Reklama

– Gdyby się nazywał Kowalski albo Iksiński, to by się nie znalazł przed komisją – mówi nam Krzysztof Brejza, członek komisji śledczej ds. Amber Gold, komentując w ten sposób przesłuchanie Michała Tuska. Syn byłego premiera zeznawał przed komisja 7 godzin. Został wezwany w charakterze świadka m.in. dlatego, że w przeszłości współpracował z OLT Express. Udziałowcem tych linii lotniczych była spółka Amber Gold. Jeszcze przed rozpoczęciem przesłuchania Tusk mówił, że nie wie, po co został wezwany, ale jego pojawienie się jest przejawem “dobrej woli”. Przed komisją stawił się w obecności adwokata Romana Giertycha.

Justyna Koć: Czy przesłuchanie Michała Tuska coś wniosło?
Krzysztof Brejza: Absolutnie nic nie wniosło. To kolejny etap odchodzenia przez posłów PiS od istoty sprawy Amber Gold. Zamiast ścigać kryminalistów, którzy stali za tą aferą, opierają się na zeznaniach kryminalistów. To przecież Marcin P. przestępca, co ujawniłem, pomawiał Michała Tuska. Te wszystkie rzeczy, które Marcin P., przestępca, wymienił w tym zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, kolejni świadkowie obracali w proch. Michał Tusk ani nie wynosił żadnych tajnych informacji, ani nie miał dostępu do informacji niejawnych, ani nie uczestniczył w spotkaniach, o których wspomina Marcin P. Zamiast skupić się na tym, kto stał i kto pomógł w organizacji Marcinowi P. tego przedsięwzięcia, bo na to czekają wszyscy poszkodowani, posłowie PiS gonią politycznego króliczka. To skandaliczne i żałosne. Dzisiejsze zachowanie przewodniczącej, która opierała się na zeznaniach innego jeszcze kryminalisty, że Michał Tusk ileś lat wcześniej przyjął jakąś łapówkę, jest

niegodne i uwłaczające w ogóle komisji śledczej.

Jedynym powodem, dla którego Michał Tusk znalazł się przed komisją, jest jego nazwisko?
Gdyby się nazywał Kowalski albo Iksiński, to by się nie znalazł przed komisją. My odchodzimy od problemu, politycy PiS-u próbują strzelać z armaty do wrogów politycznych, ale to są kapiszony. Za każdym razem jak usta otwiera pan Marek Suski, to wychodzi z tych ust prawda o tej komisji. Żenujące i kompromitujące zachowanie posła komisji śledczej.

Ma pan nadzieję, że komisja śledcza zajmie się w końcu istotą sprawy Amber Gold? Ludzie potracili oszczędności życia, to jest chyba najważniejsze?
Ludzie potracili oszczędności życia, ponieważ Komisja Nadzoru Finansowego nie mogła kontrolować instytucji parabankowych. W 2006 roku PiS odrzucił poprawkę Platformy Obywatelskiej rozszerzającą nadzór KNF na instytucje finansowe w rozumieniu prawa bankowego, takie jak późniejszy Amber Gold. PiS, chroniąc wtedy SKOK-i, ochronił przypadkiem Amber Gold. W efekcie prawie co tydzień słyszymy, że upadają kolejne SKOK-i. To równie chory system, jak Amber Gold, tylko system na o wiele większą skalę, bo

Reklama

straty wynoszą tam już ponad 5 miliardów złotych, tylko że to system, za którym stoją posłowie PiS-u.

To wszystko przypomina groteskę?
Jak najbardziej. Przykro patrzeć, jak posłowie PiS-u upokarzają młodego człowieka, który nie jest “misiewiczem”, ani “pisiewiczem”. Nie dostał pracy po znajomości, nie dostał pracy za 90 tys. zł, jak jedna z posłanek PiS. Dostał pracę w porcie lotniczym za zaledwie procent stawki jednej z posłanek PiS-u, która ostatnio poszła do PZU. Ojciec Michała Tuska nie wciskał go do zarządów, tak jak robią to politycy PiS-u, wciskając swoje dzieci. Wybrał swoją drogę, jest pasjonatem transportu, wybrał pracę w biznesie i poniósł tego konsekwencje, ale posłowie PiS niszczą Michała Tuska za uczciwość właśnie i za to, że próbował iść swoją własną ścieżką


Zdjęcie główne: Zamknięte biuro Amber Gold, Fot. Wikimedia, licencja Creative Commons

Reklama