Reklama

Robię to z bólem serca, bo Nowoczesna to swego rodzaju moje własne dziecko, ale które dziś już podąża swoją własną drogą – mówił Ryszard Petru, ogłaszając decyzję o odejściu z partii. Założyciel i były szef Nowoczesnej “nie może brać odpowiedzialności za partię, na którą nie ma wpływu”. – Ten ruch mnie nie zdziwił, ale zdziwiło mnie, że doszło do niego właśnie teraz – komentuje w rozmowie z wiadomo.co dr Olgierd Annusewicz, politolog z UW.

Polityczne pożegnanie Ryszarda Petru

– Trzy lata temu o tej samej porze, między innymi z Joanną Scheuring-Wielgus i Joanną Schmidt, przygotowywaliśmy kongres założycielski Nowoczesnej. Zakładałem partię reform, partię progresywną, zdrowego rozsądku, która nie zgadza się na partyjniactwo, bylejakość i konformizm. Dzisiaj, niestety, Nowoczesna w moim przekonaniu taką partią nie jest. Dlatego podjąłem trudną dla mnie osobiście decyzję o tym, że dzisiaj opuszczam Nowoczesną – mówił na konferencji prasowej przed Sejmem Ryszard Petru.

Co zamierza teraz robić były lider Nowoczesnej? Nawet jeżeli myśli o założeniu nowego ugrupowania, to – jak sam deklaruje – na pewno nie przed wyborami samorządowymi. – Ważne jest to, żeby w wyborach samorządowych nie wygrał PiS. Jest potrzeba na polskiej scenie politycznej ugrupowania społeczno-liberalnego. Widzę taką potrzebę, ale w tym momencie nie chcę deklarować, co się wydarzy ostatecznie po wyborach, bo byłoby to przedwczesne. (…) Moim celem jest przygotowanie kontroferty programowej na 2019 rok, na wybory parlamentarne. Pierwsze wnioski z ekspertami i wyborcami w całej Polsce przedstawię wkrótce – zapowiedział Petru.

– Jest to dla mnie przykry moment, szczególnie że jak większość nas, on wprowadzał mnie do polityki ponownie. Poza tym, jak wiadomo, tak się czasami dzieje, że się rozchodzą losy polityków, że ludzie wybierają sobie swoją drogę polityczną, tylko moment nie jest najlepszy. Jesteśmy w trakcie budowania koalicji, która ma bardzo duże znaczenie dla Polski i ma szanse stać się prawdziwą alternatywą dla PiS – komentowała na konferencji prasowej przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Reklama

W tym tygodniu z Nowoczesnej odeszły także posłanki Joanna Scheuring-Wielgus i Joanna Schmidt.

Ryszard Petru może wstąpić do PO. Może też założyć własną partię, ale to jest scenariusz także obarczony pewnym ryzykiem – komentuje w rozmowie z wiadomo.co dr Olgierd Annusewicz, politolog z UW.

KAMILA TERPIAŁ: Zdziwił pana taki ruch Ryszarda Petru?

DR OLGIERD ANNUSEWICZ: Ten ruch mnie nie zdziwił, ale zdziwiło mnie, że doszło do niego właśnie teraz. Uważam, że to jednak za wcześnie. Po tym, jak Ryszard Petru stracił przywództwo, nie został szefem klubu parlamentarnego i założył Plan Petru, po tym, jak traktował z pobłażaniem obecne kierownictwo partii, wiadomo było, że chemii nie ma i że jest “na wylocie”. Ale z drugiej strony, mimo wszystko będąc w partii jako jej założyciel miał swoich zwolenników i miał formę instytucjonalną funkcjonowania w parlamencie. Teraz został posłem niezrzeszonym.

Pytanie, jak długo. Co teraz zrobi Ryszard Petru?
Możliwe są dwa rozwiązania. Może wstąpić do PO. Zresztą ostatnio taki wątek pojawił się w “Uchu prezesa”. To byłoby wzmocnieniem dla Platformy, zwłaszcza gdyby w tandemie przeszła także Joanna Schmidt. Można się śmiać z Ryszarda Petru, zrobił dużo głupich rzeczy, wynikających z braku doświadczenia politycznego, ale nie zapominajmy, że jest bardzo rozpoznawalnym politykiem i zbudował partię z niczego. To nie jest ktoś, kogo można po prostu zignorować. W tym sensie dla PO byłby cennym nabytkiem, zwłaszcza dla wyborców, którym brakuje idei wolnorynkowych. Zyskałby też na tym Ryszard Petru, bo zyskałby podmiotowość w Platformie.

Ale Grzegorz Schetyna współpracuje przecież z Katarzyną Lubnauer. Niedawno PO i Nowoczesna założyły Koalicję Obywatelską.
To chyba nie ma większego znaczenia…

Lider PO musiałby grać na dwa fronty. To możliwe?
To byłby taki “siostrzany transfer”… Ale właśnie dlatego dziwi mnie trochę ten moment. Gdyby Ryszard Petru odszedł z partii po wyborach samorządowych, byłoby to bardziej racjonalne działanie. Oczywiście płynne przejście do Platformy nie byłoby łatwe. Także dlatego, że Nowoczesna powstała w opozycji do PO. Katarzyna Lubnauer musiałaby to przełknąć, dla dobra Nowoczesnej. Bez PO tej partii będzie się trudno utrzymać.

Może jednak założy własną partię? Podobno taki jest plan.
To jest drugi możliwy scenariusz, ale też obarczony pewnym ryzykiem. Dlaczego wyborcy Nowoczesnej mają drugi raz zaufać Ryszardowi Petru? W czym jego Nowoczesna bis będzie lepsza od Nowoczesnej primo? Jaką potencjalny wyborca tej “nowej siły” będzie miał pewność, że nowy komplet ludzi znowu się nie rozsypie? To jest większe ryzyko. Zresztą mało prawdopodobny jest mariaż z Barbarą Nowacką i Robertem Biedroniem. Przypominam, że Nowoczesna jako partia powstała na gruncie myśli wolnorynkowej. Pojawił się także wątek wolności światopoglądowej, ale nie odgrywał znaczącej roli.

Może to początek końca Nowoczesnej?
Zależy, ilu posłów Ryszard Petru będzie chciał za sobą pociągnąć. Na miejscu Katarzyny Lubnauer zrobiłabym wszystko, żeby utrzymać jedność partii co najmniej do wyborów samorządowych. Zwłaszcza że teraz rozpoczynają się rozmowy z PO na temat kształtu samorządowych list wyborczych. Na razie politycy Nowoczesnej, z tego co wiem, dostają dobre miejsca. To pokazuje, że ta współpraca idzie całkiem nieźle. Jedno jest pewne – Ryszard Petru do Nowoczesnej już nie wróci. Możliwe jest też, że będzie chciał przeczekać do wyborów samorządowych, ale takie “zniknięcie” nie będzie proste.

Czego, oprócz doświadczenia politycznego, zabrakło Ryszardowi Petru?
Myślę, że o odejściu zadecydowało kilka rzeczy. W pewnym momencie, gdy sondaże poszybowały powyżej 20 proc., to poczuł się trochę za pewny siebie, a ogłoszenie się liderem opozycji zostało odebrane z lekkim powątpiewaniem. Później sondaże zaczęły spadać. Pojawiły się problemy wewnętrzne, zwłaszcza po słynnej wycieczce na Maderę. Ale nie tylko on jest winny temu galimatiasowi. Tak samo winny jest brak doświadczenia politycznego innych polityków Nowoczesnej, z obecną szefową na czele. Katarzyna Lubnauer zbyt racjonalnie podchodzi do polityki i nie ma do końca dobrego wyczucia społecznych emocji. Ale myślę, że jednym z najważniejszych czynników były problemy finansowe. Tak jak w małżeństwie – jak są pieniądze, to jest fajnie i wszyscy się kochają, ale jak jest ich mniej, to zaczynają się kłótnie. Brak dotacji z budżetu jest utrudnieniem w funkcjonowaniu i generuje konflikty. Tyle że temu akurat nie jest winny Ryszard Petru. To, co się teraz wydarzyło, jest konsekwencją serii wydarzeń.

Teraz chyba puściły mu już nerwy…
Myślę, że duże znaczenie miała decyzja Joanny Schmidt. Dziwne byłoby, gdyby stanowiąc związek partnerski byli w różnych partiach. Takie życie.


Zdjęcie główne: Ryszard Petru z posłankami Nowoczesnej w 2015 roku, Fot. Adrian Grycuk, licencja Creative Commons

Reklama