Reklama

Pamiętajmy, że jest kilka Ameryk, bo to nie jest tylko jeden potężny kraj, ale też niezwykle zróżnicowany. Liczne stany rolnicze, mniej zaludnione i posiadające mniej głosów elektorskich kierują się innymi przesłankami niż środowiska wielkomiejskie, które są z natury rzeczy bardziej liberalne. Wielu wyborców stawia też na pierwszym miejscu przy podejmowaniu decyzji ekonomię. Trzeba przyznać, że reforma podatkowa zadziałała, skromniejsi Amerykanie dostali kilkaset dolarów zwrotu podatkowego w ciągu roku, bogaci oczywiście znacznie więcej, ale często dominuje myślenie, że wprawdzie może i kradną czy nie płacą podatków, ale nam też coś dali. Zresztą jako żywo przypomina to myślenie części wyborców w Polsce – mówi nam Ryszard Schnepf, były ambasador w Stanach Zjednoczonych. – Ohio przez wyborami pokazywało wyrównane szanse kandydatów z 1-proc. przewagą Joe Bidena. Okazało się, że jednak przywiązanie do konserwatyzmu i siła Republikanów w tym stanie są niedoszacowane. To może odegrać dużą rolę w wyniku wyborów, bo środowiska konserwatywne skrywają swoje poglądy. Potem w praktyce wyborczej okazuje się, że sondaże przedwyborcze nie są precyzyjne – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Miliony głosów wysłanych pocztą jeszcze zostało do zliczenia, a Donald Trump stwierdził, że już wybory wygrał, chociaż ostatnie doniesienia wskazują, że to Biden ma przewagę i chce zakończyć dalsze liczenie głosów. Jest pan zdziwiony zachowaniem Trumpa?

RYSZARD SCHNEPF: Przyznam, że jestem zszokowany, bo zdziwiony to mało powiedziane. Zresztą jak słucham komentatorów na bieżąco w stacjach amerykańskich, to zachowanie bezprecedensowe, bo rzeczywiście wciąż pozostaje sporo głosów do przeliczenia. W samej Pensylwanii to 1,5 mln głosów, które nie są policzone, choć trzeba powiedzieć sobie jasno, że na razie Trump jest w wygodniejszej sytuacji. Pytanie zasadne brzmi, dlaczego ogłasza swoje zwycięstwo, skoro jest tak pewien sukcesu, i tu nasuwa się jedna myśl, że taki pewien sukcesu nie jest.

Ta wypowiedź niestety zapowiada procesy sądowe i niezgodę, a także nawoływanie do buntu przeciwko ewentualnej elekcji Joe Bidena.

W tej chwili w grze są głównie 3 stany – Pensylwania, Michigan i Wisconsin i one mogą całkowicie zmienić wynik wyborów. Na razie przewagę ma tam Trump, ale biorąc pod uwagę proporcje przeliczonych głosów jeszcze nie jest decydująca. Podejrzewam, że proces liczenia potrwa jeszcze do piątku.

Reklama

Powiedział pan, że Trump jest w bardziej komfortowej sytuacji, a póki co w głosach elektorskich Trump przegrywa. Proszę to wytłumaczyć.
Kiedy rozmawiamy przed południem, to ta przewaga Bidena nawet wzrosła według NYT, bo to 227 głosów elektorskich do 213 dla Trumpa, ale te kluczowe stany na razie odnotowują przewagę Donalda Trumpa, co oczywiście może się zmienić. To też pokazuje, że ten wiecowy charakter kampanii jest jednak bliski sercu amerykańskich wyborców, a nawoływania, także moje, że Ameryka potrzebuje stabilnego przywódcy, nie do wszystkich trafiają. Badania w trakcie głosowania dotyczące płci i wykształcenia, a także preferencji wyborców, czyli tego, co stawiają na pierwszym miejscu, pokazują, że najważniejszym kryterium jest przywództwo – charyzmatyczność, zdecydowanie lidera.

Trump pokazuje oczywiście większą dynamikę, generuje więcej emocji.

Trump nie radzi sobie z pandemią, która zbiera ogromne żniwa, Stany są też w ogromny konflikcie rasowym, jeszcze kilka miesięcy temu mieliśmy wielkie protesty i zamieszki Black Lives Maters, a dla Amerykanów najważniejsza jest jego charyzma. Przyznam, że to zaskakujące.
Pamiętajmy, że jest kilka Ameryk, bo to nie jest tylko jeden potężny kraj, ale też niezwykle zróżnicowany. Liczne stany rolnicze, mniej zaludnione i posiadające mniej głosów elektorskich kierują się innymi przesłankami niż środowiska wielkomiejskie, które są z natury rzeczy bardziej liberalne. W stanach, gdzie dominuje gospodarka rolnicza, konserwują się takie obyczaje, które są z innej epoki. Wielu wyborców stawia też na pierwszym miejscu przy podejmowaniu decyzji ekonomię. Trzeba przyznać, że reforma podatkowa zadziałała, skromniejsi Amerykanie dostali kilkaset dolarów zwrotu podatkowego w ciągu roku, bogaci oczywiście znacznie więcej, ale często dominuje myślenie, że wprawdzie może i kradną czy nie płacą podatków, ale nam też coś dali. Zresztą jako żywo przypomina to myślenie części wyborców w Polsce.

Trump zapowiedział, że jeżeli nie wygra, to skieruje sprawę do Sądu Najwyższego, gdzie Trump zapewnił sobie większość. Spodziewa się pan tu jakichś kontrowersji?
Mogę tylko spekulować, ale jestem umiarkowanym optymistą.

Zazwyczaj sędziowie, którzy otrzymują nominację do SN, co jest ogromnym prestiżem, przestają być niewolnikami politycznymi i zaczynają traktować swoją funkcję z należytą powagą i solennością, wykluczając swoje poglądy polityczne.

Tak już się zdarzało w SN i wyrażam nadzieję, że i tym razem zadecyduje odpowiedzialność. W Stanach Zjednoczonych ta odpowiedzialność za państwo, kraj jest wysoko usytuowana. Wielu ludzi, gdy stara się o karierę, jest gotowa na kompromis, ale kiedy już osiąga cel i obdarzona zostaje tak wysokim prestiżem, zaczyna myśleć w kategoriach ogółu państwa i oczekiwań. W Ameryce to świętość, zatem wierzę, że zadziała i SN zachowa się bezstronnie, choć zwolennicy Donalda Trumpa mają przewagę aż trzech sędziów. To ewenement, że Trump mianował aż trzech, bo to się nie udawało żadnemu prezydentowi. To przechylenie w stronę konserwatyzmu i potrumpowskiego myślenia na pewno będzie zauważalne w innych kwestiach, np. jak aborcja.

Frekwencja 67 proc. to wynik ostrego podziału w społeczeństwie?
W ciągu tej nocy obserwowałem różne informacje i dane, jakie grupy w jakim stopniu uczestniczyły w wyborach. Pozytywne jest to, że głosuje więcej kobiet, i to aż o 3 proc., a to znaczący wzrost. To dobra zmiana dla demokratów i Joe Bidena. Więcej też głosuje osób z wyższym wykształceniem, co też nastraja optymistycznie, a także więcej osób starszych. Te wszystkie dane powinny dać dobry wynik Joe Bidenowi, niestety to się nie potwierdza. Ohio przed wyborami pokazywało wyrównane szanse kandydatów z 1-proc. przewagą Joe Bidena. Okazało się, że jednak przywiązanie do konserwatyzmu i siła Republikanów w tym stanie jest niedoszacowania. To może odegrać dużą rolę w wyniku wyborów, bo

środowiska konserwatywne skrywają swoje poglądy.

Potem w praktyce wyborczej okazuje się, że sondaże przedwyborcze nie są precyzyjne.


Zdjęcie główne: Joe Biden, Fot. Flickr/Gage Skidmore, licencja Creative Commons

Reklama