Reklama

Ja mam jedno straszne skojarzenie – dzieło pewnego dyktatora, które wywołało II wojnę światową i Zagładę Żydów. To w nim Hitler pisał, że Żydzi to nie są ludzie, tylko ideologia, syjonizm i że tworzą oni międzynarodowy spisek, który zagraża Niemcom. Ten rodzaj opresji, wykluczenia, represji i stwierdzeń doprowadził do eksterminacji milionów. Duda do żadnej eksterminacji nie doprowadzi, ale powinien pamiętać o naszej historii i opamiętać się, nim zacznie traktować mowę nienawiści jako element kampanii – mówi nam prof. Magdalena Środa, etyczka, filozofka, feministka. I dodaje: – PiS wymyśla wroga, definiuje go i chroni przed nim, czymkolwiek by to było. Dziś to jest LGBT, bo gender i uchodźca już się zużyli. A wróg musi być „świeży”, tajemniczy, naprawdę obcy. Przeciętni ludzie nie wiedzą, czym jest LGBT, podobnie jak samorządowcy, którzy deklarują miasta wolne od LGBT. Wiedzą natomiast, że to coś strasznego i nasza ukochana władza plus Ordo Iuris nas przed tym obroni.

JUSTYNA KOĆ: Dlaczego sprawy związane z seksualnością i płcią pojawiają się ostatnio regularnie w Polskich kampaniach wyborczych? Pytam w kontekście LGBT, bo wokół tego pojęcia w ostatnich dniach toczyła się kampania prezydencka.

MAGDALENA ŚRODA: To ma niewiele wspólnego z seksualnością czy płcią, raczej jest to związane z grą w obcego. Ta władza jest zbudowana na strachu i straszeniu: OBCYM. Kilka lat temu Obcym, który nam zagraża, było gender, potem gej, uchodźca, a teraz LGBT. W Europie takim obcym w XV wieku była czarownica, w wiekach późniejszych Żyd. Zawsze chodzi o figurę kogoś lub czegoś, w co można włożyć wszelkie strachy, ignorancję, przesądy i zwykłą głupotę.

W Polsce łatwo straszyć czymś seksualnym, ponieważ seksualność jest stabuizowana. Figura kogoś, kto jest obiektem seksualnym, a jednocześnie potwornym zagrożeniem dla rodziny, tradycji, społeczeństwa odgrywa w polityce ogromną rolę.

Reklama

PiS nauczył się tego, że jeżeli zrobi się zlepek obcego słowa z zagrożeniem plus seksualnością, to bingo!

Ludzie się zlękną i będą szukali politycznej ochrony przed niebezpieczeństwem. PiS wymyśla więc wroga, definiuje go i chroni przed nim, czymkolwiek by to było. Dziś to jest LGBT, bo gender i uchodźca już się zużyli. A wróg musi być „świeży”, tajemniczy, naprawdę obcy. Przeciętni ludzie nie wiedzą, czym jest LGBT, podobnie jak samorządowcy, którzy deklarują miasta wolne od LGBT. Wiedzą natomiast, że to coś strasznego i nasza ukochana władza plus Ordo Iuris nas przed tym obroni.

Od czasów Freuda w Europie i poza nią uznaje się, że seksualność jest częścią natury ludzkiej każdego człowieka, od narodzin do śmierci. U nas seksualność jest jakimś demonem, o którym lepiej nic nie wiedzieć.

Żyjemy w czasach przedfreudowskich, w czasach Tomasza z Akwinu, gdzie seksualność była potępiona, obłożona represjami, dlatego też ciągle dla wielu jest strefą lęku. To wynika z ignorancji, pruderii i hipokryzji.

Te trzy rzeczy dzięki Kościołowi dobrze się w Polsce mają i łatwo na nich wyhodować politykę straszenia.

To, co dziś obserwujemy w Polsce, w Europie Zachodniej działo się 50 lat temu. Co takiego tam się wydarzyło, czego u nas zabrakło, że gej, LGBT, gender budzą strach i opór. Są politycy, którzy nawet nie potrafią wymówić poprawnie nazwy LGBT i nie mają poczucia zażenowania.
To potwierdza tylko moją tezę, że im bardziej abstrakcyjny i niezrozumiały wróg, tym straszniejszy. Moim zdaniem wydarzyły się dwie rzeczy. Społeczeństwa zachodnie się zlaicyzowały, bo robiły to od czasów Oświecenia, porzucając przesądy, lęki i obsesje religijne. Nasze społeczeństwo natomiast jest ciągle trzymane w garści, nie tyle przez religię, ile przez katechetów i kler. Przypomina to sytuację w przedrewolucyjnej Francji, gdzie lud był otumaniony ideologią katolicką. Specjalnie mówię ideologią, bo mam szacunek dla wiary i religii, natomiast ideologia, którą krzewi kler, jest czymś zupełnie innym. Wystarczy przypomnieć wypowiedzi jednego z biskupów o świętym Łukaszu i św. Mateuszu jako nowych ewangelistach.

To otumanienie, które nie ma nic wspólnego z religią i chrześcijaństwem, jest tylko narzędziem do sprawowania władzy.

Naszym społeczeństwem wychowanym przez kler w duchu posłuszeństwa, zakłamania, ignorancji i hipokryzji łatwo manipulować. W szkołach nie ma przedmiotów, które uczyłyby myślenia, nie ma etyki, tylko katechetyczne straszenie gejem, aborcją i masturbacją. Nie ma edukacji obywatelskiej, edukacji seksualnej, edukacji ekologicznej. Dlatego można lud straszyć „ekoterrorystami”.

Sojusz PiS-u z Kościołem do tej pory działał znakomicie, ale dziś Kościół ma swoje problemy. Jak będzie w tych wyborach?
Obawiam się, że to tylko niektórym wydaje się, że Kościół ma problemy. Kościół ma ogromne tereny, pieniądze, zwolnienia podatkowe, żadnej odpowiedzialności i jako jedyna instytucja w demokratycznym państwie nie jest poddana żadnej kontroli. To państwo w państwie, z wielkimi wpływami. Niewiele mu dziś może zagrozić. Mam wrażenie, że w Kościele bardziej przejmują się tym, że pedofilia została ujawniona, niż walką z nią. Nie sądzę, żeby w tej instytucji była jakakolwiek gotowość do moralnej odnowy. Wręcz przeciwnie, Kościół z prędkością światła cofa się do czasów średniowiecza, gdy naprawdę panował również nad absolutystycznymi władcami.

U nas nie do końca wiadomo, czy to Kościół jest członkiem PiS-u, czy PiS członkiem partii „Kościół”, ale ta zbitka jest szalenie silna, tak silna, że moim zdaniem żyjemy w państwie fundamentalizmu religijnego.

Straszenie LGBT i sojusz z ołtarzem zadziała po raz kolejny?
Może zadziałać, bo w naszym społeczeństwie jest 35-40 proc. ludzi, którzy żyją przesądami, są otumanieni przez Kościół, wierzą w różne dziwne rzeczy (cuda, egzorcystów), a przede wszystkim idą za wskazówkami innych. Proszę zobaczyć, jak całują biskupów i Kaczyńskiego po rękach! Im nie zależy na demokracji, przejrzystości, pluralizmie, wolnych sądach, niezależnej telewizji, oni mają swojego Ojca (ojców), którzy im powiedzą, co mają robić, jak myśleć, a przede wszystkim na kogo głosować. Dlatego tez „mózgi” PiS-u, które wymyślają kampanie wyborcze, wiedzą, że trzeba stawiać na twardy elektorat, który w polityce szuka Ojców, autorytetów, którym będą posłuszni, a nie reprezentantów, którym trzeba stawiać wymagania.

Być może uda im się dzięki temu poszerzyć elektorat w II turze o wyborców Władysława Kosiniaka-Kamysza czy Bosaka. Po co wysilać się na jakąś sensowną kampanię, skoro można rzucić parę haseł o obronie rodziny albo wskazać na to straszne LGBT? Ciekawa jednak jestem, co PiS-owskie mózgi wymyślą przed II turą, bo na LGBT długo nie zajadą.

Czy strategia robienia z Rafała Trzaskowskiego obrońcy „ideologi LGBT”, bo podpisał w Warszawie kartę LGBT, zadziała?
Dla wielu Polaków (i chyba znaczącej większości warszawiaków) podpisanie karty LGBT i traktowanie lesbijek, gejów, transów w sposób równy jest czymś tak naturalnym i koniecznym z moralnego punktu widzenia, że można by powiedzieć – chwała mu za to. Bo dziś chwalimy za normalność, a zwykła uczciwość czy szacunek dla wszystkich ludzi wydają się czymś nadzwyczajnym. Warto też zobaczyć, że wizerunek Trzaskowskiego jako potwora od LGBT, który zniszczy polskie rodziny i zseksualizuje dzieci, utrzymuje się z trudem.

Rafał Trzaskowski pokazuje się na zdjęciach ze szczęśliwą rodziną, wspaniałą żoną, uroczymi dzieciakami, więc ta narracja PiS-owska ma krótkie nóżki. Nawet najgłupsi ludzie się zorientują, że coś jest nie tak.

Jak się pani czuje w kraju, gdzie politycy będący w sztabie prezydenta mówią, że LGBT to nie są ludzie?
Ja mam jedno straszne skojarzenie – dzieło pewnego dyktatora, które wywołało II wojnę światową i Zagładę Żydów. To w nim Hitler pisał, że Żydzi to nie są ludzie, tylko ideologia, syjonizm i że tworzą oni międzynarodowy spisek, który zagraża Niemcom. To naprawdę przywodzi na myśl najgorszy okres w Europie. Ten rodzaj opresji, wykluczenia, represji i stwierdzeń doprowadził do eksterminacji milionów. Duda do żadnej eksterminacji nie doprowadzi, ale powinien pamiętać o naszej historii i opamiętać się nim zacznie traktować mowę nienawiści jako element kampanii. Choć rozumiem, dlaczego ta władza chwyta się wszystkich, nawet bardzo niegodnych metod: bo ma do stracenia absolutnie wszystko, jest więc nawet gotowa wyprowadzić wojsko i policję, gdyby przegrał ich kandydat. To straszne obserwować tan upadek demokracji, kultury politycznej, wolności, do jakiego doprowadza PiS.

Tylko wybory mogą ją powstrzymać.

I dlatego nie może w nich wygrać Duda, który wszystko, co wymyśli dyktator Kaczyński, akceptuje, tylko ktoś, dla kogo demokracja jest prawdziwą wartością. Stawiam na Trzaskowskiego.


Zdjęcie główne: Magdalena Środa, Fot. Wikimedia Commons, licencja Creative Commons

Reklama