Reklama

Ministerstwo Edukacji Narodowej dementuje: Czesław Miłosz był, jest i będzie w kanonie lektur. Wszystko po tym, jak internauci ustalili, że na stronach nowej podstawy programowej nie ma polskiego noblisty w lekturach dla liceum, chociaż w poprzednich wersjach był. Dokument został zamieszony na rządowych stronach. – W Polsce Ludowej w ogóle nie był wydawany. To, co się dzieje teraz, to jest powrót do pewnego myślenia plemiennego; kto nie myśli tak jak my, nie istnieje – mówi nam Michał Komar, pisarz, scenarzysta, autor sztuk teatralnych, publicysta

Zły Miłosz

W Ministerstwie Edukacji Narodowej wciąż trwają konsultacje nt. podstawy programowej, mimo że uczniowie do szkół wracają za trzy tygodnie. Widać, że prace są intensywne, skoro z kanonu lektur zniknęło nazwisko polskiego noblisty. W spisie widnieje ciągle Szymborska, Różewicz, Białoszewski i Poświatowska, ale nie wiadomo, co jeszcze wykreśli lub dopisze ministerstwo.

Na razie resort tłumaczy, że Czesław Miłosz na pewno jako polski noblista będzie miał miejsce w kanonie lektur. “Twórczość Czesława Miłosza była, jest i będzie” – napisało Ministerstwo Edukacji Narodowej na swoim Twitterze.

Reklama

Czy Miłosz wróci na strony MEN, zobaczymy. Na pewno swoje miejsce w kanonie lektur ma już  Jarosław Marek Rymkiewicz, który napisał m.in. wiersz “Krew” dotyczący katastrofy smoleńskiej. Mowa w nim o krwi na “białych rękawiczkach Tuska”.

To nie pierwszy raz, gdy rząd PiS chce wykreślać twórców z lektur. Gdy PiS rządził w koalicji z LPR i Samoobroną, wówczas to Gombrowicz był “nieodpowiedni” dla uczniów.

Miłosz  i cenzura

W czasach PRL Miłosza czytać nie było wolno. Od 1951 roku aż do 1980 istniał zapis cenzorski nie tylko zakazujący publikacji jego utworów, ale nawet wymieniania jego nazwiska. Historia zatoczyła koło?

– Twórczość Czesława Miłosza doskwiera wielu osobom, tym, którzy uważają, że o Polsce należy mówić kategoriami “przyanielenia”, tzn. Polska jako anioł unoszący się nad światem i z pogardą patrzący na inne narody – komentuje dla nas Michał Komar.

Justyna Koć: Słyszał pan, że ktoś wpadł na pomysł, by licealiści nie czytali w szkole Miłosza?
Michał Komar: To jest dopiero projekt, ale trudno komentować intencje kogoś, kto zadecydował, że Miłosz nie będzie częścią wiedzy i zachwytów polskich uczniów. Ten ktoś kieruje się dla mnie niezrozumiałymi motywami.

Mam nadzieję, że głosy protestujących przeciwko tego typu cięciom spowodują, że minister edukacji doprowadzi jednak do ponownego wprowadzenia twórczości Czesława Miłosza do programów szkolnych.

A dlaczego z Miłoszem obecnej władzy nie po drodze?
Proszę przypomnieć sobie te gwizdy, gdy Czesław Miłosz miał być pochowany na Skałce w Krakowie.

Na cmentarzu w krypcie zasłużonych.
Tak, i wielu to przeszkadzało, bo Miłosz jest bolesny. On miał doskonałą pamięć, jeżeli chodzi o minione wydarzenia. Doskonale pamiętał, co działo się w latach 30., gdy został uratowany przez panią Gałczyńską, kiedy za jego twórczość starano się go wyrzucić z Polskiego Radia, nawiasem mówiąc, pani Gałczyńska potem przez długie lata była szefową Studium Polski Podziemnej w Londynie, była też posłanką na Sejm przed wojną.

Twórczość Czesława Miłosza doskwiera wielu osobom, tym, którzy uważają, że o Polsce należy mówić kategoriami “przyanielenia”, tzn. Polska jako anioł unoszący się nad światem i z pogardą patrzący na inne narody. Skoro taki jest koncept kogoś, kto wykreślił Miłosza z kanonu lektur, to trudno, tylko niech tak myśli na własny koszt i własne pieniądze. My płacimy podatki na to, by nasze szkolnictwo rozumiało, że kultura narodowa to coś więcej niż tylko wybór ideologiczny, tylko że to całość, w której mieszczą się Henryk Rzewuski i Aleksander Fredro, i Adam Mickiewicz, i Gombrowicz, Maria Dąbrowska, w jakiejś mierze Joseph Conrad, który – dobrze czytany – byłby bardzo niewygodny dla pani minister edukacji itd. Pośród tych wielkich, którzy tworzą kulturę polską, jest także Czesław Miłosz. Cenzurowanie go jest obrzydliwe.

Tym bardziej, że przez lata PRL Miłosz był cenzurowany.
W Polsce Ludowej w ogóle nie był wydawany. To, co się dzieje teraz, to jest powrót do pewnego myślenia plemiennego, które przejawia się w rozmaitych aktach, między innymi i w tym akcie: kto nie myśli tak jak my, nie istnieje.

Przypomniał mi się “Zniewolony umysł”.
No właśnie…

Niezależnie od tego, czy Miłosz wróci, to czy ta nowa podstawa programowa ma wykuć “prawdziwego Polaka”?
Myślę, że taki jest zamysł partii rządzącej, ale myślę, że ten zamysł, tak jak zamysł tworzenia nowego Polaka w PRL, się nie powiedzie. Pamięta pani “spisane będą czyny i rozmowy”?

Pamiętam, to wiersz Miłosza pt. “Który skrzywdziłeś”.
Właśnie, i ci wszyscy, którym to przeszkadza, co robi Ministerstwo Edukacji Narodowej, podkreślam – narodowej – powinni pisać do pani minister, tłumaczyć, pokazywać swój sprzeciw.

Myśli pan, że to przyniesie skutek? Zaraz będą głosy, że “ulica i zagranica”.
Jestem z natury optymistą, więc wierzę.
Który skrzywdziłeś

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.
Możesz go zabić – narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.


Zdjęcie główne: Czesław Miłosz, Fot. Flickr/IIP Photo Archive, licencja Creative Commons

Zapisz

Reklama