Polityka, którą chce się uprawiać tylko na ulicy, nie jest polityką i nie jest skuteczna. Sama rozkiełznana i wykrzyczana, choćby najgłośniej i bardzo drastycznie, antysystemowość nie wystarczy, aby coś zmienić – mówi nam prof. Zbigniew Mikołejko, filozof i historyk religii, eseista, kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. – Tu chodzi o coś znacznie większego: o to, czy będzie ta bezwzględna formacja ludzi wszechstronnie niekompetentnych rządzić dalej Polską, czy nie. W proteście przeciwko bezsensowi i przemocy tej władzy muszą pojednać się wszystkie opozycyjne wobec niej podmioty. Nie ma wyjścia – podkreśla. – Ja nie czuję się „dziadersem”, chociaż jestem człowiekiem starym. To zresztą kategoria naznaczająca, ujawniająca – mówiąc nieładnie – „ejdżyzm”, który kieruje się takimi samymi stereotypami, co mizoginizm, ksenofobia, antysemityzm czy rasizm – dodaje nasz rozmówca