Przyłączam się do opinii, że ten pomnik nie powinien znaleźć się na Placu Piłsudskiego, sam pomnik jest szkaradny. Ja optowałem od początku za pomnikiem świateł, który w mojej ocenie bardzo zdobiłby Krakowskie Przedmieście. Ten pomnik ze schodami można interpretować jako schody do chwały Prawa i Sprawiedliwości, ale mogą to być także schody do jego upadku. Co do raportu pana Macierewicza, to od samego początku byłem pewien, że to będzie raport oparty wyłącznie na przypuszczeniach, insynuacjach, a nie na faktach – mówi nam Paweł Deresz, mąż zmarłej tragicznie w katastrofie prezydenckiego Tupolewa Jolanty Szymanek-Deresz. Pytamy o miesięcznice i raport komisji Macierewicza. – Tę tragedię zawłaszczono od samego początku, bo zamiast uroczystości religijnych na Krakowskim Przedmieściu odbywały się wiece polityczne.

JUSTYNA KOĆ: Jak spędzi pan rocznicę katastrofy smoleńskiej? Wybiera się pan na oficjalne obchody, na odsłonięcie pomnika?

PAWEŁ DERESZ: Jutrzejszy dzień zacznę oczywiście na Cmentarzu Powązkowskim i z całą rodziną będę przy grobie mojej żony; razem z córką, zięciem, z wnuczkami, ojcem mojej żony. Później chcieliśmy się wybrać na uroczystości, ale jak spojrzałem na program, to pomyślałem sobie, że cisza, jaka panuje na Cmentarzu Powązkowskim, powinna panować tego dnia także podczas oficjalnych obchodów. Z programu, który otrzymałem, wynika, że będą to uroczystości niezwykle hałaśliwe, w obecności co najmniej 1000 policjantów. Będziemy przegrodzeni barierkami. Jednak

najgorsze, co zwróciło moją uwagę, to festynowy charakter tych uroczystości. Będą występować aktorzy, piosenkarze, orkiestry, brakuje tylko, aby stanęły stragany z gumą do żucia, watą na patyku i z pańską skórką. Jeśli spojrzeć jeszcze głębiej w program, to czuję się zawiedziony, że nie będzie to spotkanie, które wedle pana prezydenta powinno nas jednoczyć.

W programie wyczytałem, że będzie tam uroczyste powitanie klubu “Gazety Polskiej”, a “Gazeta Polska” to przecież to czasopismo, które bardzo przyczynia się do podziału naszego społeczeństwa na tle katastrofy smoleńskiej, które szczuje jedną stronę na drugą, więc raczej odpuszczę udział w tych uroczystościach. Będę natomiast śledził przemówienie pana prezydenta. Zastanawiająca jest też jeszcze jedna kwestia. Zostałem poinformowany, że w imieniu rodzin smoleńskich, a więc także i w moim imieniu, będzie ktoś przemawiał. Próbowałem dowiedzieć się w Ministerstwie Kultury, które jest głównym organizatorem, kto dostąpi zaszczytu przemawiania w imieniu rodzin smoleńskich, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Ta tajemniczość również skłania mnie do przeświadczenia, że nie będzie to spotkanie, które łączy, tylko dzieli.

Zostałem także zaproszony na towarzyskie spotkanie do pana prezydenta, do kancelarii w godzinach popołudniowych, ale uzależniam swoją obecność od tego, co pan prezydent powie podczas uroczystego odsłonięcia pomnika smoleńskiego i czy będzie nadal propagatorem idei zamachu.

Ma pan poczucie, że wśród rodzin ofiar są te gorszego sortu?
Aż się dziwię, że nie ma dwóch pomników. Jeden tych, którzy polegli w Smoleńsku, a drugi tych, co zginęli w katastrofie lotniczej. Zastanawia mnie też jeszcze jedno, i jest to ewenement w skali światowej, żeby uroczystość jednej z największych tragedii w historii Polski obchodzić od godziny 8 rano do godziny 22 wieczorem. Nie wiem, co to za, chciałoby się użyć słów, szatański pomysł, bo moim zdaniem jest to totalne nieporozumienie.

Wiele lat nie było porozumienia, także wśród samych rodzin ofiar, gdzie powinien stanąć pomnik i jak powinien wyglądać. Czy pomnik w tym kształcie na Placu Piłsudskiego podoba się panu?
Prasa szeroko komentowała tę sprawę. Ja przyłączam się do opinii, że ten pomnik nie powinien znaleźć się na Placu Piłsudskiego, sam pomnik jest szkaradny. Ja optowałem od początku za pomnikiem świateł, który w mojej ocenie bardzo zdobiłby Krakowskie Przedmieście. Ten pomnik ze schodami można interpretować jako schody do chwały Prawa i Sprawiedliwości, ale mogą to być także schody do jego upadku.

Ma pan żal do Jarosława Kaczyńskiego, że zawłaszczył katastrofę smoleńską i dodatkowo zrobił z niej użytek polityczny?
Zawłaszczono ją od samego początku, bo zamiast uroczystości religijnych na Krakowskim Przedmieściu odbywały się wiele polityczne.

Zastanawiam się też nad tym, co powiedział pan prezydent kilka dni temu: że najwyższy czas, aby się pogodzić. Wówczas przypomniałem sobie pana Jarosława Kaczyńskiego przemawiającego, a właściwie krzyczącego z trybuny sejmowej: mordy zdradzieckie, zamordowaliście mi brata. Zastanawiam się, jak Jarosław Kaczyński pogodzi się z – jego zdaniem – mordercami brata.

Zatem to wszystko, co mówił pan prezydent, jest jedną wielką hipokryzją, od samego początku istniał prowokowany przez Prawo i Sprawiedliwość podział wśród rodzin smoleńskich. Prawie od samego początku istniał podział w naszym społeczeństwie inspirowany przez PiS i “Gazetę Polską Codziennie”. A pan prezydent nie zrobił nic, aby temu zapobiec.

Jest to dla mnie niezrozumiałe i nie do wytrzymania, dlatego raczej będę nieobecny podczas tych uroczystości.

W pierwszą rocznicę katastrofy poszedł pan na Krakowskie Przedmieście, pierwszy i ostatni?
Rzeczywiście w pierwszą rocznicę poszedłem na Krakowskie Przedmieście, ale zostałem stamtąd przepędzony, potraktowany jak nie swój, przegoniony przez damy noszące na głowach moherowe berety.

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że ósma rocznica ma zakończyć miesięcznice. Wiele wskazuje też na to, że komisja Macierewicza kończy swoją misję. Poczuje pan ulgę, kiedy te comiesięczne marsze i okrzyki o dochodzeniu do prawdy się skończą?
Ja nie sądzę, żeby to się skończyło, po prostu z Krakowskiego Przedmieścia przeniesie się przed pomnik na Placu Piłsudskiego. Co do raportu pana Macierewicza, to od samego początku byłem pewien, że to będzie raport oparty wyłącznie na przypuszczeniach, insynuacjach, a nie na faktach. Dlatego też z pewną dozą optymizmu patrzę na to, co robi nasza prokuratura, która oświadczyła mi przed paroma dniami, że zamierza dokooptować do zespołu badającego katastrofę, odrębnego od zespołu pana Macierewicza i eksperta Berczyńskiego.

Ten raport ma być opublikowany za 4 lata. Jeśli dożyję, to z przyjemnością ten raport przeczytam. Zasugerowano mi również, że jego treść nie będzie zbytnio odbiegała od raportu, który powstał i został sformułowany przez komisję Jerzego Millera. Co też napawa mnie optymizmem.

Pan też od początku sprzeciwia się ekshumacji żony. Dlaczego?
Tak i czekam w tej chwili na decyzję Trybunału Konstytucyjnego, co w tej sprawie dalej będzie można zrobić. Prokuratura, jak widać, lekceważy Trybunał, bo nie zważając na to wyznaczyła już datę ekshumacji pozostałości po mojej żonie. Skoro Trybunał Konstytucyjny jest ciałem martwym i nie działa, skoro prokuratura nie chce poczekać na decyzję Trybunału, wręcz go lekceważy, odwołuję się do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Jeżeli dojdzie już do ekshumacji, to będzie pan, np. jak bliscy Sebastiana Karpiniuka, protestować w jakiś sposób na cmentarzu?
Nie, ponieważ

oznaczałoby to, że uznaję ekshumację. Będę czekał na jej wyniki, myślę, że ona również potwierdzi to, co jest powszechnie wiadome: że w pozostałościach 80 osób, które zostały zbadane, nie znaleziono ani śladu trotylu, ani innych materiałów wybuchowych. To potwierdza treść raportu Jerzego Millera, że na pokładzie samolotu nie doszło do wybuchu.

A rozumie pan rodziny, które wierzą, że to był zamach?
Rozumiem, bo one są przede wszystkim gorącymi zwolennikami PiS. Jeśli chodzi o ekshumacje, to jest to sprawa każdej rodziny i niektóre chcą ją przeprowadzić. Ja nie mam nic przeciwko temu. Natomiast chciałbym, żeby zarówno prokuratura, jak i inne rodziny zrozumiały moje racje, że chciałbym mojej żonie zapewnić święty spokój, chciałbym, żeby nikt już nie dotykał jej ciała.

Dla mnie liczy się bardziej jej dusza, zresztą jak dla całego Kościoła katolickiego, niż ciało.

Kościół katolicki wyraźnie mówi: wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie. Spokój nad tą duszą, a nie nad tym ciałem.

Myśli pan, że to się kiedyś skończy?
To zależy od pana Kaczyńskiego. Jak długo będzie chciał grać kartą smoleńską, tak długo znajdzie kilkanaście procent swoich adoratorów.


Zdjęcie główne: Paweł Deresz, Fot. Facebook

Comments are closed.