Po siedmiu latach od katastrofy smoleńskiej PiS jako rządząca partia zorganizował państwowe obchody. Wieńce, przemówienia, odsłanianie nowych tablic i pomników miało wreszcie godnie uczcić śmierć na służbie prezydenta i 95 pozostałych osób. W efekcie PiS stworzył obchody dla wybranych, lepszych Polaków, co zresztą sam powiedział dziś Jarosław Kaczyński.

PiS obchodzi po swojemu

Od rana w całym kraju trwały obchody 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Jak co roku, warszawski ratusz o godzinie 8.00 przygotował uroczystości na Powązkach Wojskowych, gdzie pochowana jest większość ofiar katastrofy. Była wspólna modlitwa z najwyższymi hierarchiami, m.in. biskupem polowym Wojska Polskiego, odczytanie nazwisk wszystkich ofiar, składanie wieńców i odegranie utworu “Cisza”. Nikogo z czołówki polityków PiS nie było.

Premier, rząd i Jarosław Kaczyński obchodzili rocznicę głównie na Krakowskim Przedmieściu. Msza o godz. 8.00 w kościele seminaryjnym, potem przed Pałacem Prezydenckim odczytano Apel Pamięci. Przez resztę dnia premier Beata Szydło na zmianę z Jarosławem Kaczyńskim i prezydentem Andrzejem Dudą dwoili się i troili, żeby składać wieńce, odsłaniać tablice i przemawiać.

Obchody dla wybranych

Pierwsze państwowe obchody skutkowały odgrodzeniem części ulicy na Krakowskim Przedmieściu. Kiedyś każdy, kto czuł potrzebę, mógł przyjść przed Pałac zapalić lampkę, pomodlić się. Tak samo jak  10 kwietnia 2010 roku warszawiacy, i nie tylko, spontanicznie przyszli na Krakowskie Przedmieście układając dywan ze świec i kwiatów. W tym roku władza PiS postanowiła odgrodzić się od ludu i, paradoksalnie, od swoich wyznawców, którzy od rana przychodzili przed Pałac Prezydencki, aby uczcić pamięć pary prezydenckiej. Aby przejść za barierki, należało posiadać specjalne zaproszenie.

Najlepsi z PiS

Specjalną tablicę w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odsłoniła dziś premier Beata Szydło. – Było dla nas oczywistością, że musi nadejść moment, by w tym budynku, do którego przychodzą i przyjeżdżają delegacje z całego świata, znalazła się tablica pamięci. By każdy z przywódców, kto będzie odwiedzał ten budynek nie tylko w najbliższych latach, musiał pokłonić głowę przed nazwiskiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, panów ministrów Gosiewskiego i Wassermanna – mówiła łamiącym się głosem. Na tablicy wypisane są tylko te trzy nazwiska. Zapomniano o innych politykach, którzy również pracowali w KRPM, jak chociażby Izabela Jaruga-Nowacka.

Dwie Polski Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński przemawiał dziś dwa razy. Po raz pierwszy w KPRM podczas odsłonięcia tablicy. Mówił wtedy: – Doszło do tragedii, w której mieliśmy do czynienia z jednej strony z bólem wielkiej, ośmielam się powiedzieć

tej lepszej części narodu,

ale mieliśmy też i eksplozję zła, eksplozję nienawiści. Do dziś te dwie siły, dwa żywioły ze sobą walczą.

“Lepsza część narodu” to ta, która razem z Kaczyńskim co miesiąc skanduje jego imię podczas miesięcznicy, co potwierdził przemówieniem przed Pałacem Prezydenckim, krzycząc do tłumu.

– Jeśli chcemy zwyciężyć pod każdym względem – nie tylko w wymiarze faktów, ale również moralnie, to musimy pamiętać. Mamy przeciw sobie mur nienawiści i dobrze, by historycy, ale może nie tylko historycy, też socjologowie, żeby ustalili, skąd ta nienawiść się bierze, co za tym stoi – mówił Kaczyński.

Mimo że PiS rządzi od ponad półtora roku, retoryka prezesa PiS nie zmienia się. Wciąż z ust Kaczyńskiego można usłyszeć, że zwyciężymy, dojdziemy do prawdy, prawda jest ciągle odsłaniana. Tak jakby w katastrofie samolotu zginął tylko jego brat z małżonką i posłowie związani z PiS.

Warto pamiętać, że w prezydenckim samolocie zginęło 96 osób z różnych środowisk politycznych i społecznych.


Zdjęcie główne: Upamiętnienie ofiar katastrofy przed Sejmem, Fot. Małgorzata Moryc