Reklama

W Krakowie rusza dwudniowy Narodowy Kongres Nauki. Podczas Kongresu minister Jarosław Gowin ma przedstawić projekt ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce. W proces tworzenia założeń do nowych przepisów włączone zostało środowisko naukowe. Przez rok trwały konsultacje. – Gowin ma ambicje, żeby zrobić nową ustawę, która tak wszystko poukłada, żeby wreszcie było dobrze, żeby poziom był wysoki i żebyśmy lepiej wypadali w światowych rankingach. Niestety, według mnie metodą Gowina nic z tego nie wyjdzie – mówi nam prof. Piotr Wach, senator, minister szkolnictwa w gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej.

JUSTYNA KOĆ: Jest pan w Krakowie, gdzie we wtorek rusza kongres nauki. Minister Jarosław Gowin ma przedstawić kształt nowej reformy szkolnictwa wyższego. Czego pan się spodziewa?
PIOTR WACH:
Mimo że do końca nie wiemy, co jest w tej reformie, to wiem, czego możemy się spodziewać, ponieważ rozmawiałem parę razy z ministrem Gowinem, byłem też na kilku konferencjach w ramach cyklu konsultacji. To będą zmiany fundamentalne.

Jakie to zmiany? Słyszałam, że znikną studia doktoranckie, studia zaoczne będą trwały 6 lat…
Te zmiany najmniej dotkną spraw studenckich. Zresztą te studenckie tematy zostały puszczone do prasy jako “balony”, prasa chwyciła i odnotowała. Studia doktoranckie będą, tylko oczywiście zreformowane. Zamiast studiów powstaną szkoły doktoranckie, po dwóch latach będzie ewaluacja, wtedy część straci stypendium, część wyleci z tych szkół.

W pierwszym okresie, czyli 2 lat, wszyscy otrzymają stypendia, które będą wynosić 1,1 minimalnej krajowej. Po ewaluacji, jeżeli ktoś będzie dobrze się rozwijał, będzie miał 1,7 minimalnej krajowej.

wach
Prof. Piotr Wach

Co na to doktoranci?
Że to mało i będzie do zaakceptowania tylko wtedy, gdy będzie można dorabiać w innej pracy. Na ten temat nic nie wiem, pan Gowin na razie nie mówił, czy będą zakazy, czy nie.

Reklama

Jakie jeszcze fundamentalne zmiany?
W zasadzie wszystko się zmieni. Zmieni się rola rektora, bo zostanie zmieniona administracja. Władza w uniwersytecie zostanie podzielona między rektora a ciało zarządcze – konwent. W konwencie ma być jeden student. Będzie on odpowiadał za plany perspektywiczne i sprawy finansowe. Rektor będzie odpowiadał za stronę akademicką. Pytanie, czy rektor będzie dalej przewodniczącym senatu. Wśród zmian, które na pewno ruszą środowisko akademickie, znajdzie się i taka, że rektora będzie wybierał senat, a rektor dziekanów. U nas powszechną praktyką jest to, że dziekani są wybierani przez ciała wydziałowe.

Co się zmieni dla zwykłego studenta, dzisiejszego maturzysty?
Na ten temat minister niewiele mówił. Generalnie poziom studiów ma się podnieść. Nie powiedział jeszcze tylko, jak. Tutaj jest moja krytyka, ja bym wiedział, jak podnieść poziom studiów, natomiast na razie minister Gowin nie powiedział, jak chce to zrobić. Mówiono natomiast dużo o różnych gwarancjach, np. stałości opłat. Moim zdaniem, są to sprawy drugorzędne, bo studia płatne dogorywają.

Do tej pory minister Gowin nic nie powiedział na temat tego, jak podnieść poziom studiów. Jedyne, co mówi, to to, że trzeba to zrobić. Jest też pomysł na algorytm finansowania, który preferuje 13 studentów na pracownika, ale to nie spowoduje automatycznie, że podniesie się poziom.

To jak można podnieść poziom?
Pomijając solidną pracę wszystkich, wymuszając ustawą można to zrobić tylko w taki sposób, że wprowadzi się egzaminy wstępne na studia lub dodatkowe do matury, albo postawi się niezwykle wysokie wymagania maturalne. Wszędzie poziom rozszerzony i dla wszystkich matematyka lub dla połowy matematyka, a dla reszty coś równie trudnego i wymagającego. Poziom można też podnieść, wprowadzając, w jakiś sposób, egzaminy zewnętrzne, aby nie egzaminowali ci sami, którzy prowadzą wykłady. Póki tak nie jest, to się nigdy w życiu nie podniesie poziomu. Ja znam różne systemy. Pracowałem na uniwersytecie w Holandii, znam też dobrze uniwersytety brytyjskie. Przynajmniej cześć z fundamentalnych egzaminów jest prowadzona i sprawdzana nie prze tego, który prowadzi zajęcia. To zasadnicza sprawa. Póki jest tak, że profesor najpierw gada, a potem wszyscy sięgają do jego skryptów i wiedzą, co on chce, to nie ma mowy o silnym wzmocnieniu jakości. Silne wzmocnienie jakości otrzymamy, gdy ktoś niezależny, niewiedzący, z kim ma do czynienia, ocenia według tego, jak rozumie przedmiot, a nie jak rozumie ten, który prowadził wykład. Niestety, to na marginesie, bo tego nie ma w projekcie Gowina. Zresztą jestem bardzo ciekaw, jak to zostanie przeprowadzone. Pewnie będą większe wymagania od kadry, to też jest jakiś sposób.

To nie spodoba się kadrze.
Raczej nie, zostanie też zlikwidowana Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów naukowych. To nie nastąpi w sposób cięty, tylko obecna kadencja dobiegnie spokojnie końca i potem już jej po prostu nie będzie. Powstanie ciało, które będzie oceniać, jak radzą sobie szkoły doktoranckie i jaki mają poziom. To będzie jakaś forma komisji doskonałości naukowej.

Pamiętam, że Gowin zastrzegł, że nie będą siedzieć tam “stare dziadki”, będą tylko osoby ze stopniem doktora habilitowanego, które mają aktualny dorobek naukowy.

Nie historyczny, nie sprzed jakiegoś czasu, zapewne ten horyzont czasowy zostanie zaznaczony.

To też się nie spodoba.
Tak, ale mamy tego więcej, sprzeciw na pewno wzbudzi też to, że uprawnienia będą miały tylko oddziały, które będą miały kategorie naukowe A+ i A. Natomiast doktorat jeszcze będą miały jednostki z kategorią B+, której dotąd nie ma. Ogólnie B to około 60 proc. jednostek. Niewątpliwie liczba jednostek uprawnionych wyraźnie się zmniejszy. Teraz liczy się głównie liczba profesorów i habilitacji. Po reformie to nie będzie miało znaczenia, tylko kategoria. Będą też większe wymagania do habilitacji.

Podobno zostanie też wyłoniona specjalna grupa uczelni?
Tak i to będą uczelnie badawcze, tam będą pewnie kryteria związane z publikacjami, oczywiście będą miały kategorie A+ i A. Będzie tu na pewno wyraźny konflikt między metropoliami a prowincją. Zresztą Gowin o tym wie, bo rozmawiałem z nim o tym. Nie wiadomo, czym to się skończy. Jednak polityka PiS-u jest taka, że oni dbają o prowincję, widać to w wielu elementach. Moim zdaniem, będzie tu duża burza, b

uczelnie prowincjonalne – i te słabsze, i mocniejsze – nie będą w stanie wejść do tej grupy badawczej, a część z nich utraci przynajmniej część uprawnień do nadawania stopni. To będzie pewne trzęsienie ziemi, dlatego mam obawy, czy to przejdzie.

Oczywiście PiS przepycha wszystko, jak chce, ale tu może nie być tak łatwo.

Zastępca Gowina, Aleksander Bobko, przyszedł do Senatu jako rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego. To jest dobry uniwersytet, ale na pewno nie załapie się i utraci pewne uprawnienia. Ta sama sytuacja jest z minister Elżbietą Rafalską, wiem, że mocno walczyła o uczelnię w Zielonej Górze, a ja jestem z kolei z Opola, nas też w jakimś stopniu dotkną zmiany. Na pewno więc będzie wielki sprzeciw.

Czy takie zmiany są potrzebne?
To dobre pytanie. Wszelkie zmiany edukacyjne są dobre i w krajach rozwiniętych, np. w Wielkiej Brytanii, one się odbywają wyłącznie na podstawie doświadczeń i wyłącznie ewolucyjnie. U nas generalnie co minister i formacja, to przestawia szkolnictwo wyższe, jakby budował Polskę od nowa. Dlatego nic z tego nie wychodzi. Gowin też ma ambicje, żeby zrobić nową ustawę, która tak wszystko poukłada, żeby wreszcie było dobrze, żeby poziom był wysoki i żebyśmy lepiej wypadali w światowych rankingach. Niestety, według mnie metodą Gowina nic z tego nie wyjdzie.

Sposób jego postępowania jest dobry. Rozpisał konferencje na rok z matematyczną precyzją i teraz kończy wielkim kongresem w Krakowie, gdzie wystąpi i przedstawi projekt. Chorobą jest to, że kolejny minister uważa, że trzeba zbudować system od podstaw. To nie jest metoda.

Całe szczęście, że te zmiany będą wprowadzane przez 4-5 lat. Będzie to jednak wstrząs, zobaczy pani.

Zmiany są potrzebne, ale w zasadzie powinny opierać się na uproszczeniu procedur i wykorzystaniu potencjału i energii młodych. My mamy niestety zestarzałą naukę i jednak trzeba powiedzieć, że za dużo władzy i wpływu mają osoby już odchodzące. Młodzi nie mogą się przebić – to jest problem.

Jest za co chwalić ministra Gowina?
Np. za wprowadzenie automatycznej habilitacji dla młodych, którzy zdobyli pewne prestiżowe międzynarodowe granty. To będzie automat i to akurat rzeczywiście dobra zmiana. No i za stopniowe wprowadzenie zmian, to zdecydowanie nie w stylu PiS-u.

Inaczej niż minister Anna Zalewska.
Oj tak, zdecydowanie. Tu Gowinowi należy się pochwała.


Zdjęcie główne: Jarosław Gowin, Fot. Flickr/Piotr Drabik, licencja Creative Commons; zdjęcie w tekście: Piotr Wach, Fot. Senat RP/Michał Józefaciuk, licencja Creative Commons

Reklama