Reklama

Na razie bez porozumienia, ale jest bliżej niż dalej – powiedziała po zakończeniu rozmów w sprawie porozumienia Ewa Rygiel, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Szpitalu w Przemyślu. Prowadzące protest głodowy pielęgniarki spotkały się w Centrum Dialog z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim i marszałkiem województwa Władysławem Ortylem. Wcześniej protestujące próbowały wejść do Sejmu, miały być uczestnikiem specjalnego posiedzenia komisji zdrowia. Straż marszałkowska nie pozwoliła na wejście, siłą odpychając je od drzwi kancelarii, mimo że miały zaproszenie od przewodniczącego komisji Bartosza Arłukowicza.

Jest szansa na porozumienie

Ponad pięć godzin trwały rozmowy protestujących pielęgniarek z marszałkiem Władysławem Ortylem i marszałkiem Stanisławem Kruczkiem odpowiedzialnym za służbę zdrowia w województwie podkarpackim. W spotkaniu wziął udział także minister zdrowia. Protestujące rozmawiały z włodarzami regionu i ministrem zdrowia w Centrum Dialog.

– Są ramowe propozycje, do których doszliśmy, teraz wracamy do domu i musimy to przeanalizować. Musi spojrzeć na to nasz prawnik i będziemy coś z tego konstruować. Na pewno jest bliżej niż dalej – powiedziała nam zaraz po zakończeniu rozmów Ewa Rygiel, szefowa związku protestujących pielęgniarek.

Pielęgniarki na razie, jak same mówią, “wracają na materace” do szpitala, ale widzą nadzieję na rozwiązanie problemu, chwalą też ministra zdrowia – lekarza kardiologa – za pomoc w rozmowach. – Pan minister klasa, nie możemy narzekać, ale nasi włodarze ze szpitala i urzędu marszałkowskiego byli butni jak zwykle – komentuje na gorąco Ewa Rygiel.

Reklama

Zakaz wejścia do Sejmu

Zanim doszło do rozmów głodujące i protestujące pielęgniarki przemierzały Warszawę, prosząc o rozmowę ministra zdrowia. Koło godziny 12.30 pielęgniarki próbowały wejść do parlamentu na posiedzenie komisji zdrowia, która miała zająć się ich sprawą. Specjalne posiedzenie na temat sytuacji w przemyskim szpitalu zwołał przewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz.Wcześniej poseł PO próbował zorganizować posiedzenie w Przemyślu, ale marszałek Sejmu Marek Kuchciński nie wyraził na to zgody.

Kilkanaście minut trwały przepychanki przed wejściem do Kancelarii Sejmu. Razem z pielęgniarkami do parlamentu chciał wejść Bartosz Arłukowicz, który również nie został wpuszczony.

– Chciałem zwołać komisję zdrowia w szpitalu w Przemyślu, gdzie protestują pielęgniarki, ale nie dostałem zgody od marszałka Kuchcińskiego. Zwołałem komisję w Sejmie i też marszałek nie pozwala na wejście pielęgniarkom – mówił przed biurem przepustek Bartosz Arłukowicz.

– My nie mamy żadnych materacy, nie chcemy tu zostać, w Przemyślu czekają na nas nasze rodziny, a w szpitalu pacjenci. Chcemy wejść, powiedzieć, co mamy do powiedzenia, i wyjść. Chcemy załatwić swoją sprawę – mówiły pielęgniarki, które podkreślały, że jeszcze wczoraj poproszono je o przesłanie danych, aby mogły wejść na komisję.

– My się polityką nie zajmujemy i nie zajmowałyśmy. Jeśli ktoś wyciągnął do nas rękę z propozycją dialogu, to ją przyjęłyśmy – dodała. Protestujące kobiety nie zostały wpuszczone.

“Może w Ministerstwie Zdrowia ktoś nas wysłucha”

Sprzed Sejmu protestujące pielęgniarki przeszły na ulicę Miodową, gdzie mieści się Ministerstwo Zdrowia. Tam również panie nie zostały wpuszczone.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski przebywał w tym czasie w parlamencie i, jak deklarował, jest gotowy porozmawiać z protestującymi, chociaż nie uważa się za się za stronę sporu. – Swoje propozycje podpisałem i przekazałem w porozumieniu z ogólnopolskim związkiem zawodowym. Rolą ministra jest zabezpieczanie całego systemu w kraju. Nie mamy konfliktu ogólnopolskiego, konflikty lokalne były i będą – mówił Szumowski.

Nie w Sejmie, nie w ministerstwie, tylko w Centrum Dialog

Koło 14.30, po kilku godzinach tułaczki po Warszawie, protestujące pielęgniarki wróciły w okolice Sejmu, do Centrum Dialog, gdzie spotkały się z ministrem zdrowia. Przez cały pobyt w Warszawie towarzyszył protestującym poseł Marek Rząsa z PO.

– To jest moje miasto i mój szpital. Przyszedłem do dziewczyn w 3. dniu protestu i zostałem, powiem szczerze, dość chłodno przyjęty – mówi nam Marek Rząsa, poseł z Przemyśla, który od początku jest zaangażowany w pomoc pielęgniarkom. – One naprawdę są z dala od polityki i nie chciały, aby z politykami ktoś je kojarzył. Walczą o swoje godne życie – dodaje.

Marek Rząsa podkreśla, że jakkolwiek skończą się negocjacje, to już osiągnięto sukces – Wreszcie ktoś z nimi usiadł po kilkunastu dniach, do mam nadzieję, rzeczowych rozmów, po drugie, dla mnie ważne jest, że już dziś tej sprawy nikt nie zamiecie pod dywan. Ten strajk już nie zakończy się po cichu, nie wezmą ich na przetrzymanie, na co liczono. Dziś cała Polska widziała, jak te dziewczyny były odpychane od drzwi – dodaje.

Jeszcze zanim protestujące pielęgniarki weszły do Centrum Dialog musiały się zmierzyć z komentarzami posłanek z PiS-u. – Kilka posłanek, m.in. pani Bernadetta Krynicka, pozwoliły sobie na komentarz, że “jak na głodujące, to dobrze wyglądają” – mówi Marek Rząsa. – Dla mnie to nie do pomyślenia – dodaje.

Miesiąc protestu w ciszy

Przypomnijmy. W szpitalu wojewódzkim im. św. Ojca Pio w Przemyślu w woj. podkarpackim od 3 września trwa protest głodowy. Pielęgniarki nie odeszły od łóżek chorych, protestują po pracy, rotacyjnie. Śpią na korytarzu na materacach.

Protestujące domagają się takich samych zarobków jak pielęgniarki w innych szpitalach województwa podkarpackiego.


Zdjęcie główne: Łukasz Szumowski, Fot. Flickr/Krystian Maj/KPRM

Reklama