Reklama

– Demokracja jest dzisiaj naprawdę zagrożona. Mamy zamach na Sąd Najwyższy, co może skutkować unieważnieniem wyborów. To jest zamach stanu organizowany nie przez wojsko, armię i czołgi, ale przez wprowadzanie ustaw, które są niezgodne z konstytucją i wprowadzają nowy porządek prawny. Przyjdzie wolna Polska, wolne sądy, niezależna prokuratura i odpowiedzą za to karnie. Będziemy wykorzystywać wszystkie metody, żeby sparaliżować prace w Sejmie nad tym projektem ustawy. Nie wykluczamy niczego – mówi w rozmowie z wiadomo.co szef klubu parlamentarnego PO poseł Sławomir Neumann. Pytamy też o planowane “sparaliżowanie prac nad projektem ustawy o SN” i plany na zjednoczenie opozycji.

Kamila Terpiał: “Ta władza jest demokratyczna, będą normalne wybory” – mówi Jarosław Kaczyński. Uspokoił pana?
Sławomir Neumann: Takimi słowami uspokaja tylko siebie i swoich najtwardszych zwolenników. Demokracja jest dzisiaj naprawdę zagrożona. Mamy zamach na Sąd Najwyższy, co może skutkować unieważnieniem wyborów. Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której podczas najbliższych wyborów samorządowych PiS przegrywa w Warszawie, ludzie z klubów “Gazety Polskiej” wnoszą protest, a Sąd Najwyższy przyznaje im rację i wybory unieważnia. Do stolicy wchodzi komisarz i czekamy na kolejne wybory, aż będzie lepszy klimat dla PiS-u. To jest realne i nie ma nic wspólnego z demokracją. To jest kierunek rządów autorytarnych. Podporządkowanie sobie sądów i prokuratury ma doprowadzić do tego, że

na końcu wyroki będzie pisał Jarosław Kaczyński, będzie wskazywał winnych i niewinnych. To nie jest demokracja, to jest autorytaryzm.

Już dzisiaj podczas konferencji prasowej mówił o wyrokach, które mu się nie podobały. Ale przekonuje, że trzeba “odbudować sądownictwo po okresie komunistycznym, a do tego potrzeba radykalnych działań”.
I to jest właśnie myślenie kategoriami – ja mam zawsze rację. Najważniejsze musi być to, co myśli Jarosław Kaczyński, a nie niezawisły sąd. Rozumiem, że najpierw ma być prokurator, który będzie wiernie wypełniał wolę PiS-u i pisał akty oskarżenia przeciwko osobom, które nie podobają się prezesowi, a potem wierny sędzia będzie wydawał wyroki. Działacze PiS-u za to będą ponad prawem. I będą nietykalni.

Jest szansa, że ktokolwiek z PiS-u wyłamie się i nie poprze ustawy o Sądzie Najwyższym? Macie takie sygnały?
Nie wiem, ale mam nadzieję, że więcej będzie takich, jak poseł Tomasz Rzepecki (podczas debaty nad opłatą paliwową z sejmowej mównicy prosił posłów PiS-u, aby nie popierali tego pomysłu – red.). Mam nadzieję, że uda się nie tylko zmobilizować całą opozycję, ale także być może kilkoro posłów PiS-u. To jest nie tylko zadanie dla nas, ale także mieszkańców poszczególnych regionów, żeby docierali do posłów i uświadamiali im, że

Reklama

biorą udział w zamachu stanu.

Bo to jest zamach stanu organizowany nie przez wojsko, armię i czołgi, ale przez wprowadzanie ustaw, które są niezgodne z konstytucją i wprowadzają nowy porządek prawny.

Co to znaczy “zrobimy wszystko”, aby nie doprowadzić do uchwalenia ustawy o SN?
To właśnie dokładnie to znaczy. Będziemy wykorzystywać wszystkie metody, żeby sparaliżować prace w Sejmie nad tym projektem ustawy.

Czyli jakie metody? Blokowanie mównicy, prac sejmowej komisji?
Nie możemy dzisiaj odkrywać kart, żeby nasi przeciwnicy nie byli w stanie się przygotować. Ale

jesteśmy zdeterminowani, aby sparaliżować te prace.

Bardziej zdeterminowani niż 16 grudnia?
Nie porównywałbym tych sytuacji. Wtedy to był spontaniczny protest, wynikający z decyzji marszałka Kuchcińskiego o wykluczeniu posła z obrad. Teraz mówimy o zaplanowanym przez PiS zamachu na Sąd Najwyższy, na który musimy jako cała opozycja odpowiedzieć. Nie w sposób tradycyjny i normalny, bo to nie będzie skuteczne, a musimy działać skutecznie. Nie wykluczamy niczego.

Będziecie działać sami, czy z resztą opozycji?
Zaprosiliśmy już wszystkich posłów, którzy nie należą do klubu PiS, na spotkanie z autorytetami prawniczymi w poniedziałek. Chcemy podczas wysłuchania publicznego porozmawiać o tym, co niesie projekt ustawy o SN.

Otwieramy się na wszystkich, będziemy współpracować na każdym etapie ze wszystkimi, którzy nie chcą tej ustawy popierać.

Jest szansa na walkę zjednoczonej opozycji?
Mam nadzieję, że nie będziemy osamotnieni.

Prowadzicie już jakieś rozmowy?
Na razie w niedzielę idziemy na wspólny marsz organizowany przez KOD. W poniedziałek zapraszamy na wysłuchanie publiczne. Potem będziemy rozmawiać, jak razem działać. Posiedzenie Sejmu rozpoczyna się we wtorek.

Czasu na zwarcie szeregów nie jest dużo.
Ale mamy doświadczenie wspólnej i dobrej reakcji w grudniu. Szlaki mamy przetarte.

Ryszard Petru, lider Nowoczesnej, proponuje stworzenie federacji klubów i kół parlamentarnych. Wysyła do pana zaproszenie na rozmowy.
My już wcześniej proponowaliśmy – stwórzmy jeden klub zjednoczonej opozycji.

W Sejmie powinien być klub PiS-u i klub zjednoczonej opozycji.

To nie zabiera tożsamości żadnej z partii.

A jeżeli miałyby do tego klubu przystąpić tylko PO i Nowoczesna, to miałoby sens?
Myślę, że tu chodzi jednak o szerszy projekt. Ważne, żeby zintegrować maksymalnie dużo posłanek i posłów.

“Zapowiedzi opozycji to zapowiedzi demolowania państwa” – to znowu słowa Jarosława Kaczyńskiego. Ostrzega was też przed konsekwencjami prawnymi i wykluczeniem z życia publicznego.
Na nas takie groźby nie robią wrażenia.

Ale są realne, zwłaszcza jak PiS przejmie sądy.
To nie ma nic do rzeczy. Kaczyński i jego ekipa odpowiedzą za zamach stanu, za próbę przeprowadzenia zamachu na Sąd Najwyższy. I prezes Kaczyński, i minister Ziobro, i wszyscy, którzy będą nad tym projektem głosować, muszą mieć świadomość tego, że kiedyś ich władza się skończy. Przyjdzie wolna Polska, wolne sądy, niezależna prokuratura i odpowiedzą za to karnie.

Według prezesa PiS-u, to są groźby karalne…

Nie boimy się Jarosława Kaczyńskiego.

Może straszyć Zbigniewa Ziobrę albo Mariusza Błaszczaka, nas nie wystraszy.

Pytanie, kiedy i jak odpowiedzą za to, co robią.
Jak ich odsuniemy od władzy.

Ale jak przegłosują ustawę o Sądzie Najwyższym, to może być dużo trudniejsze, o ile nie niemożliwe.
Komuniści mieli Armię Czerwoną i czołgi i też zostali od władzy odsunięci. Niech Jarosław Kaczyński o tym pamięta.


Zdjęcie główne: Sławomir Neumann; Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama