W sobotę w Warszawie odbędzie się konwencja Koalicji Obywatelskiej “Kobieta. Polska. Europa”. To ma być przede wszystkim podsumowanie serii konsultacji, które polityczki KO odbyły od maja zeszłego roku pod hasłem “(S)prawa Polek”. – Chciałyśmy rozmawiać z kobietami o kobietach. Odbyłyśmy ponad 50 spotkań. To były spotkania otwarte, dyskusyjne, czasami sporne. Teraz robimy przystanek – mówi wiadomo.co posłanka PO Monika Wielichowska. Podkreśla, że to pierwsza konwencja poświęcona równości. To ma być także wstęp do zbliżającej się kampanii przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Przystanek w akcji “(S)prawa kobiet”

Konwencja “Kobieta. Polska. Europa” odbędzie się w sobotę w Warszawie. To podsumowanie prowadzonej przez polityczki Koalicji Obywatelskiej akcji “(S)prawa kobiet”. – Projekt rozpoczął się w maju 2018 roku. Stwierdziłyśmy z posłankami PO, że skoro Sejm staje się miejscem zamkniętym dla naszych gości i jesteśmy narażeni na humory marszałka Marka Kuchcińskiego, to wyruszymy w trasę. Nie wyważałyśmy już otwartych drzwi, bo wcześniej realizowany był też projekt Polska Seniora i Kluby Obywatelskie – mówi wiadomo.co jedna z organizatorek konwencji posłanka PO Monika Wielichowska.

Konwencja ma być podsumowaniem tego, co działo się podczas akcji “(S)prawa Polek”. W sumie odbyło się ponad 50 spotkań w całym kraju. Rozmawiano o problemach Polek, ale także o tym, jakiej Polski chciałyby po rządach PiS-u.

mapka

– To był spotkania otwarte, dyskusyjne, czasami sporne, bo przecież nie we wszystkim musiałyśmy się ze sobą zgadzać. Szukałyśmy porozumienia, kompromisu, żeby z każdej dyskusji coś zbudować i wyciągnąć jakieś wnioski. Teraz robimy przystanek – dodaje Wielichowska.

Jakie tematy były przede wszystkim poruszane? – Wiele rozmów związanych było z przemocą, nie tylko fizyczną i psychiczną, ale także ekonomiczną, która w naszym kraju jest cały czas źle zdefiniowana. Rozmawiałyśmy też o problematyce zdrowotnej na różnych etapach życia kobiet, edukacji seksualnej i polityce równościowej także na rynku pracy – wylicza posłanka PO. Przyznaje, że w ostatnim tygodniu dużo emocji budził temat mowy nienawiści i przyzwolenia rządzących na to, co się dzieje.

26 stycznia – data nieprzypadkowa

Konwencja ma też upamiętnić setną rocznicę pierwszych, po odzyskaniu niepodległości, wyborów parlamentarnych, które odbyły się 26 stycznia 1919 r. Po raz pierwszy w historii prawo głosu i kandydowania miały w nich Polki (do Sejmu dostało się wówczas osiem posłanek).

– Data konwencji nie jest przypadkowa. W wyniku tych wyborów do Sejmu dostało się osiem kobiet i to był wielki krok w kierunku równości. Polska była w awangardzie i chciałabym, żebyśmy dotrzymywali kroku Europie, a z tym jest różnie. Musimy dużo naprawić i zbić jeszcze wiele nowych sufitów – przyznaje Monika Wielichowska.
Pierwsze skrzypce podczas konwencji będą odgrywać posłanki i działaczki KO: Monika Wielichowska, Barbara Nowacka (przewodnicząca stowarzyszenia Inicjatywa Polska) oraz wicemarszałkini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Zaproszenie na konwencję otrzymała przewodnicząca Nowoczesnej, ale Katarzyna Lubnauer nie zamierza się pojawić. – Bardzo nad tym ubolewam, może jeszcze zmieni zdanie – komentuje posłanka PO.

“Kobiety zrozumiały swoją siłę”

Podczas konwencji nie zabraknie także głosu mężczyzn, w tym przede wszystkim przewodniczącego PO Grzegorza Schetyny. Poza wystąpieniami odbędą się 3 panele dyskusyjne.

Jakie propozycje usłyszymy? Między innymi dotyczące kwestii zdrowotnych: edukacji seksualnej, dostępności do antykoncepcji czy zmian w klauzuli sumienia. Pojawić mają się także sprawy dotyczące zmian na rynku pracy: jawności wynagrodzeń kobiet i mężczyzn oraz nowych regulacji w systemie emerytalnym.

– W ostatnich wyborach to kobiety były bardzo aktywne, nie tylko jako wyborcy, ale także kandydatki. Wiele z nich wygrało. Nie można przejść obok tego obojętnie, trzeba stawiać na kobiety i je wspierać. Jesteśmy wykształcone, decyzyjne, pracowite. Kobiety zrozumiały swoją siłę podczas czarnych protestów. Ale zdały sobie sprawę, że same protesty niewiele zmienią i trzeba próbować dostać się do decyzyjnych miejsc. Najtrudniej zawsze zrobić ten pierwszy krok, ale później może być tylko lepiej. Musimy same walczyć o równość i budować swoje pozycje, co już się dzieje – mówi w rozmowie z wiadomo.co Monika Wielichowska.

Wierzy w to, że to kobiety pomogą odsunąć od władzy PiS: – To jest antykobiecy rząd, ale za rok są wybory. Kobiety wezmą sprawy w swoje ręce, zawalczą o siebie i odsuną od władzy tych, którzy kobietom szkodzą.


Zdjęcie główne: Jedno ze spotkań w ramach projektu (S)prawa Polek, Fot. ARWC