Reklama

Premier Beata Szydło rozpoczęła przegląd resortów pod hasłem #rok nowych zadań. Zmian personalnych w rządzie nie będzie, będzie za to dużo o bezpieczeństwie. To hasło na ten rok. – PiS chce zmienić ton narracji, narzucić inne tematy. To jest klasyczne zarządzanie kryzysowe, jak się ma tyle instrumentów, to można na nich grać. Przegląd resortów właśnie temu służy – mówi w rozmowie z wiadomo.co politolog z UW dr Anna Materska-Sosnowska.

Kamila Terpiał: Jaki jest cel przeglądu resortów? Po kryzysie pani premier musi się pokazać i wykazać?  
Anna Materska-Sosnowska: Kryzys był kryzysem parlamentarnym, w Sejmie zresztą nic się nie zmieni, dlatego partia rządząca robi taki krok naprzód. PiS bardzo dobrze odczytuje, czego Polacy oczekują i na to stawia, czyli bezpieczeństwo i tym podobne hasła. Ale czemu miałoby to służyć? Nie widzę z tego większych korzyści.

Ale informacyjny i wizerunkowy środek ciężkości zostaje przeniesiony?
Tak, PiS chce zmienić ton narracji, narzucić inne tematy. To jest klasyczne zarządzanie kryzysowe, jak się ma tyle instrumentów, to można na nich grać. Przegląd resortów właśnie temu służy.

Do kogo skierowany jest ten przekaz?
Portal oko.press opublikował dzisiaj sondaż, z którego wynika, że 45 proc. Polaków jest przeciwko protestom i ten przekaz jest skierowany przede wszystkim do tej grupy. Także działania rządu na pewno nie zaszkodzą, jeżeli nie będzie większych problemów, a rozumiem, że nie będzie. Rząd chce bezpiecznie przedstawić plan działania na najbliższy rok. Mogłyby oczywiście pójść za tym jakieś zmiany kadrowe, ale nic takiego się nie wydarzy. Wiemy oczywiście, dlaczego takie zmiany są niemożliwe, bo skoro ta ekipa jest taka dobra, to nie ma co zmieniać. Tak to odbieram.

Reklama

Rząd chce bezpiecznie przedstawić plan działania na najbliższy rok. Mogłyby oczywiście pójść za tym jakieś zmiany kadrowe, ale nic takiego się nie wydarzy.

I znowu dwie strony barykady – oni protestują, a my działamy.
Tak, my rządzimy i zajmujemy się rzeczami ważnymi. Ale ważne, co za tym pójdzie. Jeżeli ja czytam, że minister Antonii Macierewicz znowu zapowiada, ile pieniędzy wyda i co kupi, to ja nie wiem, czy on mówi poważnie, czy żartuje.

W tym roku mają być nowe śmigłowce, nowe F-16, okręty podwodne, armia ma być rozbudowana. Nie wierzy pani?
Mają być, mają być, mają być… Chodzi o to, aby uspokoić nastroje i pokazać, że mają władzę, w pełnym tego słowa znaczeniu i na każdej płaszczyźnie.

Chodzi o to, aby uspokoić nastroje i pokazać, że mają władzę, w pełnym tego słowa znaczeniu i na każdej płaszczyźnie.

Nieprzypadkowo na pierwszy ogień poszli ministrowie obrony narodowej i spraw wewnętrznych, bo najważniejsze słowo, na które w swoim przekazie stawia rząd, to bezpieczeństwo. Słusznie?
Bezpieczeństwo jest bardzo wysoko w skali potrzeb, jakie mamy. Ale ja to też odbieram jako pokaz siły. Nie tylko bezpieczeństwo socjalne, ale także to bezpieczeństwo fizyczne. Zwłaszcza w kontekście tego, co mówi się o Trampie i Putinie. Poza tym trzeba wykorzystać to, że wojska amerykańskie przyjechały do Polski.

Niech Europa płonie, niech będzie Brexit, a my i tak jesteśmy bezpieczni – to najważniejszy przekaz na ten rok.

Czyli teraz Jarosław Kaczyński postanowił na pierwszą linię z jasnym i prostym przekazem wystawić premier Beatę Szydło?
To wszystko wpisuje się w zwiększoną aktywność PR-ową i narzucenie nowych wątków, zwłaszcza że rząd był do tej pory dość dobrze oceniany. Chyba za dużo było ostatnio samego prezesa, więc trzeba to teraz wszystko odnowić i odświeżyć.


pap-maly Zdjęcie główne: Antoni Macierewicz, Beata Szydło, Mariusz Błaszczak, PAP/Marcin Obara

Reklama