Reklama

Jeżeli Trybunał Sprawiedliwości UE dopuści się precedensu i usankcjonuje zawieszenie prawa przez Sąd Najwyższy, to nasz rząd zapewne nie będzie miał innego wyjścia niż doprowadzić do drugiego precedensu, czyli zignorować orzeczenie Trybunału Stanu UE jako sprzeczne z traktatem lizbońskim oraz z całym duchem integracji europejskiej – stwierdził w tygodniku “Do Rzeczy” wicepremier Jarosław Gowin. – To policzek wymierzony UE, a na pewno jej systemowi wartości, a przede wszystkim Trybunałowi – mówi w rozmowie z nami prof. Jerzy Zajadło, specjalista teorii i filozofii prawa z Uniwersytetu Gdańskiego, członek Rady Programowej Archiwum im. Wiktora Osiatyńskiego.

W radiowej Trójce Gowin dodał, że orzeczenie “nadwątlałoby zaufanie obywateli Europy do instytucji unijnych”, a także: “de facto byłby to koniec demokracji w Polsce, przechodzilibyśmy do systemu oligarchicznego”.

Michał Dworczyk z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odnosząc się wypowiedzi wicepremiera powiedział, że słowa Jarosława Gowina nie są na razie stanowiskiem rządu, ale “żadna instytucja w Polsce nie ma prawa do zawieszania uchwalonej przez parlament i podpisanej przez prezydenta ustawy”. – Trybunał Konstytucyjny może co najwyżej stwierdzić niezgodność z prawem uchwalonego prawa, ale również nie może zawiesić obowiązującej ustawy. W związku z tym SN również nie posiada takiego prawa – powiedział Michał Dworczyk. – Gdyby usankcjonować stanowisko pięciu sędziów SN, to dowolna inna grupka sędziów mogłaby zawieszać obowiązywanie demokratycznie uchwalonych innych ustaw – dodał.

Reklama

PO: To początek drogi do Polexitu

– Nadrzędność prawa europejskiego została potwierdzona w Traktacie Lizbońskim, który negocjował śp. prezydent Lech Kaczyński, a dzisiaj polityk PiS mówi, że europejskie orzeczenia nie będą respektowane. To jest pierwszy krok do wyprowadzenia Polski z UE, to de facto wypowiadanie traktatów – komentował kandydat na prezydenta Warszawy, były wiceminister spraw zagranicznych i eurodeputowany Rafał Trzaskowski.

– Chcę przypomnieć, że 40 proc. wszystkich inwestycji w Warszawie jest finansowych z budżetu UE. I takie inwestycje są dzisiaj w całej Polsce. Czy chcemy polityki PiS prowadzącej nas do wyprowadzania Polski z UE? – pytał Trzaskowski. – To bulwersujące, że wicepremier, były minister sprawiedliwości mówi wprost, że Polska nie wykona ewentualnego orzeczenia TSUE, to smutne, że rząd nie pamięta, że to śp. Lech Kaczyński negocjował i podpisał Traktat Lizboński, na mocy którego prowadzona jest ta procedura – dodał Borys Budka, były minister sprawiedliwości.

Gowin zmienia zdanie, ale tylko trochę

Po wypowiedzi wicepremiera o możliwym nieuznaniu orzeczenia TSUE posypały się komentarze o początku wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Swoje słowa Gowin potwierdził w radiowej Trójce, a później odpowiadając na pytania na konferencji w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.

Jeszcze później wicepremier złagodził  jednak swoją wypowiedź tłumacząc, że “nasz rząd w pełni respektuje prawo UE”. – TSUE ma uprawnienia, by oceniać zgodność ustaw z prawem wspólnotowym, ale nie ma uprawnienia, by ingerować w porządek konstytucyjny – powiedział PAP Gowin.

Cokolwiek to znaczy, myśl o Polexicie nie wydaje się już tak nierealna.

TSUE reaguje na KRS?

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozpoczął badanie sprawy pytań prejudycjalnych Sądu Najwyższego. Na początku sierpnia SN przedstawił pięć pytań prejudycjalnych do TSUE oraz zawiesił stosowanie przepisów ustawy o SN określających zasady przechodzenia sędziów w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia. Tym samym SN teoretycznie wstrzymał czystkę w sądzie, przynajmniej do orzeczenia TSUE.

Prezes TSUE wyznaczył sędziego sprawozdawcę i rzecznika do rozpatrzenia polskiej sprawy, co oznacza, że TSUE działa w trybie ekstraordynaryjnym. – TSUE zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje w Polsce, wie, jak ważna to decyzja i że rząd PiS spieszy się z wymianą sędziów – uważa Borys Budka.

JUSTYNA KOĆ: Jak pan ocenia słowa Jarosława Gowina?

PROF. JERZY ZAJADŁO: Mam dwa odczucia związane z tą wypowiedzią. Po pierwsze, ta wypowiedź była postawieniem sprawy bez żenady; jeżeli orzeczenie TSUE nie będzie po myśli rządu, to prawdopodobnie będziemy je ignorować czy lekceważyć. To policzek wymierzony UE, a na pewno jej systemowi wartości, a przede wszystkim Trybunałowi. Jeżeli wprost się tak mówi, nie wiedząc, jakie będzie orzeczenie i czy w ogóle Trybunał się do tego odniesie, to zapowiadamy, że i tak zrobimy po swojemu. Nierespektowanie orzeczenia TSUE jest sprzeczne z wieloma traktatami konstruującymi Unię.

Drugie moje wrażenie to przerażająca megalomania bijąca z tej wypowiedzi. Proszę pamiętać, że wicepremier Gowin powiedział jeszcze, że rząd polski ma rację, a jeśli ktoś jej nie akceptuje, to my tego nie uznajemy, niezależnie czy to jest zgodne, czy nie z polityką Unii. Ta megalomania polega też na tym, że Gowin nie powiedział wprost, że to Polexit, tylko właściwie początek rozpadu samej Unii, bo oczywiście bez Polski Unia sobie nie poradzi.

Oczywiście Unia poradzi sobie bez nas jeszcze lepiej, bo nie będzie musiała się użerać z pariasami, jak to od jakiegoś czasu musi robić. Konkludując, moja refleksja jest smutna, nawet bardzo. Zwłaszcza że nie wiemy do końca, czy pan minister wypowiadał się w imieniu rządu, czy prywatnie. Mamy pierwsze komentarze, że być może ta wypowiedź była zbyt daleko idąca, ale też nikt się nie odciął wyraźnie od tej wypowiedzi – przypomnę – wicepremiera rządu. Zresztą to charakterystyczne dla tego rządu, że robią jakieś głupstwo, a potem próbują się z niego nieudolnie wycofywać.

Czyli scenariusz, w który ciężko uwierzyć – że nie uznajemy orzeczeń Trybunału UE – nabiera realizmu?
Po tym wszystkim, co stało się przed ostatnie 3 lata, niestety jestem sobie w stanie to wyobrazić, chociaż jako prawnik nie powinienem. To będzie wprost naruszenie prawa europejskiego i uznanie, że właściwie możemy w Polsce robić, co chcemy.

Niby słyszymy od polityków rządzącego ugrupowania, że nie ma mowy o wyjściu z Unii, ale fakty i czyny temu przeczą.

Czy nieuznanie orzeczenia TSUE nie będzie de facto początkiem opuszczenia Unii?
Być może to będzie kropla, która przeleje czarę goryczy, bo przecież działania, które można uznać za wychodzenie z UE Polski obserwujemy od dłuższego czasu. Chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Po stronie polskiej są zwlekania, blaga, czasem zwykłe kłamstwa, i to trwa od dłuższego czasu. Komisja Wenecka, Komisja Europejska, PE, międzynarodowe stowarzyszenie prawników, wszyscy mówią “a”, a my mówimy “b”.

TSUE rozpoczął badanie sprawy pytań prejudycjalnych. Czy jest to reakcja na przyśpieszenie prac nowej KRS w Polsce?
Bez wątpienia władze UE obserwują to, co się dzieje i widzą to przyśpieszenie postępowania przed KRS. Zresztą to przyśpieszenie jest tak gwałtowne, że trudno go nie zauważyć, skoro posiedzenie Rady planowano we wrześniu. Zdziwiłbym się, gdyby to nie była reakcja na to, co się dzieje.

Oczywiście Trybunał jest dużo bardziej dyplomatyczny niż minister Gowin. Nie chcą wprost przyznać, że stosują ekstraordynaryjny tryb. Z drugiej strony my widzimy, że ten tryb taki jest, skoro już jest wyznaczony sędzia sprawozdawca i rzecznik w sprawie. To są działania jak na TSUE dość szybkie. Mimo to ta sprawa potrwa jeszcze kilka, a może kilkanaście miesięcy, ale Trybunał ma pewne środki tymczasowe, jak zabezpieczenie, i mógłby nakazać polskiemu rządowi wstrzymanie wykonania ustawy o SN do czasu zbadania zgodności przepisów z prawem UE.

Oczywiście nie wiadomo, jak wówczas zachowa się polski rząd w kontekście wypowiedzi pana Gowina. Proszę pamiętać, że w sprawie Puszczy rząd się cofnął.

Ale swoje zdążył wyciąć, może teraz liczy na taki sam scenariusz?
Metaforycznie to KRS, jeśli chodzi o SN, też już swoje wycięła i pewne procesy trudno będzie odwrócić. Z drugiej strony ta kropka nad i jeszcze nie została postawiona, bo ciągle mówimy o kandydatach na sędziów, a ostatnie zdanie należy do prezydenta. Wiemy, że są liczne apele do prezydenta, aby wstrzymał się z nominacjami, apeluje także jego promotor pracy doktorskiej, aby powstrzymał się przynajmniej przez dwa tygodnie, są wątpliwości, dlaczego sędziowie nie mogą się od decyzji KRS odwołać. Mamy tu szereg proceduralnych kwestii, może więc uda się tę wycinkę jeszcze powstrzymać.

Niepokoi mnie fakt, że w przypadku Puszczy nie było takich radykalnych wypowiedzi jak ta wicepremiera Gowina.

Sędzia Mitera, rzecznik nowej KRS powiedział, komentując słowa ministra Gowina, że jako sędzia nie wyobraża sobie, że Polska nie będzie respektować orzeczeń TSUE. Skąd taka rozsądna wypowiedź rzecznika nowej, niekonstytucyjnej KRS?
Jest taka kreskówka dla dzieci “Pingwiny z Madagaskaru” i w jednym z odcinków król Julian mówi “a teraz prędko, zanim się zorientujemy, że to bez sensu”. To idealnie pasuje do tej sytuacji. Sędzia Mitera opowiada różne dziwne rzeczy, proszę jeszcze zwrócić uwagę na dysonans między jego wypowiedziami a wypowiedziami sędziego Mazura, przewodniczącego KRS. Mnie zszokowała wypowiedź sędziego Mazura, jak uzasadniał tajność głosowania, bo tak naprawdę obraził wszystkich członków KRS. Powiedział, że tajne głosowanie uzasadnione jest tym, żeby członkowie KRS nie patrzyli, jak głosują pozostali członkowie, i aby nie przyglądał im się minister sprawiedliwości. Odsłonił tą wypowiedzią dwie sprawy: “niezależność” tych członków KRS, skoro oni się oglądają na kolegów, jak głosują, i odsłonił także rzeczywisty wpływ ministra sprawiedliwości, skoro członkowie KRS obawiają się, co minister może pomyśleć o ich głosowaniach. To przerażające.

Ale jednak budujące, że chociaż jeden członek nowej KRS sobie tego nie wyobraża, bo do tej pory zachowania Rady wskazywały, że jest przedłużeniem Nowogrodzkiej.
Tak, tylko proszę zwrócić uwagę, że

sędzia Mitera nigdy nie patrzy w obiektyw kamery, jak mówi, ucieka zawsze wzrokiem, a wzrok ma zranionego spaniela. Ja mam wątpliwości, czy on jest właściwą osobą do wypełniania roli rzecznika, widać, że tym człowiekiem targają ogromne wątpliwości i rozterki, ale mówi to, co mówi, i pewnie stąd te oczy.

Widział pan zdjęcia, jak siłą policja wyprowadzała Obywateli RP, którzy próbowali zablokować posiedzenie KRS?
Widziałem, oczywiście. Zresztą napisałem taką książkę ostatnio: “Nieposłuszny Obywatel RP”, gdzie pokazuję, na czym polega istota tego protestu. Zbudowałem to na kazusie Władysława Frasyniuka. Stosowanie obywatelskiego nieposłuszeństwa, które stosują Obywatele RP, nie jest spowodowane chęcią złamania prawa, które jest ogólnie stosowane. Oni chcą być wysłuchani przez władzę i na tym polega to nieposłuszeństwo, bo władza nie chce tego ich głosu słuchać. Zresztą

całe środowisko akademickie jest mocno wzburzone tymi wydarzeniami, bo KRS obraduje na terenie SGGW, a uniwersytety mają autonomię. To był jeden z niewielu przypadków, kiedy rektor wyższej uczelni sam wzywa policję w ramach autonomii uczelni. To wygląda bardzo źle i reakcja środowiska akademickiego jest bardzo negatywna, tym bardziej, że sam rektor poprosił o działania policji.

Czy SN mógł zawiesić niektóre przepisy ustawy o SN do czasu orzeczenia TSUE? Minister Dworczyk powiedział, że absolutnie nie. Zresztą sam minister Gowin złagodził swoją wypowiedź mówiąc, że rząd w pełni respektuje prawo UE; TSUE ma uprawnienia, by oceniać zgodność ustaw z prawem wspólnotowym; nie ma uprawnienia, by ingerować w porządek konstytucyjny.
Tu jest pewna wątpliwość między prawnikami, chociaż nie tak daleka, jak mogłoby się wydawać na podstawie niektórych doniesień medialnych. Ponieważ sąd jest związany przepisami Kodeksu postępowania cywilnego, zastosował pewna instytucję. Nie tyle zawiesił ustawę i te 3 sporne przepisy, co raczej wstrzymał ich wykonanie, ponieważ ma wątpliwości, czy są one zgodne z prawem UE. Nie podniósł argumentu konstytucyjnego, bo oczywiście co do tego nie był uprawniony, od tego jest TK. Ale to Sąd Najwyższy ma obowiązek badania, czy przepisy nie są sprzeczne z prawem UE. Ta histeryczna retoryka, która temu towarzyszy, że oto władza sądownicza uzurpuje sobie prawo do zawieszania decyzji ustawodawcy, jest błędna. SN się pyta, bo ma wątpliwości, ale tylko w tej konkretnej sprawie tych kilku przepisów. Oczywiście mogą się pojawić inne pytania prejudycjalne, sam zresztą o to apelowałem.

W tym przypadku uważam, że sąd miał prawo i przychylam się do zdania tych prawników, którzy twierdzą, że zastosował posiłkowo przepisy Kodeksu postępowania cywilnego, tym bardziej, że ten obowiązek zgodności prawa polskiego z unijnym jest obowiązkiem SN i wynika z umów międzynarodowych, które – przypomnę – mają przewagę nad polskimi ustawami.

W trzy tygodnie nowa KRS wybrała sędziów do Sądu Najwyższego, to spektakularne tempo?
To tempo bardzo spektakularne! Przypomnę tylko, że wniosek sędziego Zabłockiego – uzupełnienie składu Izby Karnej SN o kandydatów, którzy nie budzą żadnych wątpliwości, wybitnych profesorów prawa karnego – leży już od ponad roku w Kancelarii Prezydenta. Jak się zestawi te dwie daty, to robi to wrażenie. Z drugiej strony, gdy zdamy sobie sprawę, że z tej sumy kilkudziesięciu tysięcy prawników uprawnionych do zgłoszenia swoich kandydatów w tej procedurze, tak otwartej, zgłosiło się zaledwie niecałych 200, to jest coś na rzeczy, bo ta liczba, mówiąc delikatnie, nie jest imponująca. A jeszcze tłumaczenie, że to są najlepsi z najlepszych, zupełnie nie wytrzymuje krytyki. Zresztą poprzez utajnienie nie wiemy, jakie argumenty są brane pod uwagę przy wyborze, jak wyglądało samo przesłuchanie. Do prasy przeciekła ostatnio jedna z wypowiedzi kandydatek, która mówi, że ona aplikuje do SN, bo prawo cywilne zawsze było jej pasją. To ja, bardzo przepraszam, ale jeżeli to jest jej motywacja i jednocześnie uzasadnienie jej kwalifikacji, to nie jest dobrze.


Zdjęcie główne: Jerzy Zajadło, Fot. YouTube/WolneSądy

Reklama