Reklama

Kiedyś byli przeciw i pełni oburzenia. Dziś sami robią to, co atakowali. Prawo i Sprawiedliwość w tempie ekspresowym przepycha przez Sejm nowelizację ustawy o zgromadzeniach. Przypominamy: 4 lata temu posłowie ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego głosowali przeciwko zmianom w ustawie o zgromadzeniach zawierającej przepisy, jakie dziś sami forsują.

Nie zważają na protesty opozycji, ale także na miażdżącą opinię Rzecznika Praw Obywatelskich i Sądu Najwyższego. Opozycja nie ma wątpliwości, że PiS chce ograniczyć zapisaną w konstytucji wolność zgromadzeń. Sąd Najwyższy w swojej opinii pisze, że “projekt ma wszelkie cechy prawa stanu wyjątkowego”. Adam Bodnar już zapowiedział, że skieruje go do Trybunału Konstytucyjnego, bo jest sprzeczny ze standardami praw człowieka. A PiS? Wie swoje. Przekonuje, że to ustawa o rozwiązywaniu konfliktów społecznych:

– Przecież to nie ma sensu, żeby w jednym miejscu dwie grupy na raz manifestowały. Doszłoby do konfrontacji, doszłoby do burd. Ale wam (opozycji) na tym pewnie zależy. To wy mówiliście, że jesteście totalną opozycją, że będziecie z rządem walczyli przez ulicę i zagranicę – mówił minister spraw wewnętrznych i admnistracji Mariusz Błaszczak podczas debaty w Sejmie.

Reklama

– Zmienimy prawo tak, by wszyscy mieli realne prawo do demonstracji, żeby nie wolno było ich zakłócać, bo tylko oszuści mogą twierdzić, że to ma coś wspólnego z demokracją.  To my prezentujemy prawdę, demokrację i wolność. My jesteśmy partią wolności – grzmiał Jarosław Kaczyński podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej.

Przypomnijmy: nowe prawo wprowadza pojęcie zgromadzeń cyklicznych. Zgodę na takie zgromadzenie będzie wydawał wojewoda (czyli przedstawiciel rządu w terenie), będzie ważne 3 lata i nie będzie można w tym samym miejscu i czasie zorganizować konkurencyjnego zgromadzenia.

PRZYPOMINAMY!

4 lata temu posłowie PiS głosowali przeciwko zmianom w ustawie o zgromadzeniach proponowanym przez ówczesną władzę. Wtedy wprowadzono zapisy, które umożliwiają organom gminy zakazanie organizacji dwóch lub więcej zgromadzeń w tym samym miejscu i/lub czasie, jeżeli może to doprowadzić do naruszenia porządku publicznego. Projekt powstał w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

– Dlaczego prezydent, przygotowując taki projekt, sprzeniewierzył się swojej przysiędze, że będzie stał na straży wolności obywatelskiej. Dlaczego Bronisław Komorowski skierował antyobywatelski i antykonstytucyjny projekt, nie słuchając głosu opinii publicznej, m.in. 32 organizacji i stowarzyszeń pozarządowych czy prokuratora generalnego? – pytał poseł PiS Jacek Sasin.

– To jest sytuacja, w której arbitralnie będzie można decydować, czy jakieś zgromadzenie może się odbyć, czy ma się nie odbyć. To jest sytuacja zupełnie skandaliczna. Zawsze można zgłosić coś przedtem i zablokować – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Oto kolejny przykład, jak szybko PiS zmienia zdanie. Najważniejsze dla nich nie jest i nigdy nie było prawo oraz wierność poglądom, ale własny interes polityczny.


pap-malyZdjęcie główne: PAP/Radek Pietruszka

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklama

Comments are closed.