Reklama

Platforma Obywatelska proponuje wspólne listy samorządowe. Mają na nich znaleźć miejsce wszyscy ci samorządowcy, którym PiS chce zamknąć możliwość kandydowania. – Wszyscy musimy być razem. Wspólna lista wszystkich tych, którzy aktywnie chcą budować i chronić polski samorząd – mówił szef PO Grzegorz Schetyna, ogłaszając propozycję. – Także inne partie polityczne, także środowiska te samorządowe, i te obywatelskie. Ci wszyscy, którzy nie godzą się na centralizację i na państwo PiS. Będziemy bardzo szeroko tę ofertę składać – mówił Schetyna.

Platforma chce w ten sposób pomóc wójtom, prezydentom, którzy po zapowiadanych przez rząd zmianach będą mieli zamkniętą drogę do kandydowania. Zmiany, które planuje PiS, mają m.in. dopuścić do tworzenia list wyborczych tylko partiom. Tym samym wszelkie lokalne inicjatywy i bezpartyjni działacze będą mieć zamkniętą drogę do urzędów, nawet jeśli będą cieszyć się szerokim poparciem lokalnej społeczności.


Justyna Koć: Wspólne listy – o co chodzi? Do kogo kierowana jest ta inicjatywa?
Jan Grabiec, rzecznik PO: Te element strategii, której celem jest obrona niezależności samorządów. Oceniamy, że większość parlamentarna PiS przyśpieszy termin wyborów samorządowych i, co więcej, dokona radykalnych zmian w ordynacji wyborczej do samorządów, tak, żeby te wybory wygrać. To w obliczu właśnie tej sytuacji – skoku na samorząd – potrzebne jest porozumienie jak najszerszego spektrum partii, organizacji społecznych i niezależnych samorządowców. Mamy świadomość, że większość samorządowców w Polsce to niezależni wójtowie, tak jak znakomita większość burmistrzów to osoby, które kandydowały z własnych komitetów. Może być im bardzo trudno ponownie ubiegać się o mandat. Być może to będzie w ogóle niemożliwe, wobec zmian ordynacji, którą szykuje PiS, oferujemy im współpracę.

Kogo dotyczyć może ta współpraca?
Po pierwsze, opozycyjnych partii politycznych, po drugie – organizacji społecznych typu KOD, ale też stowarzyszeń samorządowych, które działają, i niezależnych samorządowców.

Reklama

Czy Platforma prowadziła już jakieś rozmowy? Kto skorzysta z tej oferty współpracy?
Rozmawiamy od kilku miesięcy z samorządowcami w związku z planowanymi przez PiS niekorzystnymi dla nich zmianami. Rozmowy trwają w zasadzie cały czas. Nie ukrywam, że w związku z tym, że pochodzę spod Warszawy, a te planowane zmiany, jak ustawa Sasina, dotkną nas najbardziej, samorządowcy bardzo krytycznie podchodzą do tego projektu i są gotowi wobec takiej sytuacji do współpracy z nami. Nie chcę podawać konkretnych nazwisk, ale na przykładzie warszawskim mogę powiedzieć, że ten sprzeciw wobec zmian jest i będzie bardzo duży. Jeżeli jeszcze okaże się, że, tak jak jedna z wieści mówi, utrudniona będzie możliwość kandydowania czy zgłoszenia list niezależnych komitetów i tylko komitety partyjne będą mogły brać udział w wyborach, to tworzenie wspólnych list Platformy będzie wręcz niezbędne.

Czy każdy znajdzie miejsce na wspólnej liście PO, czy już wiadomo, że kogoś do współpracy nie zaprosicie?
Oczywiście jest potrzebna pewna zgodność programowa, natomiast myślę, że mamy duży konsensus. Niezależnie od opcji politycznej, od lewicy, poprzez centrum, do prawicy, do tej pory akceptowano uznanie podmiotowości, niezależności samorządów od rządu i zasadę niezależności. W tych ramach będziemy się poruszać i nie sądzę, aby pojawiły się zasadnicze różnice programowe.

Mamy też świadomość, że PiS będzie używał względem niektórych samorządowców nieczystej gry, angażując prokuraturę i służby specjalne, w tym CBA. Mamy świadomość, że na wielu ludzi będą rzucane podejrzenia. Nie wydaje mi się, żeby to był czynnik determinujący, że będziemy odmawiać im współpracy. Jeśli te osoby cieszą się zaufaniem lokalnej społeczności i w sposób niesprawiedliwy czy wyłącznie polityczny są przedmiotem tego rodzaju postępowań – można tu podać przykład pani prezydent Łodzi, Hanny Zdanowskiej czy prezydenta Lublina – nie widzę powodu, aby tej współpracy nie było. Zresztą takich osób jest więcej, bo taka strategia jest realizowana na szeroką skalę przez PiS, także wobec marszałków województw.

Czy rzeczywiście planowane zmiany rządu mają wyeliminować doświadczonych samorządowców?
Tak, i w normalnej sytuacji takie wątpliwości stanowiłyby oczywiście przeszkodę w poparciu przez Platformę takich osób na stanowiska samorządowe. Mamy świadomość, że dzisiaj te zarzuty w większości są czysto polityczne, a prokuratura czy służby są instrumentalizowane.

Mówi pan o wcześniejszych wyborach. Kiedy mogą nastąpić?
Możliwe są dwa terminy. Jesień tego roku bądź wiosna przyszłego roku. Z tego, co wiemy, PiS rozważa oba terminy. Wszystko pokażą najbliższe tygodnie. Jeżeli wpłynie do Sejmu projekt zmiany ordynacji wyborczej, a Sejm wróci do procedowania ustawy warszawskiej, to możemy się spodziewać przyśpieszonych wyborów. Myślę, że jeszcze w marcu PiS przystąpi do ofensywy.


Zdjęcie główne: Grzegorz Schetyna, EPP Summit, Brussels, February 2016, licencja Creative Commons

Reklama