Reklama

Po wątpliwych emocjach związanych z meczami Reprezentacji Polski najbliższy weekend znów spędzimy na boiskach rodzimej Ekstraklasy. Powinno być emocjonująco, bo w hitowych starciach zmierzą się ze sobą Jagiellonia z Legią oraz Lechia Gdańsk z Lechem Poznań.

Czy Jagiellonia zatrzyma Jarosława Niezgodę?

Z przytupem powinna zacząć się 8. kolejka, bo już w piątek w Białymstoku Jagiellonia będzie chciała zatrzymać Legię. A właściwie – zatrzymać Jarosława Niezgodę. 23-letni napastnik warszawian wreszcie jest zdrowy, nabrał pewności siebie i przede wszystkim – strzela gole. W ostatnich dwóch meczach z ŁKS-em i Rakowem Częstochowa Niezgoda aż pięciokrotnie pokonywał bramkarzy rywali. – Liczę na to, że obecny sezon będzie przełomowy, choć takie same uczucia towarzyszyły mi przed poprzednimi rozgrywkami. Różnica jest taka, że teraz jestem zdrowy, nie doskwierają mi urazy i mogę walczyć o miejsce w składzie i zdobywanie kolejnych bramek – mówił na czwartkowej konferencji. O kolejne bramki w Białymstoku wcale nie musi być łatwo – Legia nie wygrała na wyjeździe z Jagiellonią w pięciu kolejnych ligowych spotkaniach.

Martin Sevela odmieni Zagłębie Lubin?

Jednym z dwóch trenerów, którzy nie dotrwali na swoim stanowisku do przerwy na kadrę był Ben van Dael. Po porażce Zagłębia z Wisłą Kraków 2:4 władze klubu z Lubina postanowiły zwolnić holenderskiego szkoleniowca, idąc śladem Korony Kielce, która w tej samej kolejce podziękowała za współpracę Gino Lettieriemu. Z dołu ligowej tabeli (13. miejsce i tylko 5 punktów) ma wyciągnąć Miedziowych Martin Sevela. Dorobek Słowaka robi wrażenie. Sevela – w poprzednim sezonie wybrany najlepszym szkoleniowcem w kraju – to trzykrotny mistrz Słowacji. Dwa razy zdobywał mistrzostwo z AS Trencin, w poprzednim sezonie – ze Slovanem Bratysława. I choć w spotkaniu z Wisłą Płock nowy szkoleniowiec jeszcze usiądzie na trybunach, a nie na ławce, to w Lubinie liczą, że już w ten weekend zadziała ten mityczny “efekt nowej miotły”.

Czy Górnik znajdzie sposób na Śląsk Wrocław?

15 punktów, 4 zwycięstwa i 3 remisy. Zwycięstwa w Krakowie z Wisłą, Lechem w Poznaniu czy mistrzem Polski – Piastem Gliwice. Lider z Wrocławia musi budzić respekt. Drużyna Vieteslava Lavicki jako jedyna nie przegrała jeszcze w tym sezonie meczu. Czy przerwa na mecze reprezentacji nie spowoduje, że maszyna czeskiego trenera zgubi rytm? Tym bardziej, że statystyki nie przemawiają na korzyść Śląska. Wrocławianie po prostu nie potrafią grać z Górnikiem – nie wygrali z zabrzanami od dziesięciu spotkań. Czy w zespole Śląska kolejny raz z dobrej strony pokaże się młody Przemysław Płacheta czy to doświadczony snajper z Górnika – Igor Angulo, da zwycięstwo gospodarzom? Niedzielny mecz zapowiada się interesująco, nawet dla postronnych kibiców.

Reklama

Lechia-Lech. Kto wróci na właściwe tory?

Sobotni mecz Lechii z Lechem będzie potyczką dwóch rannych drużyn pierwszej części sezonu. Gdańszczanie, zdobywcy Pucharu Polski z ubiegłego sezonu, zajmują dopiero 9. miejsce w tabeli i – co musi najmocniej niepokoić kibiców – w tym sezonie nie wygrali jeszcze u siebie meczu, choć mieli ku temu już trzy możliwości – z Wisłą Kraków, Jagiellonią i Śląskiem. I tu właśnie swojej szansy musi szukać – również rozczarowujący – Lech. Poznaniacy dobrze rozpoczęli sezon, szybko podniosły się głosy, że to wreszcie będzie sezon zespołu prowadzonego przez Dariusza Żurawia. Póki co – nic na to nie wskazuje. W ostatnich czterech meczach Lech zdobył ledwie cztery punkty. Szczególnie boleć muszą porażki przy Bułgarskiej – ze Śląskiem i Cracovią. Być może sobotni mecz pozwoli jednej z drużyn wrócić na właściwe tory.

Czy Jakub Błaszczykowski jednak zadzwoni do Jerzego Brzęczka?

– Dzwoń do Jurka! – rzucił żartobliwie Paweł Brożek do Jakuba Błaszczykowskiego po ostatnim meczu Wisły. Krakowianie pokonali 4:2 Zagłębie, a 36-letni napastnik zdobył swoją czwartą i piątą bramkę w obecnych rozgrywkach. Oczywiście powołanie Brożka do kadry należy traktować z uśmiechem, jednak nie ulega wątpliwości, że doświadczony napastnik przeżywa swoją drugą lub nawet trzecią młodość. Były król strzelców Ekstraklasy nie ma już takiej szybkości, jak kiedyś, jednak ustawienia, sprytu i wykończenia może pozazdrościć mu niejeden młodszy kolega. Na Brożka się po prostu dobrze patrzy w tym sezonie, bo i samemu piłkarzowi gra sprawia wyraźną radość. Czy rozbita Korona pozwoli napastnikowi Wisły na poprawienie dorobku strzeleckiego? Warto się przekonać na własne oczy już w sobotę o 20.00.


Zdjęcie główne: Mecz na stadionie Legii Warszawa, Fot: Dominik Kwaśnik

Reklama