We wtorek weszła w życie znowelizowana ustawa o Sądzie Najwyższym. Według prawników, niekonstytucyjna. Skraca kadencje Pierwszego Prezesa i pozostałych sędziów poprzez wprowadzenie wieku emerytalnego – to jedna z najbardziej kontrowersyjnych regulacji. Drugą jest wprowadzenie skargi nadzwyczajnej, powstaną dwie nowe izby – Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarna. – Zmarnowano kwalifikacje sędziów, którzy odejdą ze służby. Będziemy mieli upolitycznione izby. Serce płacze, ale cóż możemy na to poradzić – mówi  prof. Adam Strzembosz, były Pierwszy Prezes SN.

To ostatni etap przejmowania władzy nad sądownictwem. Wchodzące właśnie w życie przepisy spowodują, że politycy będą decydować, kto może zostać sędzią, także w Sądzie Najwyższym. Zmiany powstały w Pałacu Prezydenckim po lipcowym wecie poprzednich ustaw o KRS i SN. 15 grudnia ustawy prezydenta przyjął Senat bez wprowadzania do nich poprawek. Pięć dni później prezydent je podpisał. Nowelizacja ustawy o KRS weszła w życie po miesiącu, czyli 17 stycznia, a ustawa o SN miała wejść w życie 3 miesiące po ogłoszeniu. Ta data przypada właśnie 3 kwietnia.

Nawet 60 mln spraw

Ustawa wprowadza możliwość składania do Sądu Najwyższego skargi nadzwyczajnej na prawomocne wyroki polskich sądów wydane od 1997 roku.

Te skargi będzie rozpatrywać nowa Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarna. Złożyć ją będą mogły m.in.: Prokurator Generalny, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Pacjenta.

Teoretycznie skarga nadzwyczajna może dotyczyć weryfikacji około 60 milionów postępowań zakończonych w ostatnich 20 latach.

Nowe izby

Ustawa powołuje też dwie nowe izby – Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarną. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oprócz skarg nadzwyczajnych ma rozstrzygać między innymi protesty wyborcze i sprawy koncesji wydawanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

Izba Dyscyplinarna będzie prowadziła postępowania dyscyplinarne wobec sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Ma mieć odrębną kancelarię, będzie też samodzielnie kształtować swój budżet, a jej sędziowie będą zarabiać o 40 procent więcej niż sędziowie zasiadający w innych izbach. Zlikwidowana zostanie natomiast Izba Wojskowa, której sprawy przejmie Izba Karna.

Po raz pierwszy w SN obok sędziów mają orzekać ławnicy.

Niepokorni na emeryturę

Wedle nowych przepisów sędziowie, którzy ukończyli 65 lat, w ciągu trzech miesięcy przejdą w stan spoczynku, chyba że prezydent zgodziłby się na ich wniosek o przedłużenie okresu pracy. Sędzia-kobieta będzie mogła przejść w stan spoczynku po 60. roku życia. Obecnie spośród obecnych 81 sędziów SN 65. rok życia ukończyło 31.

Dotychczas sędziowie SN mogli orzekać do 70. roku życia.

Poprawka PiS

We wtorek rano okazało się, że PiS złożył projekt nowelizacji własnej ustawy o Sądzie Najwyższym. Propozycja PiS dotyczy m.in. kwestii budżetu Izby Dyscyplinarnej SN i powoływania sędziów-członków.

Nowelizacja wprowadza też przepis, iż sędzia SN, któremu prezydent powierzył kierowanie SN lub izbą, wykonuje obowiązki i uprawnienia I prezesa SN lub prezesa SN określone w ustawie. Jak argumentują wnioskodawcy, przepis służy wyeliminowaniu ewentualnych wątpliwości interpretacyjnych co do zakresu uprawnień przysługujących wspomnianemu sędziemu.

Projekt wpłynął do sejmu 22 marca, ale Kancelaria Sejmu udostępniła jego treść dopiero dziś.

JUSTYNA KOĆ: Panie profesorze, co najbardziej niepokoi pana w zmianach, które od dziś obowiązują?

PROF. ADAM STRZEMBOSZ: Wchodzą w życie przepisy, które niewątpliwie uderzają w interes tzw. szarego człowieka, ponieważ obniżenie wieku  sędziów SN spowoduje, że trzeba będzie powołać dużą grupę sędziów, około 40 proc. obecnego składu, a takie szybkie powoływanie jest zazwyczaj niemerytoryczne. Poza tym upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa będzie się kierować przesłankami politycznymi.

A powołanie nowych izb przy SN i wprowadzenie skargi nadzwyczajnej nie budzi wątpliwości?
Oczywiście! Te izby będą rozpoznawać super nadzwyczajne środki odwoławcze i wypowiadać się w sprawie ważności wszelkiego rodzaju wyborów i referendów. Będą zatem zajmować się sprawami super politycznymi, bo wyłączywszy rzeczników, którzy mogą występować z odpowiednimi wnioskami z przyczyn społecznie uzasadnionych, minister sprawiedliwości, prokurator generalny z pewnością zajmie się, przede wszystkim, tymi sprawami, które mają dla niego aspekt polityczny, są niewygodne. Takie sprawy będą wyłuskiwane i rozpoznawane w takim nadzwyczajnym trybie, który jest z punktu widzenia standardów światowych, szczególnie europejskich, czymś nadzwyczajnym, niespotykanym. Jeżeli rzeczywiście uznaje się, że pewna liczna spraw powinna ze względu na szczególne okoliczności podlegać ponownemu rozpoznaniu, mimo że wyroki są prawomocne, to należałoby rozszerzyć przesłanki uzasadniające wznowienie postępowania. Przecież każda sprawa może podlegać takiemu wznowieniu, kiedy zaistnieją pewne przesłanki. Natomiast

stawiać pod znakiem zapytania kilkadziesiąt milionów spraw z ostatnich 20 lat jest jakimś dziwnym szaleństwem. Jest też oszukaniem społeczeństwa, które łudzone jest, że ci, którzy przegrali swoją sprawę, uzyskają dobry dla siebie wyrok.

Może jakaś krzywda zostanie naprawiona?
Przecież nie powołano tych izb, żeby zaspokajać potrzebę sprawiedliwości obywateli, tylko po to, żeby władza ludowa, czyli władza PiS-u, była odpowiednio zabezpieczona od strony prawnej. Mając izbę o charakterze wybitnie politycznym, bo jak mówiłem, będzie to izba rozpoznająca ważność wyborów i innych aktów ściśle politycznych, będzie wyprostowywała to, co przypadkiem zostało krzywo rozpoznane.

To będzie bat na niepokornych sędziów?
Izba Dyscyplinarna w zasadzie będzie miała odrębny charakter, bo jej prezes nie podlega Pierwszemu Prezesowi, ma własny budżet, administrację, w zasadzie nic tej izby nie łączy z Sądem Najwyższym, a ja chcę zwrócić uwagę, że według naszej konstytucji mogą istnieć tylko sądy powszechne, SN, sądy administracyjne i wojskowe. Reszta jest organem sądowym nielegalnym.

Zmarnowano kwalifikacje tych sędziów, którzy odejdą ze służby. Będziemy mieli upolitycznione izby. Serce płacze, ale cóż możemy na to poradzić.

Panie profesorze, czy zatem dzisiejszy system sądownictwa jest charakterystyczny dla systemów autorytarnych, czy demokratycznych?
Ja uważam, że trójpodział władzy jest w sercach sędziów. Jak długo sędziowie będą starali się działać niezawiśle, będą się opierać naciskom i wpływom, zagraniom propagandowym, nie ulegną dobrom, które mają ich skusić, to będziemy mieli trójpodział.

Jeżeli uda się tę kadrę w dużej mierze wymienić, albo zmiękczyć, to będziemy mieli system autorytarny.

PiS wprowadzając swoje zmiany wielokrotnie powtarzał, że musi oczyścić sądy, bo sędziowie sami tego nie dokonali. Pan był Pierwszym Prezesem SN po przemianach w 1989 roku. Jak było naprawdę z SN?
Proszę pani, tu ja mogę w się tylko roześmiać. Sąd Najwyższy został wybrany po 1989 roku w całości, od początku, ponieważ poprzedni Sąd Najwyższy, składający się z sędziów powoływanych na 5-letnią kadencję, został ustawowo wyeliminowany. Tamci sędziowie odeszli na emeryturę i wybrano zupełnie nowy skład. Został więc całkowicie wyczyszczony.

Została przeprowadzona pod koniec ubiegłego wieku akcja weryfikująca, czy któryś z sędziów nie był agentem. Obecnie każdy kandydat na sędziego, który urodził się przed 1972 rokiem, podlegał takiemu sprawdzeniu, zatem o agenturze nie ma tu mowy.

Jeżeli ktoś uważa, że w polskim sądownictwie są jeszcze sędziowie, którzy zhańbili się brakiem niezawisłości, to trzeba wszcząć postępowania dyscyplinarne i badać czy mamy takich sędziów czy nie, a nie gadać.

Równie dobrze ja bym mógł powiedzieć, że PiS nie oczyścił się z komunistów i też przytoczyć 2-3 nazwiska, i co by z tego wynikało? Jeżeli jest tak źle, że jest tylu dawnych funkcjonariuszy wśród sędziów, to dlaczego panowie nie chcą powołać specjalnego sądu, z określonymi uprawnieniami, pan minister sprawiedliwości niech wyławia takie osoby i stawia je przed sądem. Nie robią tego, bo świetnie wiedzą, że 90 proc. sędziów, którzy orzekali przed 1989 rokiem, odeszła.

Jest pan podbudowany, że sędziowie nie chcą współpracować z rządzącą większością? Ciągle zapadają niewygodne politycznie, ale sprawiedliwe wyroki. Do KRS zgłosiło się ledwie 18 kandydatów.

A kto chce mieć w swoim CV tego rodzaju plamę?

Przecież wiadomo, że te osoby, które się zgłosiły to osoby związane z panem ministrem poprzez pracę w ministerstwie, czy inne działania, poprzez nominacje.

Grupa sędziów warszawskich zaprotestowała, kiedy sędziego Krzysztofa Kaubę Rada Państwa w stanie wojennym odwołała ze stanowiska sędziego. Wówczas chciano przeciwko nim wszcząć postępowanie karne, ale finalnie tego zaniechano. Wpisano im za to do akt osobowych wielką plamę w postaci wytyku. Później ten wytyk był jednym z elementów mojej argumentacji, kiedy występowałem o oznaczenie sędziego, że wspaniale zachował się w stanie wojennym. Tu

ktoś, kto teraz zgłosił się do KRS, również będzie miał taki wtyk, tylko on nie posłuży w przyszłości do przyznania nagrody, czy oznaczenia, a wręcz przeciwnie.

Z pewnością nie będzie mógł spokojnie tłumaczyć swoim dzieciom, dlaczego znalazł się w “zreformowanej” KRS.


Zdjęcie główne: Adam Strzembosz, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons