Reklama

Samorządowcy pytają, jak mają przygotować wybory podczas stanu epidemii. Rząd zamyka szkoły, sklepy i ogranicza możliwości przemieszczania, ale o przełożeniu wyborów nie myśli. Samorządowcy pytają więc premiera, jak mają przygotować lokale wyborcze i przeszkolić członków komisji, których w skali kraju jest prawie 300 tysięcy. – 10 kwietnia będziemy w szczycie zachorowań, a to termin, kiedy z przygotowaniami do wyborów trzeba ruszyć pełną parą. Nie wyobrażam sobie tego – mówi nam burmistrz Kłodzka Michał Piszko. – Organizowanie wyborów na dzisiaj to wysyłanie ludzi z narażeniem ich zdrowia i życia – uważa prezydent Sopotu Jacek Karnowski

Koronawirus na wybory

Samorządowcy, którzy odpowiadają za przygotowanie i przeprowadzenie wyborów, mają coraz więcej wątpliwości, jak przeprowadzić organizację i same wybory prezydenckie nie narażając kolejnych tysięcy obywatelek i obywateli na zakażenie wirusem COVID-19.

– Organizowanie wyborów na dzisiaj to wysyłanie ludzi z narażeniem ich zdrowia i życia. Za 2-3 tygodnie trzeba będzie szkolić członków komisji wyborczej, przygotować punkty wyborcze. Już wiemy, że jeden z nich musimy przenieść, bo do tej pory znajdował się w domu seniora. Pomijam, że już nie wyobrażam sobie samego aktu głosowania w komisjach wyborczych. Widzieliśmy, jak to wyglądało we Francji. Wielu członków komisji w konsekwencji zachorowało. To wszystko niesie zatem ogromne ryzyko – mówi nam Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

– Coraz śmieszniej słucha się polityków PiS-u, bo  koronawirus się nie zwija, tylko rozwija. Nasze życie zmieniło się diametralnie, stanęło praktycznie w miejscu. Widać to na ulicach, gdzie nie ma ludzi, gwaru, całe miasta wyglądają jak wymarłe – mówi nam Monika Wielichowska, posłanka Koalicji Obywatelskiej, która w tej sprawie napisała interpelację do premiera.

Reklama

– To, że wybory mają się odbyć 10 maja, to jedno, ale wcześniej trzeba te wybory przygotować. W samorządach już powinny ruszyć przygotowania – dodaje Wielichowska.

Jak znaleźć członków komisji

Urządzenie każdego lokalu wyborczego wiąże się z zorganizowaniem dowozu wszelkich materiałów, w tym mebli i urn wyborczych, a także zaangażowaniem wielu osób, zarówno pracowników urzędu, jak i jednostek, w których mieszczą się siedziby obwodowych komisji. W czasach epidemii to działanie bardzo ryzykowne. 

– My już jesteśmy w trakcie przygotowań, mamy już wyznaczone lokale wyborcze, ale mamy poważne problemy – mówi nam burmistrz Kłodzka, Michał Piszko. – Do 10 kwietnia będziemy przyjmować przez pełnomocników komitetów wyborczych kandydatury do obwodowych komisji wyborczych. Bezpośredni urzędnik, którzy u mnie się tym zajmuje, też ma obawy i nie wiem, czy nie powoła się na art. 210 paragraf 1 KP, który jasno mówi, że jeżeli warunki BHP nie odpowiadają bezpieczeństwu pracownika albo wykonywana przez niego praca grozi niebezpieczeństwem innym osobom, ma prawo do niewykonywania swoich obowiązków – tłumaczy burmistrz Kłodzka.

Ale przyjmowanie zgłoszeń to jedno, a przeszkolenie później członków komisji to drugie. Do tej poryw Kłodzku szkolenia odbywały się w sali w domu kultury, gdzie przychodziło ponad 200 osób.

– Do tej pory, jeszcze przed wybuchem epidemii mieliśmy jedno zgłoszenie komitetu, który zresztą źle wypełnił formularze, także osób chętnych na razie nie ma. Oczywiście wyobrażam sobie, że jedno z ugrupowań ma fanatyków, którzy będą chcieli to zrobić. Przypominam, że jeden z kandydatów zebrał ostatnio ponad 100 tysięcy podpisów nie wiadomo jak. Myślę, że prokuratura powinna się tym zająć – mówi Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

Głosowanie pod specjalnym nadzorem

Kolejne kłopoty rodzi przygotowanie samej komisji wyborczej. – Mam ponad 21 tys. osób uprawnionych do głosowania. To ile mam kupić długopisów? 21 tys.? Skąd na to wziąć pieniądze? Jak ma wyglądać procedura głosowania, czy mamy wpuszczać po 2-3 osoby do głosowania? Wiem, że jestem odpowiedzialny za przygotowanie wyborów tu, w Kłodzku, ale na dzisiejszy dzień nie wyobrażam sobie tego. Zdaję sobie sprawę, że mogą mi za to grozić sankcje, ale siłą nie zmuszę nikogo do pracy przy wyborach, a sam się nie sklonuję – mówi burmistrz Michał Piszko.

– Głosującym trzeba by zapewnić nie tylko w jednorazowe długopisy – u mnie jest około 20 tys. wyborców – ale też rękawiczki, maseczki, środki do dezynfekcji, których już brakuje – mówi prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Rząd przekonuje, że można zastopować jeszcze gwałtowny przyrost zachorowań. Tymczasem burmistrz Piszko ma wątpliwości. – Podejrzewam, że lada chwila zacznie się panika u nas w powiecie, bo właśnie się okazało, że mamy pierwszego zakażonego, chociaż podejrzewam, że zarażonych jest dużo więcej. Od 1 do 23 marca wydaliśmy 66 aktów zgonu, z czego przyczyną śmierci 50 proc. była niewydolność krążeniowo-oddechowa. Rozumiem, że to szerokie pojęcie, ale podejrzewam, że część z nich była zarażona koronawirusem. Tym bardziej, że w stosunku do lutego zgonów było o 20 więcej – mówi burmistrz Kłodzka Michał Piszko.

Samorządowcy apelują, aby odwołać wybory 10 maja, a jako jeden z argumentów podają wybory samorządowe we Francji, które mimo epidemii w początkowej fazie zostały przeprowadzone. Później okazało się, że mimo środków bezpieczeństwa członkowie komisji zostali zarażeni.

– My jako samorządowcy bierzemy udział w tej walce z epidemią, nikt nie przejmuje się tym, że narażamy siebie i innych, mimo środków ostrożności. Jednak nie można nikogo narażać z powodu wyborów. Pomijam już, że w obecnej sytuacji nie ma czegoś takiego jak kampania wyborcza, która jest prawem obywateli – dodaje prezydent Jacek Karnowski.


Zdjęcie główne: Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, Fot. ARWC

Reklama