Reklama

Przestrzeganie praw kobiet, dostęp do antykoncepcji, równe płace i wdrażanie konwencji antyprzemocowej – to tylko niektóre z postulatów protestujących kobiet. Na całym świecie, 8 marca, trwały protesty w ramach Międzynarodowego Dnia Kobiet. W Polsce przybrały specjalny wymiar – antyrządowy. Od rana w 85 miastach trwały pikiety, manifestacje i happeningi.

Kobiety protestowały już od rana. W stolicy były przed Sejmem, przy ulicy Nowogrodzkiej, gdzie siedzibę ma Prawo i Sprawiedliwość, pikietowały w metrze i na ulicach. Kulminacją protestów była manifestacja na pl. Konstytucji, gdzie o 18:00 kobiety pokazały swój sprzeciw wznosząc czerwone kartki.

17203827_1459948354024948_2000747973_n

Ten rząd obalą kobiety

– Trzeba przyznać, że rządzący zaleźli kobietom za skórę – tłumaczy mi starsza pani, która trzyma dwie metalowe pokrywki od garnków. – Widziała pani kiedyś coś takiego w Dzień Kobiet? Nawet za komuny tak nie było – dodaje. Rzeczywiście, rozglądam się po Placu Konstytucji – po brzegi wypełniony protestującymi. Widzę nie tylko kobiety, ale i mężczyzn. – Wspieram kobiety w walce o swoje prawa – mówi jeden z nich. Manifestujących jest tak wiele, że policja musi zamknąć okoliczne ulice, po Marszałkowskiej nie kursują tramwaje.

Reklama

17198655_1459894950696955_823921660_n

Kobiety razem

Na scenie co chwila pojawiają się znane kobiety, działaczki ruchów feministycznych i kobiecych, aktorki, dziennikarki. – Dobrze, że jesteśmy znowu razem i pokazujemy naszą solidarność siostrzaną. Nie stanęli za nami lekarze – tchórze! Nie stanęli za nami też politycy, w obawie przed Kościołem. Ale za to mamy coraz większe wsparcie mężczyzn – mówi Krystyna Kacpura z Federacji Na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. – Hańba! Hańba! – słychać z tłumu. – I jeszcze Chazana wzięli teraz do współpracy – denerwuje się młoda para, która stoi obok. – Zaraz nam zmienią edukację i zrobią z nas ciemnogród – mówią.

– Polska jest kobietą – mówi ze sceny Krystyna Janda.

17204195_1459896580696792_1725045671_n

Słychać też Maję Ostaszewską. – Mówienie, że nastolatki łykają tabletkę “dzień po” jak dropsy to obrażanie wszystkich kobiet. Badania mówią zresztą, że najczęściej przyjmują je kobiety po 30roku życia – mówi znana aktorka, a tłum bije brawo.

Przemawia też Paulina Młynarska, Sylwia Hutnik, Anja Rubik, Martyna Wojciechowska. Ze sceny Kayah śpiewa “Testosteron”, a kobiety śpiewają razem nią.

Wolna Polska jest kobietą

W morzu ludzi widać kilkadziesiąt transparentów: “Chcemy lekarzy, nie policjantów”, “Girls Just Want Have Fundamental Human Rights”, “Aborcja w obronie życia”, “Lepiej nas nie wkurzajcie” czy “Panujcie sobie na Marsie”. Widać też hasła czysto polityczne: “Nie będzie skuchy, ten rząd obalą dziewuchy” czy “Beata, wsiądź na rower”. Wiele kobiet przyniosło garnki, pokrywki, chochle do zupy, grzechotki i wuwuzele. Co chwila robiąc ogromny hałas. – Niech nas usłyszą! – słychać ze sceny.17203823_1459896980696752_215098354_n

Apel poległych

Krzyczące i protestujące kobiety milkną tylko w jednym momencie, gdy ze sceny słychać apel poległych kobiet – zamordowanych przez bliskich mężczyzn. Padają imiona i historie: uduszona przez męża, skatowana przez chłopaka, zgwałcona i zamordowana przez partnera, wielokrotnie dźgnięta nożem przez ukochanego. Manifestujący milczą i słuchają, nikt nie klaszcze, nie krzyczy, nie słychać uderzeń pokrywek i wuwuzeli.

Nie tylko feministki

17198065_1459895720696878_1683094338_n

– Jestem tu, bo nie chcę, żeby moja córka musiała kupować pigułki w Czechach czy Niemczech. Każda kobieta ma prawo decydować o sobie i swoim ciele – mówi młoda mieszkanka Warszawy. Na plac przyszła z córką, 4-letną Julką. – Tu nie chodzi o aborcję na życzenie, tylko o podstawowe prawa. Ja nie jestem feministką, ale nie może być tak, że rząd chce decydować o moim życiu i mojej córki czy innych kobiet – dodaje. Grupa młodych dziewczyn obok komentuje: – PiS chce kontrolować nasze macice i nasze ciała. Dlatego tu jesteśmy.

Zaczepiam starszą panią. – Dlaczego pani protestuje? – pytam. – Proszę pani, to pani nie wie? Bo jestem kobietą, może starą, ale kobietą. Mam swoją godność, a jak słucham, co mówi Radziwiłł, to nie mogę uwierzyć – denerwuje się. – Że też on ma czelność mówić, że nie przepisałby pigułki ellaOne zgwałconej kobiecie, bo mu sumienie nie pozwala. To po jaką cholerę zostawał lekarzem?! Za PRL takie rzeczy były nie do pomyślenia – dodaje.

A pani dlaczego tu przyszła? – pytam elegancko ubraną kobietę z torebką Chanel. – Bo to mój obowiązek – odpowiada. – Za dużo przemocy doświadczają kobiety w domach. Mężczyźni są bezkarni. Kobiety gorzej zarabiają, a mają takie same albo i lepsze kompetencje. Dziś kobiety nie muszą już palić staników i walczyć o prawo głosu, ale to nie znaczy, że nie ma już nic do zrobienia w sprawie praw kobiet.


Zdjęcie główne i zdjęcia w tekście: wiadomo.co

Reklama