, socjolog i politolog z Uniwersytetu SWPS. I dodaje: – Jeżeli jako gnicie rozumiemy, że władza jest bardzo pyszna, butna, a afera goni aferę, to ta władza była taka w zasadzie od początku. Można natomiast powiedzieć, że kolektyw PiS-u ma jakiś gen destrukcji ustroju. Tymczasem przypominam, że w ostatnich wyborach parlamentarnych, czyli tych, które dystrybuują władzę, PiS miał głos 8 mln z 30 mln dorosłych Polaków

Czytaj dalej

Dr Robert Sobiech: Wcale nie musimy mieć demokracji

Nikt nam nie zagwarantował, że musimy mieć demokrację liberalną w stylu Francji czy Niemiec. Wolne wybory są również w Moskwie i Mińsku, a także w Ankarze. My też możemy żyć w demokracji, która spełnia tylko częściowo warunki systemu demokratycznego. Nikt nie powiedział, że musimy należeć do tego ekskluzywnego klubu demokracji liberalnych, do którego część polityków chciała należeć. Wygląda na to, że to jest trudniejsze niż nam się wydaje – mówi nam dr Robert Sobiech, socjolog z Collegium Civitas. I dodaje: – To w PRL tuż przed świętami Bożego Narodzenia podejmowano decyzje, które przekładały się na protesty społeczne. Nie przypadkowo właśnie wtedy wprowadzono podwyżki cen w grudniu 1970 czy stan wojenny w grudniu 1981. Nie przez przypadek rok temu w grudniu mieliśmy duże demonstracje w sprawie aborcji. A przecież w ostatniej chwili przesunięto (nie wiadomo na jak długo) orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące ograniczenia dostępu do informacji publicznej

Czytaj dalej

Zbigniew Janas: To młodzi muszą teraz dopilnować demokracji

Chciałbym, aby młodzi dobrze zapamiętali, że nikt za nich nie upilnuje demokracji. Gdy nie ma oporu, to można łatwo ją zabrać, a wówczas to nowe pokolenie, jak kiedyś moje, będzie musiało – nie daj Boże – walczyć. Ja mam za sobą 11 lat opozycyjnego działania i życia w podziemiu, aresztów, więzienia, wielu moich przyjaciół również. Pamiętajmy, że to zawsze może wrócić, jeżeli młode pokolenie nie będzie pilnować demokracji i idei demokratycznego państwa prawnego – przestrzega w 40. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego były opozycjonista Zbigniew Janas

Czytaj dalej

Zwyciężyć, a nie trwać

Opozycja musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce tylko wejść do Sejmu i funkcjonować jako kwiatek do autokratycznego kożucha, czy pragnie pokonać autokrację, przejąć władzę i odbudowywać Polskę po pisowskiej destrukcji. Takie postawienie sprawy wcale nie jest abstrakcyjne, ponieważ wprawdzie każdy deklaruje, że chodzi o to drugie, ale tylko Donald Tusk podkreśla potrzebę budowy szerszej konstrukcji wyborczej zdolnej do osiągnięcia tego celu.

Czytaj dalej

Prof. Markowski: Pisowski reżim tylko udaje demokrację

Przyznam, że dziwię się, że jeszcze kogoś oburza, że pani w randze marszałka, a więc drugiej osoby w państwie, w żywe oczy kłamie. Przecież ta władza kłamała już w listopadzie i grudniu 2015 roku, zresztą kłamstwo to tylko jeden z grzechów tej władzy – mówi nam prof. Radosław Markowski, politolog z SWPS. – To, co pani Witek nam zafundowała, jest wyjątkowo bezczelne, ale prawdą jest, że sami żeśmy na to zapracowali. Mówi się, że ona nas obraziła, a my sami się obrażamy, przez 6 lat tolerując to, co nazywam przestępczością polityczną, deptaniem konstytucji, pogardą dla prawa, dla cywilizowanych wartości – dodaje. Rozmawiamy o demokracji, tej na świecie, w Europie, Polsce. Pytamy też o Afganistan, dlaczego tam się nie udało.

Czytaj dalej

Prof. Ireneusz Krzemiński: Wołam o ROZSĄDEK!

Mamy do czynienia z konfrontacją dwóch ideologii: prawicowego, narodowego katolicyzmu i lewicowego antyliberalnego i, oczywiście, antykapitalistycznego programu neosocjalistycznego. Paradoks polega na tym, że łączy ich „antyliberalizm”, co w konsekwencji zawsze (powtarzam: zawsze) prowadzi do antydemokratycznych konsekwencji. Wołam więc o ROZSĄDEK! – mówi nam prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje: – To, co mówił Tusk, dla mnie zabrzmiało niczym jak z bajki Andersena, że król jest nagi. Zatem pewne sprawy trzeba nazwać po imieniu i wyciągnąć wnioski

Czytaj dalej

Sikorski: Europa ma prawo myśleć, że tacy naprawdę jesteśmy

PiS zrobił, niestety, coś strasznego – dał asumpt do myślenia, że poprzednie 25 lat było wyjątkiem, a Polacy udawali, że są bardziej europejscy niż są. PiS odkurzył stare, negatywne stereotypy o Polsce, które już odchodziły do lamusa, a teraz sobie o nich przypomniano. W Szwecji znowu mówi się o polskim Sejmie jako synonimie bałaganu. PiS łamiąc praworządność dał też powód do przekonania starych europejskich krajów, że demokracje w Europie Środkowej są mniej zakorzenione i wobec tego, gdyby miało dojść do kolejnego rozszerzenia, to będą się zastanawiać dwa razy – mówi nam Radosław Sikorski, eurodeputowany, były szef MSZ. I dodaje: – Gdyby to była jedna kadencja, to można by tłumaczyć, że PiS wygrał przypadkiem, bo głosy Lewicy się zmarnowały itd. itd. To wypadek przy pracy. Podobny, jaki Amerykanie mieli z Trumpem. Tylko że my, niestety, wybraliśmy tych ludzi ponownie, więc Europa ma prawo myśleć, że tacy naprawdę jesteśmy.

Czytaj dalej

Prof. Andrzej Rychard: Przez Obajtka PiS może nie wygrać wyborów

W mediach publicznych sprawa pana Obajtka jest przedstawiana zupełnie inaczej. Sam widziałem materiał, w którym mówiono, że pan Obajtek już wystąpił o zbadanie swoich oświadczeń, a potem już było tylko o tym, jaki to straszny był Sławomir Nowak w czasach PO. Istnieje zatem pewna grupa odbiorców, która nic nie wie o działalności pana Obajtka. Cały szkopuł polega jednak na tym, że oni nie wystarczą PiS-owi do wygrywania wyborów i rządzenia. PiS musi sięgnąć po nieco więcej, po wyborców, którzy są „płynni”, a ci właśnie od PiS odchodzą – mówi nam prof. Andrzej Rychard, socjolog, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Rozmawiamy też o sondażach, jakości demokracji w Polsce i wyborach w Rzeszowie. – Tu mamy jak w soczewce odbicie tego, co mamy na poziomie ogólnokrajowym. Jest pewien ruch jednoczący po stronie opozycji i jest on widoczny. Jest element zdecydowanej dezintegracji, żeby nie powiedzieć rozkładu po stronie obozu rządzącego, który jeszcze dodatkowo pogłębia to wrażenie – dodaje nasz rozmówca

Czytaj dalej

Prof. Radosław Markowski: Jak szanujący się obywatel może tankować na Orlenie?

I na Węgrzech, i teraz w Polsce chodzi o jedno, by uciszyć obiektywny przekaz informacji o działaniach władzy. Przecież o budowanej kleptopii – wieże Kaczyńskiego, biznes Banasia, przekręty z maseczkami i sprzętem medycznym w pandemii, transferami na konto Rydzyka, brudami moralnymi i finansowymi  Kościoła… lista tak długa, że nie starczy miejsca… o tym wszystkim przecież nie dowiedzieliśmy się z pisowskich, zwanych przez nich „publicznymi”, mediów, tylko z niezależnych. Pojawiać się będzie cenzura, niektórzy dziennikarze nie będą mieli dostępu do informacji rządowej, jak na Węgrzech, nie będą dopuszczani do wydarzeń, do oficjeli. Ważna jest w tym też rola wielkich spółek Skarbu Państwa, które będą udawały, że potrzebne są im inwestycje w sektor medialny, tym bardziej, że poparcie dla partii władzy spada – mówi nam prof. Radosław Markowski politolog z SWPS, ekspert w zakresie porównawczych nauk politycznych i analizy zachowań wyborczych. I dodaje: – Przyznam, mam kłopot, jak to możliwe, że szanujący się obywatel, mający respekt dla własnego rozumu, popierający gorąco lewicę, PSL czy KO, podjeżdża na stację Orlenu. Co nie pozwala mu zrozumieć, że pokaźna część tego, co tam zapłaci, zostanie przetransferowana w polityczne pieniądze sprzeczne z jego wartościami i interesami?

Czytaj dalej