Reklama

Około 100 tys. uczestników Marszu Wolności przeszło w sobotę ulicami Warszawy z Placu Bankowego na Plac Konstytucji. Organizatorem była Platforma Obywatelska, ale w marszu wzięły udział także środowiska opozycyjne – PSL, Nowoczesna, ZNP, samorządowcy, krytyczni wobec władzy publicyści. Zdaniem warszawskiego ratusza, w przemarszu brało udział ponad 90 tys. osób, policja informuje o 12 tys.

18360626_1529335570419559_522434151_nPlac Bankowy wypełniony po brzegi. Uczestników z flagami Polski i Unii Europejskiej, które widać wszędzie, prawie po horyzont, ciągle przybywa. Zdecydowanie więcej niż na poprzednich marszach i manifestacjach. Ciężko przejść z jednej strony Placu Bankowego na drugą. – Serce rośnie, jak się na to patrzy, proszę zobaczyć, ilu nas jest! – mówi mi starsza pani. Przyszła z koleżankami. – Chciało się paniom tu przyjść? – pytam. – No, wie pani co, to, że mamy siwe włosy, nie znaczy, że mamy siedzieć w domu. Wiemy, co to wolność i demokracja, a poza tym nie lubimy Kaczora – dodaje.

My, gorszy sort

“Precz z Kaczorem dyktatorem” to popularne hasło. Widać je na transparentach, często słychać jako okrzyk w tłumie. Podchodzę do rodziny z dwójką dzieci. Do wózka przyczepione flagi: biało-czerwona i unijna. – Jesteśmy tu, bo jest sobota, piękne słońce, ciepło, i to dobry pomył na spędzenie tego dnia – mówią mi. – Kochamy to miasto i kochamy nasz kraj, chcemy być w Unii i przyszliśmy, żeby to pokazać. I tak wieczorem w “Wiadomościach” pokażą nas jako zgorzkniałych ludzi gorszego sortu. – A czujecie się jak gorszy sort? – pytam. – Czuję się Polką i Europejką, jeżeli to oznacza gorszy sort, to tak.

Marsz powoli rusza, ale na placu jest tyle osób, że większość jeszcze stoi. Ze sceny prowadzący mówi, że czoło pochodu dochodzi do ulicy Świętokrzyskiej, a na placu ciągle nic. Wszyscy stoją. – Idziemy, chodź szybko – pogania męża pani z flagą kaszubską. – Gdzie mam iść, wszyscy stoją, za dużo nas. Poczekaj, aż marsz się uformuje – tłumaczy pan z flagą UE. Wreszcie ruszamy. Po drodze słychać bębny, na zmianę wznoszone są okrzyki: “Obronimy konstytucję”, “Wolność, równość, demokracja”.

Reklama

18336811_1529333673753082_646524701_n

Cała Polska

– Przyjechaliśmy z Malborka, bo chcemy pokazać, że nie podoba nam się to, co robi rząd, mamy dość polityki wstawania z kolan ministra Waszczykowskiego i demolki Macierewicza – słyszę. – A my z Wrocławia – dodaje jeden z grupy stojącej obok. – Przyjechaliście autokarami, to jakiś zorganizowany wyjazd? – pytam. – Ja z żoną przyjechałem. Nie podoba mi się pisowskie państwo. Mamy syna w 6 klasie, nikt nie wie, co z nim dalej. Gdzie pójdzie, do jakiej szkoły? Co to w ogóle za reforma, którą w pół roku się robi? Trzeba być idiotą, nic nie jest gotowe, przemyślane i jeszcze referendum nie chcą. Plują nam w twarz, mówią, że referendum było w wyborach. Tylko wtedy nikt nie mówił, że wywrócą szkoły do góry nogami! – denerwuje się.

18336901_1529396113746838_459214331_nPo drodze co chwila ktoś przyłącza się do marszu. Słychać bębny, ktoś wznosi hasła: “Wolna Polska, europejska”, albo “Konstytucja” czy “Obronimy demokrację”. – Czemu pani maszeruje? – pytam młodej dziewczyny z psem. – Bo wkurza mnie, jak mi mówią, że jestem gorsza, a oni są pany, że stoję tam, gdzie ZOMO. Chcę, by Polska była w Unii, ale przede wszystkim nie życzę sobie, żeby ktoś mi mówił, że jestem gorsza, bo mam inne poglądy. Wie pani, że ja do tej pory nie byłam na wyborach, ale w następnych pójdę i zagłosuję przeciwko Kaczyńskiemu.

Marsz ma zakończyć się na Placu Konstytucji, gdzie na scenie ma odbyć się m.in. koncert. Gdy Plac Konstytucji zapełnia się już prawie cały, koniec pochodu dopiero przechodzi przez Aleje Jerozolimskie. – Słyszałam, że 100 tys. nas przyszło – słyszę, jak rozmawiają dwie młode dziewczyny. – A policja podaje, że tylko 9 tys. To jakaś bzdura. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że więcej nas jest. Zresztą nieważne. Na Nowogrodzkiej i tak zobaczą, ilu nas przyszło. Kaczor musi się opamiętać.


Zdjęcie główne i zdjęcia w tekście: wiadomo.co

Reklama