Reklama

Powyborcza rzeczywistość zdecydowanie nabrała tempa. Po 7 dniach od wyborów Prawo i Sprawiedliwość postanowiło zakwestionować wynik wyborów do Senatu i złożyło protest wyborczy. – To wygląda na rozpaczliwą walkę o większość w Senacie po stronie PiS-u – mówi Jerzy Stępień, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego. Partia chce przeliczenia głosów w 6 okręgach. Jednocześnie prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie dwóch wież Kaczyńskiego.

Państwo nie działa

O decyzji prokuratury poinformowali posłowie opozycji Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński z PO. – To jest sprawa wyjątkowa, dlatego że sprawa dwóch wież, sprawa Srebrnej jak w soczewce pokazuje całe państwo PiS. Dzisiaj ponad wszelką wątpliwość możemy udowodnić, że państwo polskie przestało funkcjonować, że prokuratura nawet bez przesłuchania głównego świadka, a być może nie tylko świadka, jest w stanie odmówić wszczęcia postępowania w sprawie tak bulwersującej – mówił Cezary Tomczyk.

To opozycja złożyła zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie w tej sprawie. Jak poinformowali posłowie, na odmowie wszczęcia postępowania jest data 11 października, czyli w przedwyborczy piątek.

Reklama

– Tak wygląda republika banasiowa, tak wygląda sytuacja, w której na czele państwa stoi paradyktator Jarosław Kaczyński – komentował Cezary Tomczyk.

Senat do powtórnego przeliczenia

PiS nie odpuszcza sprawy Senatu. Przez ostatni tydzień trwały nieformalne próby “przekupienia” senatorów opozycji, które nie przyniosły skutku.

W końcu PiS złożył protesty wyborcze dotyczące 6 okręgów i oczekuje ponownego przeliczenia głosów w okręgach nr 75 (Katowice), nr 100 (Koszalin), nr 12 (Grudziądz), 95 (Kalisz), 96 (Kalisz) i 92 (Konin).

We wszystkich okręgach wygrali kandydaci nie-PiS-owscy.

Wnioski tłumaczy dużą liczbą głosów nieważnych. Protesty wpłynęły w piątek 18 października. W poniedziałek Sąd Najwyższy zwrócił się do przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej, Prokuratora Generalnego i przewodniczących odpowiednich Okręgowych Komisji Wyborczych z prośbą o zajęcie stanowiska w terminie pięciu dni.

Wybory do Senatu wygrała opozycja dzięki tzw. paktowi senackiemu. W efekcie Zjednoczona Prawica ma 48 senatorów, kandydaci opozycji 51. 43 senatorów dostało się z list Koalicji Obywatelskiej, trzech z PSL-Koalicji Polskiej i dwóch z Lewicy. Czworo senatorów startowało z niezależnych komitetów, z czego trzech kojarzonych jest z opozycją: Stanisław Gawłowski, Krzysztof Kwiatkowski i Wadim Tyszkiewicz.

JUSTYNA KOĆ: Nie dało się przekupić senatorów, więc PiS próbuje innych środków, aby odbić Senat z rąk opozycji?

JERZY STĘPIEŃ, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego: To wygląda na rozpaczliwą walkę o większość w Senacie po stronie PiS-u. Natomiast sądzę, że tych protestów będzie więcej i będą dotyczyły także i mandatów obsadzonych przez PiS. Czytałem, że jeden z kandydatów do Senatu głosował w jednej z miejscowości razem z przyjaciółmi. Później okazało się, że w protokole nie odnotowano żadnego głosu, który by padł na tego kandydata do Senatu. Poczekajmy zatem jeszcze z wyciąganiem wniosków.

Dlaczego PiS czekał aż 7 dni ze złożeniem skargi?
Przez ten tydzień

trwały naganne, pachnące korupcją procedery, ale nasz poziom kultury politycznej jak widać jest taki, że sięga się po tego typu metody.

One oczywiście są ukrywane i nie dzieje się to przy podniesionej kurtynie, zatem politycy zdają sobie sprawę, że to jest rzecz naganna. To jedyne, co może nieść tu jakąś nadzieje. Wydaje mi się, że w przypadku Senatu nie ma szans na powtórzenie się przypadku pana Kałuży, przynajmniej na początku, bo nie wiemy, jak sytuacja się rozwinie. Na razie PiS ma trudności z pozyskiwaniem zdrajców czy renegatów.

Z tego, co wiem, to z okręgu, gdzie startował pan Gawłowski, było dużo nieważnych głosów, a w skali całego kraju takich głosów było bardzo mało – o połowę mniej, niż w poprzednich wyborach. Dodatkowo w przypadku wyborów do Senatu ich liczenie jest proste, tu nie ma skomplikowanej procedury przeliczania głosów na mandaty.

PiS zmienił prawo wyborcze w zeszłej kadencji, po raz ostatni jeszcze w sierpniu. O ważności wyborów ma teraz rozstrzygać “właściwa izba” SN, zmieniła się też definicja znaku “x” i ważności oddania głosu. To może mieć znaczenie?
Nie chcę tego komentować. Na pewno poprzednie przepisy były jasne, nie budziły wątpliwości.

Trudno mi powiedzieć, czym kierowali się rządzący, wprowadzając zmiany. Może właśnie u podstaw leżała chęć stworzenia możliwości swobodnej oceny, czy głos jest ważny, czy nie.

Dodatkowo nie można zmieniać prawa wyborczego w terminie krótszym niż 6 miesięcy przed wyborami – tak orzekł w 2006 roku TK. A zgodnie z kodeksem dobrych obyczajów prawa wyborczego przyjętych przed Radę Europy ten okres powinien wynosić dwa lata. Jak wiadomo, PiS niespecjalnie się przejmuje orzeczeniami poprzedniego TK czy ciał UE.

Jak ważną kwestą jest wygrana opozycji w Senacie?
To bardzo istotne, ponieważ mimo że istnieje możliwość odrzucenia uchwał Senatu w dość prosty sposób, bo wystarczy zwykła większość w Sejmie, to pamiętajmy, że także po stronie rządowej istnieją podskórne bunty i tarcia i wcale nie jest powiedziane, że zawsze senackie zmiany będzie można odrzucić. Ma to tez znaczenie symboliczne, bo PiS przegrał.

Senat zacznie też odgrywać teraz nową rolę, zbliżoną do tej, którą odgrywał Senat w latach 1989-91, kiedy miał ambicje zgłaszania inicjatyw ustawodawczych.

Przypomnę, że reforma samorządowa została zrealizowana dzięki inicjatywie ustawodawczej Senatu.

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie 2 wież. Na konferencji Cezary Tomczyk z PO skomentował: “Ta sprawa jest dowodem na podporządkowanie prokuratury aparatowi politycznemu. Państwo nie działa”. Zgodziłby się pan ze zdaniem opozycji?
U mnie ta sytuacja rodzi ogromne wątpliwości. Jednak ta sprawa wymagała wszczęcia postępowania i przeprowadzenia podstawowych czynności. Jak wiadomo, nie doszło do tego, tylko sprawie “ukręcono łeb”. Dla mnie jest oczywiste, że ta sytuacja ma podłoże polityczne, tym bardziej, że prokurator generalny jest jednocześnie politykiem partii rządzącej i ministrem sprawiedliwości.


Zdjęcie główne: Jerzy Stępień, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama