Reklama

Spółka Srebrna dzięki inwestycji za pieniądze publiczne osiągałaby z wynajmu pomieszczeń około 80 mln zysku rocznie i na długie lata mogłaby zabezpieczyć funkcjonowanie partii: medialne, PR; te środki mogłyby być przeznaczane na finansowanie kampanii politycznych. To by uderzało w istotę demokracji i zasadę równości politycznych – mówi nam prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i politolog. Pytamy o to, czy prezes Kaczyński złamał prawo i kto może wyjaśnić sprawę wieżowców K-Tower. – Niestety, bardzo źle to wygląda. Szef CBA jest osobą, która powinna w tej sytuacji odsunąć się od wszystkich spraw związanych ze spółką Srebrna. Co więcej, uważam, że sytuacja jest na tyle trudna, że powinien rozważyć podanie się do dymisji.

JUSTYNA KOĆ: Z opublikowanych tzw. taśm Kaczyńskiego wynika, że prezes PiS podejmował wszystkie decyzje dotyczące spółki Srebrna i jej inwestycji osobiście. Tak interpretują to dziennikarze “Gazety Wyborczej”. Zgadza się pan z tym?

MAREK CHMAJ: Te nagrania i dokumenty wskazują, że wszystkie decyzje w imieniu spółki Srebrna podejmował Jarosław Kaczyński, natomiast osoby, które są w zarządzie, realizują te zalecenia, które Jarosław Kaczyński wydaje. Takie wrażenie można odnieść z nagrań.

To kolejne taśmy, które się pojawiają, a rząd jak mantrę powtarza, że dowodzą one tylko wyjątkowej uczciwości prezesa Kaczyńskiego. To samo powiedział dziś premier. Dowodzą uczciwości?
Strona rządowa będzie o wszystkim mówić, że dowodzi to uczciwości posła Kaczyńskiego, natomiast skupmy się nad tym, co jest istotne i ważne. Spółka Srebrna miała realizować inwestycję deweloperską, ta inwestycja była uzależniona od decyzji administracyjnej, czyli tzw. wuzetki (warunki zabudowy), która na budynek 130-metrowy nie mogła być wydana, ponieważ stanowiłby on dominację nad zabudowaniami okolicznymi. Można było uzyskać decyzję o warunkach zabudowy na budynek 30-metrowy, tak wynika z akt postępowania. Dalej, spółka Srebrna i podmioty, które za nią stały, oczekiwały, że po wygranych wyborach przez Patryka Jakiego odpowiednia “wuzetka”, pozwalająca na inwestycję w dwa wieżowce 130-metrowe zostanie wydana. Zatem

Reklama

z góry zakładano, że nowy prezydent z prawej strony sceny politycznej przychyli się do wniosku spółki Srebrnej i taką decyzję wyda. Wszystko to wskazuje, że ta inwestycja to nie tylko inwestycja spółki Srebrna, ale także inwestycja, którą koordynuje i kontroluje prezes Kaczyński w imieniu być może własnym, a być może także swojej partii politycznej.

Jeżeli jest tak jak pan mówi, to dlaczego to jest niebezpieczne?
Z wielu względów. Pomijam już fakt, że pan Kaczyński jest posłem zawodowym i jako taki nie może prowadzić działalności gospodarczej, chyba że jest to organizacja non profit. Jeżeli przyjmiemy, że inwestycja deweloperska spółki Srebrna miała służyć interesom partyjnym partii PiS, to byłoby to bardzo niebezpieczne dla całego naszego systemu politycznego i partyjnego. Pojawiłaby się bowiem partia, jedna jedyna, wyjątkowa, która dzięki inwestycjom za publiczne pieniądze, bo finansować ją miał bank Pekao SA należący do Skarbu Państwa, osiągałaby z wynajmu pomieszczeń około 80 mln zysku rocznie. To ogromny zysk, który naruszyłby zasadę równości partii politycznych. Przypomnę, że z subwencji z budżetu państwa PiS otrzymuje rocznie około 16 mln zł, a PO 14 mln zł. Jeżeli do kwoty 16 mln złotych PiS dodałoby 80 mln zł, to na długie lata mogłoby zabezpieczyć funkcjonowanie tej partii: medialne, PR, poza tym te środki mogłyby być przeznaczane na finansowanie kampanii politycznych.

To by uderzało w istotę demokracji i zasadę równości politycznych, co więcej – to oznaczałoby naruszenie wielu przepisów, m.in. art. 11 konstytucji, gdzie jest zastrzeżone, że finansowanie partii politycznych jest jawne, ustawy o partiach politycznych, zakazu prowadzenia przez partie działalności gospodarczej, tj. art. 24, a także oznaczałoby, że sprawozdania finansowe składane przez PiS byłyby sprawozdaniami nieprawdziwymi, bo nie uwzględniałyby tych dochodów, które partia uzyskuje pośrednio przez spółkę Srebrna.

CBA, do którego PO złożyła wniosek o zbadanie oświadczeń majątkowych Jarosława Kaczyńskiego, najpierw przez 6 dni wniosku nie zauważyła, aż w końcu poinformowała, że nie widzi podstaw do wszczęcia kontroli. Szef CBA jeszcze do niedawna pracował dla Srebrnej. Czy mają rację ci, którzy mówią, że to państwo mafijne?
Niestety, bardzo źle to wygląda. Szef CBA jest osobą, która powinna w tej sytuacji odsunąć się od wszystkich spraw związanych ze spółką Srebrna. Co więcej, uważam, że sytuacja jest na tyle trudna, że powinien rozważyć podanie się do dymisji. Po drugie, CBA słynie z tego, że prowadzi postępowanie związane z oświadczeniami majątkowymi posłów przez długie miesiące, nawet rok, półtora. Tyle trwają czynności sprawdzające i weryfikacja danych. Tymczasem tu po kilku dniach CBA jest przekonane, że nie ma potrzeby, aby weryfikować oświadczenie majątkowe Jarosława Kaczyńskiego.

To wszystko fatalnie wygląda. CBA powinno w takiej sytuacji podjąć kontrolę i w jej efekcie stwierdzić, czy oświadczenie majątkowe Kaczyńskiego jest prawidłowe, czy nie i wówczas pociągnąć posła do odpowiedzialności.

Na konferencji prasowej posłowie Platformy mówili, że już dostają zawiadomienia od PiS-u, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności na drodze sądowej za swoje wypowiedzi odnośnie Srebrnej i taśm Kaczyńskiego. To próba zastraszania?
To rzeczywiście jest metoda chyba rodem z Wenezueli, gdzie instytucje publiczne za pieniądze publiczne wytaczają przedstawicielom opozycji, partiom politycznym czy konkretnym ich przedstawicielom pozwy, które są liczone w tysiącach. Proszę zobaczyć, ile już spółek Skarbu Państwa prowadzi postępowania w stosunku do posłów opozycji o naruszenie dóbr osobistych, ile instytucji publicznych występuje nie tylko przeciwko politykom, ale i przeciwko niezależnym mediom. To wszystko odbywa się za pieniądze publiczne, bo opłacane z pieniędzy spółki. Podobne pozwy składają ministerstwa.

Wiadomo już, że dziś dwa wnioski NBP wobec dziennikarzy zostały przez sąd oddalone. Ale nie wiadomo, co czeka pozostałe wnioski i sędziego, który taki niewygodny dla PiS wyrok wydał.
Co do wniosków, to wiemy, bo sąd potraktował wnioski o zabezpieczenie powództwa surowo.

Na cztery wnioski dwa oddalił, jeden odrzucił z przyczyn formalnych, a czwarty czeka na rozpoznanie i zapewne zostanie oddalony. To pokazuje, jak istotne są sądy w batalii o jawność życia publicznego i związaną z nim kontrolę władzy.

To rzuca nowe światło na przejmowanie sadów przez PiS? Do tej pory słyszeliśmy, że to dlatego, że to “specjalna kasta”, a w SN zasiadają sędziowie, którzy “skazywali opozycjonistów w stanie wojennym”.
To była ogromna batalia związana nie tylko z tym, aby obsadzić sądy swoimi ludźmi, ale także związana z tym, aby zasiać niepokój wśród pozostałych sędziów. Jeżeli prezydent odmawia powołania 10 sędziom, jeżeli została skrócona kadencja wybranych członków KRS, a na to miejsce wybrano osoby z klucza politycznego, jeżeli nowa KRS już nawet nie udaje, że nie kieruje się tym kluczem politycznym przy przedstawianiu prezydentowi kandydatów na nominacje sędziowskie,

to wszystko powoduje wśród sędziów niepewność, a nawet strach. Przypomnę, że o każdym awansie sędziowskim decyduje Krajowa Rada Sądownictwa, co więcej – nad sędziami wisi miecz w postaci postępowania dyscyplinarnego przed nową Izbą Dyscyplinarną SN, obsadzoną przez nową KRS.

Jak ocenia pan stan polskiej demokracji – a może już raczej oligarchii?
To na pewno są początki systemu oligarchicznego, ale myślę, że nieudane początki. Proszę zobaczyć, że na 10 tys. sędziów “dobra zmiana” obsadziła może kilkaset stanowisk. Pozostali sędziowie wydają orzeczenia krytykowane przez “dobrą zmianę”, udowadniają, że sądy potrafią wydawać orzeczenia w imieniu Rzeczypospolitej, także ten sędzia, o którym wspominaliśmy, który oddalił wnioski zabezpieczające powództwo NBP. To pokazuje, że środowisko sędziowskie potrafi trzymać się litery prawa i orzekać w imieniu nie partii politycznej, nie w imieniu określonej grupy oligarchicznej, a w imieniu Rzeczypospolitej.

Co by pan radził premierowi? Powinien zdymisjonować szefa CBA?
Myślę, że premier Morawiecki ma duża pracę do wykonania. O kłopotach alkoholowych ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego usłyszeli wszyscy i tego się już nie da ukryć. O powiązaniach szefa CBA ze spółką Srebrna wiedzą wszyscy, o problemie powiązania spółki Srebrna z prezesem banku Pekao SA i z szefami służb specjalnych też wiedzą wszyscy. Premier powinien szybko podjąć radykalne kroki zmierzające do przywrócenia wiarygodności zarówno służb, jak i prokuratury.


Zdjęcie główne: Marek Chmaj, Fot. Michał Józefaciuk/Senat RP, licencja Creative Commons

Reklama