Reklama

PiS w czwartek kilkanaście minut przed północą przegłosował zmiany w samorządowej ordynacji wyborczej. Głosowanie poprzedziła 3-godzinna burzliwa debata. Ale ostrzeżenia opozycji i przedstawicieli PKW nie pomogły. – Wkracza silny element rządowy – ostrzega szef PKW Wojciech Hermeliński. Według niego, pełną odpowiedzialność za wybory powinno przejąć MSWiA. – Coraz trudniej sobie wyobrazić, że PiS będzie chciał oddać władzę w ramach demokratycznych reguł – mówi w wiadomo.co poseł PO Mariusz Witczak. Rozmawiamy też o chaotycznym procesie legislacyjnym i łamaniu konstytucji.

Najważniejsze zapisy ustawy

Uchwalona głosami posłów PiS zmiana Kodeksu wyborczego oraz ustaw regulujących funkcjonowanie samorządu zakłada m.in. powołanie 100 komisarzy wyborczych oraz dwóch komisji wyborczych, likwidację głosowania korespondencyjnego, likwidację JOW-ów w większych gminach powyżej 20 tys. mieszkańców, wydłużenie kadencji samorządów z 4 do 5 i zmianę szefa Krajowego Biura Wyborczego.

Poprawka dotycząca KBW została zgłoszona na finiszu prac i zakłada, że szef Krajowego Biura Wyborczego będzie powoływany przez PKW, ale spośród trzech kandydatów przedstawionych przez ministra spraw wewnętrznych. Jeżeli nie wskaże żadnej osoby, zrobi to minister Mariusz Błaszczak. On będzie także powoływał komisarzy wyborczych, którzy z kolei będą wybierać skład drugiej komisji wyborczej. A w kolejnych wyborach będą określać okręgi wyborcze.

Zmiany zakładają także zmianę sposobu wyboru PKW. Siedmiu na dziewięciu jej członków ma być powoływanych przez Sejm, a nie – jak do tej pory – delegowanych przez TK, NSA i SN. To rozwiązanie miałoby zacząć obowiązywać po wyborach parlamentarnych w 2019 r. Ale według nieoficjalnych informacji, PiS będzie chciał zrobić to szybciej – odpowiednia poprawka ma się pojawić na kolejnym etapie prac.

Reklama

Nowa ordynacja wyborcza trafiła do Senatu.

Hermeliński: PKW będzie tylko kwiatkiem do rządowego kożucha

Szef Państwowej Komisji Wyborczej nadal podtrzymuje swoją opinię o tym, że “istnieje zagrożenie dla sprawności przeprowadzenia procesu wyborczego”.

Według Wojciecha Hermelińskiego, odebranie Państwowej Komisji Wyborczej uprawnień dotyczących wyboru komisarzy i szefa KBW to “rodzaj parawanu”. – Władza tworzy sobie z PKW parawan, który ma w jakimś sensie legitymizować wybory. (…) Po co cały ten kamuflaż? Czy nie lepiej byłoby, gdyby minister spraw wewnętrznych i administracji wziął na siebie obowiązek i powoływania komisarzy, i powoływania szefa KBW? – pytał szef Komisji. Według niego, PKW “staje się kwiatkiem do rządowego kożucha”, a KBW “staje się agendą rządową”.

Zdaniem szefa PKW, “zmienia się cały system”. – Albo system sędziowski jak dotychczas, albo system rządowy. Trzeba się zdecydować, bo hybrydy są najgorsze – apelował do władz. I przypomina, że do dzisiaj nie usłyszał, dlaczego obecny system jest zmieniany.

Wojciech Hermeliński najprawdopodobniej spotka się w sprawie zmian w ordynacji wyborczej z prezydentem w przyszłym tygodniu. Na konferencji prasowej zapowiedział, że będzie zabiegał o spotkanie u Andrzeja Dudy. Chwilę później odpowiedział mu rzecznik prezydenta, że Andrzej Duda jest gotowy na takie spotkania. Tyle że ze spotkań w pałacu Prezydenckim rzadko coś wynika.

– Ustawa pozwala PiS przejąć organizowanie wyborów i nadzór nad nimi. To był główny cel PiS-u i on został zrealizowany – mówi wiadomo.co poseł PO Mariusz Witczak, wiceprzewodniczący sejmowej komisji nadzwyczajnej, która pracowała nad tymi zmianami.

KAMILA TERPIAŁ: Ogromna ilość autopoprawek, chaos, głosowania w ekspresowym tempie i w nocy – tak w wielkim skrócie wyglądały prace nad zmianami w kodeksie wyborczym. Ale PiS znowu zrobił, co chciał?
MARIUSZ WITCZAK: W pierwszej fazie prac posłowie PiS-u do własnego projektu zgłosili ponad 100 poprawek, później kolejne 30 i na ostatnim okrążeniu, parę godzin przed głosowaniem, kolejne 100 poprawek. Legislatorzy mieli za mało czasu, marszałek Sejmu nie wiedział nawet nad czym głosuje, nie miał prawa twierdzić, że niektóre wnioski mniejszości są już bezpodstawne. Próbowałem to udowodnić, ale Marek Kuchciński oczywiście nie słuchał. Tak procedowana ustawa w normalnym, demokratycznym państwie, przy normalnie działającym TK od razu byłaby wyrzucona do kosza. W sejmowej komisji nadzwyczajnej nie pozwolono nawet sprawdzić, czy zapisy projektu są zgodne z konstytucją, czy nie. A na finiszu prac PiS “wrzucił” jeszcze poprawkę ustrojową, która wydłuża kadencję samorządów z 4 do 5 lat. Robią po prostu, co chcą. Kto z byłych radnych PiS-u, teraz posłów, przyniósł coś w teczce, pojawiało się w ustawie.

To jest tak, jakby człowiekowi po krótkim kursie ratownictwa medycznego kazać zrobić przeszczep serca. To są żarty z najpoważniejszej ustawy, która ma gwarantować wolne wybory.

Ustawa przegłosowana w nocy w Sejmie nie gwarantuje?
Coraz trudniej sobie wyobrazić, że PiS będzie chciał oddać władzę w ramach demokratycznych reguł. Zaczyna być przekraczana linia, po której PiS przejmuje władzę autorytarną, używając fasadowej demokracji, albo większość działaczy partii trafia przed Trybunał Stanu. To jest dramatyczna sytuacja. Wszyscy mają swoje życie, troski i może od razu nie dostrzegają, co wynika z tego typu zmian. A to są zmiany pisane pod PiS.

Które z rozwiązań PiS może wykorzystać? Które są najbardziej niebezpieczne?
To jest komplet przepisów. Z jednej strony ustawa pozwala PiS przejąć organizowanie wyborów i nadzór nad nimi – to był główny cel PiS-u i on został zrealizowany. Nawet szef PKW Wojciech Hermeliński, były przyjaciel domu Kaczyńskich, na tych zmianach nie pozostawia suchej nitki. My też alarmujemy, że PiS przejmuje organizowanie i kontrolowanie wyborów poprzez obsadzenie Krajowego Biura Wyborczego. Jest też kwestia kart do głosowania i ważnego głosu, nowe zapisy otwierają furtkę dla fałszerstw.

Teraz będzie można na karcie napisać, co się chce, zakreślić kilka nazwisk, głos pozostaje ważny i ktoś z komisji będzie decydował, kto dostanie ten głos.

No właśnie, a jak będzie kilka krzyżyków przy kilku nazwiskach? Który będzie najważniejszy?
Ja też zadaję to pytanie… To jest właśnie otworzenie furtki do fałszerstw. Na przykład ktoś może oddać głos na Kowalskiego, a ktoś inny przy wyjmowaniu karty dopisze krzyżyk Błaszczakowi. I wystarczy. Będą też dwie komisje, jedna będzie posiadała urnę do jakiejś godziny, druga będzie ją przejmowała i “ustalała wynik wyborów”. Nie ma wyraźnej granicy między tymi komisjami. Nie ma przepisu, który uniemożliwiałby zasiadanie w dwóch komisjach. Poza tym zlikwidowane jest głosowanie korespondencyjne. Przez co w wielu przypadkach uniemożliwia się głosowanie osobom niepełnosprawnym.

A jak pan interpretuje wycofanie się PiS-u z części zapisów?
To jest czysta hipokryzja. PiS-owi zależało na kilku przepisach. Można powiedzieć, że kwintesencją tej ustawy jest rola Mariusza Błaszczaka, który będzie wskazywał szefa KBW. Wszystkie inne kwestie są mniej ważne, więc można było kursować między ul. Wiejską a Nowogrodzką i coś tam zmieniać. Ale przypomnę, że za każdym razem, jak posłowie PiS-u składali jakąkolwiek poprawkę, to bronili jej jak niepodległości i nie wsłuchiwali się w żadne głosy.

Wszystkie wnioski o ekspertyzy, opinie czy wysłuchania publiczne były odrzucane. Szli jak taran i robili swoje. To jest bubel prawny, który może sparaliżować proces wyborczy!

Podobno na etapie prac senackich mają się jeszcze pojawić poprawki. M.in. dotyczące głosowania korespondencyjnego i szybszego przejęcia PKW. Czyli znowu krok w jedną i w drugą stronę.
Do tego bubla prawnego nie powinniśmy się przyzwyczajać. PiS dopiero otworzył sobie drzwi do wielu zmian, które ma w głowie. Niewykluczone, że przed wyborami samorządowymi będą chcieli jeszcze nowelizować uchwaloną ustawę. A przed nami także eurowybory i wybory parlamentarne, więc niekończący się cykl zmian w ordynacjach wyborczych.

Większość Polaków pamięta, że w PRL-u PZPR była “przewodnią siłą polityczną”. Niech PiS też wreszcie uchwali ustawę o przewodniej roli partii i przestanie oszukiwać. Dlaczego próbuje zachować pozory demokracji? Według mentalności partii rządzącej, w Polsce będzie można zostać radnym, posłem czy senatorem pod warunkiem, że jest się z PiS-u. Do tego ta władza dąży.

Równolegle ze zmianami w ordynacji PiS przejmuje sądy. Pracę nad ustawami o KRS i SN zakończył właśnie Senat.

To jest niezbędnik dyktatora: ordynacja wyborcza, która pozwala organizować i nadzorować wybory, oraz sądy, które zatwierdzają wybory. Czyli wszystko zrobią sami.

Szef PKW chce się spotkać z prezydentem w tej sprawie. Wierzy pan w weto prezydenta?
Andrzej Duda powinien zawetować tak niekonstytucyjną ustawę. Jeżeli tego nie zrobi, to zachowa się jak policjant, który zatrzymał pijanego kierowcę i kazał mu jechać dalej.


Zdjęcie główne: Mariusz Witczak, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama