Reklama

Dwa miliony drzew zostało barbarzyńsko wykarczowanych, bo takie prawo przyśniło się ministrowi Szyszce – grzmiała opozycja. To “fake news” – odpowiadała premier Szydło, która osobiście z mównicy sejmowej broniła ministra środowiska. W Sejmie gorąca debata nad wotum nieufności wobec Jana Szyszki zakończyła się pozostawieniem ministra na stanowisku. Przed Sejmem podczas debaty poparcie dla szefa MŚ demonstrowali leśnicy i myśliwi z “Solidarności”.

Wniosek o odwołanie ministra poparły kluby PO, Nowoczesnej i PSL. Przeciw głosowały PiS i Kukiz ’15.

Minister “zniszczenia środowiska”

– Jan Szyszko działa na szkodę obywateli i polskiego środowiska, które winien chronić – mówiła Gabriela Lenartowicz z PO. To właśnie Platforma złożyła wniosek o wotum nieufności dla ministra środowiska Jana Szyszki. Główne zarzuty to ustawa dotycząca wycinki drzew i sytuacja w Puszczy Białowieskiej. – Dwa miliony drzew zostało barbarzyńsko wykarczowanych, bo takie prawo przyśniło się ministrowi Szyszce. (…) Jan Szyszko, pełniąc funkcję ministra środowiska, działa na szkodę obywateli i polskiego środowiska, które winien chronić – mówiła Gabriela Lenartowicz, która w gabinecie cieni PO jest odpowiednikiem Szyszki.

Ale to nie jedyne zarzuty do ministra środowiska. Opozycja zarzuca mu też fatalną politykę kadrową w podległych mu instytucjach, m.in. Lasach Państwowych i parkach narodowych, zmiany dotknęły też Państwową Radę Ochrony Przyrody. Jak mówiła Lenartowicz, z  urzędów usuwani są eksperci i naukowcy niepodzielający stanowiska ministra i jego “prymitywnych, anachronicznych” poglądów na ochronę przyrody. Posłanka wytykała też “odebranie” Małopolsce pieniędzy na finansowanie walki ze smogiem w ramach unijnego programu LIFE z “jednoczesnym przeznaczeniem 27 mln odszkodowania dla toruńskiej Lux Veritatis” na geotermię toruńską.

Reklama

“Niech będzie pochwalony”

Ministra broniła premier Szydło, która jak zwykle krzyczała do opozycji: – Szkodzicie Polsce (…). Dziś kłamliwie alarmujecie, że lasy są zagrożone, a tak naprawdę wiecie, że nowe przepisy dotyczą tylko prywatnych działek i prawa Polaków do decydowania o tym, co dzieje się w ich ogródkach; to “fake news”- mówiła premier.

Na końcu debaty głos zabrał sam minister Szyszko. – Z moich czasów młodości, o ile ktoś miał do kogoś jakieś zapytanie, to po prostu przychodził do domu. Pukał do drzwi, wchodził, mówił “niech będzie pochwalony” albo “dzień dobry”, zdejmował czapkę. Dostawał herbatę, kawę i wyjaśniało się wszystkie, wszystkie sprawy – mówił.

Paradoksalnie słowa ministra środowiska są kluczem do jego niezachwianej pozycji w rządzie, mimo że sam Jarosław Kaczyński dostrzegł w Lex Szyszko lobbing deweloperów. Szyszko jest tzw. ministrem ojca Rydzyka. Wielokrotnie bywa w toruńskiej rozgłośni, a z samym Rydzykiem ma podobno doskonałe relacje. Nawet Jarosław Kaczyński nie zdecyduje się na pozbycie się ministra, bo to mogłoby zezłościć ojca Rydzyka.


pap-maly Zdjęcie główne: Jan Szyszko przed Sejmem, Fot. PAP/Marcin Obara

Reklama