Reklama

Przez wiele miesięcy mieliśmy sporo tolerancji ze strony rządzących w kwestii braku szczepień, aż doszło już do takich wydarzeń jak w Zamościu, gdzie spalono punkt szczepień. Kibicuję ministrowi Niedzielskiemu, aby jego twarde stanowisko w rządzie zwyciężyło, ale wielkiej pewności co do tego nie mam. Lektura maili pana Dworczyka wymienionych z panem Norbertem Maliszewskim i premierem Morawieckim wskazuje, że dla nich liczą się tylko słupki poparcia – mówi nam senator KO Marcin Bosacki. I dodaje: – W obecnej sytuacji podwyżki tej wysokości dane rozporządzeniem prezydenta, ale z całą pewnością pod dyktando Kaczyńskiego, są nieprzyzwoite. Dlatego składamy projekt ustawy, który blokuje rozporządzenie i mówi jasno, że ewentualne podwyżki dla parlamentarzystów są możliwe dopiero w następnej kadencji

JUSTYNA KOĆ: Klub Koalicji Obywatelskiej jednomyślnie zdecydował ws. projektu ustawy blokującej podwyżki dla polityków – poinformował Donald Tusk. Skąd taka decyzja i czy poprzedziła ją jakaś dyskusja?

MARCIN BOSACKI: Dyskusja dotyczyła w zasadzie jedynie tego, do kiedy podwyżki powinny być zamrożone; ustaliliśmy, że do końca tej kadencji Parlamentu. Nie było żadnych głosów przeciwnych samej idei, bo uważamy, że w obecnej sytuacji podwyżki tej wysokości dane rozporządzeniem prezydenta, ale z całą pewnością pod dyktando Kaczyńskiego, są nieprzyzwoite. Przypominam, że

duża część sfery budżetowej przez lata nie miała podwyżek, a spora część przedsiębiorców odczuwa wciąż boleśnie skutki pandemii.

Dlatego składamy projekt ustawy, który blokuje rozporządzenie i mówi jasno, że ewentualne podwyżki dla parlamentarzystów są możliwe dopiero w następnej kadencji. To dobry zwyczaj, aby parlamenty przygotowywały tego rodzaju zmiany dla swoich następców (rzeczywiście od dobrych 20 lat nie było podwyżek w polskim parlamencie).

Reklama

Trzy lata temu z pobudek populistycznych Kaczyński przeprowadził obniżkę o 2 tys. złotych, ponieważ posłowie KO, głównie poseł, dziś senator Krzysztof Brejza, odkryli gigantyczne nagrody w rządzie pani Szydło. Aby ukryć skalę rozbestwienia tamtej władzy i wielotysięczne nagrody, Jarosław Kaczyński obniżył wszystkim parlamentarzystom uposażenie o 2 tys. W tej chwili ta skala podwyżek, w sytuacji kiedy Polska wychodzi z recesji pandemicznej, a wiele branż, ale i pracownicy sfery budżetowej, nadal cierpi, jest nie do zaakceptowania.

Skąd teraz pomysł na podwyżki? To ma być rekompensata za uchwałę sitwową, że skoro nie można drobić w spółkach Skarbu Państwa, to chociaż podwyższą pensje?
To nie jest tylko spekulacja czy teoria. My

wiemy z rozmów z kolegami z PiS-u, że Kaczyński to powiedział, że co prawda krewni muszą ze spółek odejść, ale za to dostaną hojne podwyżki.

Dziś wiemy, że dalej wielu krewnych w spółkach jest, ale to jak widać nie przeszkadza, aby jednocześnie podnosić wynagrodzenia. Kaczyński całość państwa traktuje jak swój folwark i zareagował jak zwykle w sposób niezwykle cyniczny, wyrachowany i niegodziwy. Widać po skali społecznego sprzeciwu, że bardzo rozminął się z oczekiwaniami Polaków.

Doszło do kolejnych etapów aktów przemocy wobec szczepiących. – To podpalenie to był akt terroru i granica została przekroczona. To granica, która upoważnia państwo do podjęcia surowych kroków – mówił minister Niedzielski o ataku na punkt szczepień w Zamościu. Czy to nie za późno na takie stanowcze reakcje?
Rząd i służby państwowe, łącznie z policją, powinny podejmować dużo bardziej stanowcze kroki. Przez ponad rok politycy PiS-u z przyczyn czysto politycznych, cynicznych puszczali oko do antyszczepionkowców, ponieważ wiedzą, że spora część z nich to ich wyborcy. Antyszczepionkowców, których tak naprawdę powinniśmy nazywać proepidemikami.

Już nie chcę się pastwić i przypominać premiera, który opowiadał, że epidemii nie trzeba się bać, czy prezydenta Dudę, który opowiadał coś o majstrowaniu igłą przy ramieniu, że tego nie lubi. Takie zachowanie osób władzy plus brak stanowczej reakcji na rozprzestrzenianie się w sieci totalnych bzdur nt. szczepień, jak chociażby, że razem ze szczepionką wstrzykuje się chipy, plus pobłażliwość wobec tych, którzy np. grozili na forach autorytetom w kwestii szczepień, to wszystko doprowadziło do tego, że ta radykalna grupka proepidemików rozzuchwaliła się i sięgnęła po przemoc.

Niestety można zauważyć nadzwyczajną tolerancję i brak stanowczości policji i prokuratury kontrolowanej przez PiS, szczególnie gdy porównamy to z niezwykle brutalnymi działaniami policji wobec Strajku Kobiet,

łącznie z używaniem gazu pieprzowego, którym psikano w twarz, czy pałek teleskopowych. Podobne ostre zachowanie policji mogliśmy obserwować, gdy rok temu ktoś śmiał nałożyć pomnikom koszulki z hasłem „Konstytucja”. Niestety nic takiego nie widać w kwestii naszego zdrowia i życia, jakim jest szczepienie w przeddzień IV fali.

Przez wiele miesięcy mieliśmy sporo tolerancji ze strony rządzących w kwestii braku szczepień, aż doszło już do takich wydarzeń jak wczoraj w Zamościu, gdzie spalono punkt szczepień. Kibicuję ministrowi Niedzielskiemu, aby jego twarde stanowisko w rządzie zwyciężyło, ale wielkiej pewności co do tego nie mam. Lektura maili pana Dworczyka wymienionych z panem Norbertem Maliszewskim i premierem Morawieckim wskazuje, że dla nich liczą się tylko słupki poparcia.

W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono badania po zamachach 11 września, gdzie oczywiście także wierzono, że to spisek Izraela, masonów albo FBI. Z badań wynikało, że zawsze jest pewien procent, zazwyczaj nie więcej niż 20 proc. społeczeństwa, które jest podatne na różnego rodzaju teorie spiskowe, nawet najbardziej absurdalne. Ta liczba jest w miarę stała, choć może rosnąć, kiedy państwo i media nie potrafią zapanować nad tym, a propagowanie bzdur spotyka się z pobłażliwością.

W Polsce 35 proc. uważało wbrew faktom, że 10 kwietnia 2010 roku mieliśmy do czynienia z zamachem. Na szczęście potem ta liczba spadała.

Podsumowując, jeżeli państwo nie dementuje tego typu bredni, a jeszcze puszcza oko, że być może coś w tych twierdzeniach jest, jeżeli podobnie zachowują się niektóre media, to agresja, jak i liczba ludzi, którzy zaczynają tak myśleć, wzrasta.

Teraz potrzeba jasnych wypowiedzi, łącznie z prezydentem, który jeszcze niedawno dość dwuznacznie się w tej kwestii wypowiadał. Teraz przed zbliżającą się kolejną falą jasno powinni zabrać głos. Po drugie potrzebna jest stanowczość, łącznie z używaniem środków przewidzianych prawem przez policję i prokuraturę wobec tych, którzy dopuszczają się agresji czy to w sieci, czy na ulicach miast.

Ciekawe, że prezydent nie interweniuje w sprawie ataków na punkt szczepień, nie apeluje, aby się szczepić, ale rozporządzenie dotyczące podwyżek wydał i znalazł na to czas.
Prezydent Duda od 6 lat uważa, że pełnienie roli prezydenta to jedne wielkie wakacje. Zimą na nartach, latem na Helu. W nim nie ma absolutnie żadnej odpowiedzialności za państwo. Potrafi tylko robić śmieszne miny i opowiadać, że trzeba być twardym, a w kluczowych momentach milczy.

Tak było od początku pandemii, gdzie wiadomo było, że trzeba będzie stawić jej czoła, a rząd dokonywał kryminalnych zakupów czy to maseczek, czy respiratorów, bo przespał miesiące na przygotowania. Wówczas prezydent także nie był aktywny.

Mamy niestety do czynienia z niedojrzałym, dość chłopaczkowatym, w dodatku zdominowanym przez silniejszego od siebie, czyli Jarosława Kaczyńskiego, panem na stanowisku prezydenta. Można tylko odliczać dni, kiedy ta prezydentura się skończy, niestety są to jeszcze 4 lata.

Rzecznik PiS-u, pan Fogiel, tłumaczył, że opóźnienia w akceptacji KPO przez Brukselę to wina Senatu, bo ten zwlekał z pracami. Rozumiem, że gdy KE zawiesi środki dla Polski z mechanizmu „pieniądze za praworządność”, PiS będzie zwalał winę na Senat?
Senat pracował nad ustawą ratyfikacyjną przez 21 dni, a mamy na to 30 dni. Oczywiście nie jest prawdą, że to od szybkości prac w Senacie zależy przyjęcia planu dla Polski w Brukseli. Przypomnę, że rząd chciał, aby część dla samorządów to były w większości pożyczki, dla rządu same bezzwrotne granty. Już wówczas na spotkaniu z samorządami pan wiceminister Buda i inni przedstawiciele rządu mówili samorządom, aby te się nie martwiły, bo taki podział zostanie cofnięty, stąd o miesiąc przesunięto rozmowy z Brukselą.

Obecne problemy z tym, jak KPO jest traktowane w Brukseli, wynikają po pierwsze z bałaganiarstwa tej władzy i tego, że pozbyła się dziesiątków profesjonalnych pracowników w tym zakresie. Po drugie z kłopotów z praworządnością. Nie jest tajemnicą, że Bruksela i cała UE te kwestie wiąże ze sobą, a PiS jak na razie, poza puszczaniem oka, że być może zmieni zapisy dotyczące Izby Dyscyplinarnej, nadal brnie w upartyjnianie sądów.

Czy Senat podejmie w kwestii ID inicjatywę ustawodawczą? Na razie wszyscy umywają ręce, I Prezes SN i rząd, prezydent.
Jutro będziemy podejmować ten temat na komisji ustawodawczej w Senacie, ale na pewno nie zostawimy tej sprawy tak jak jest.

A w sprawie lex TVN? Podobno Kaczyński ma większość w Sejmie dla tych zmian. Co zrobi wówczas Senat?
Mam ogromną nadzieję, że ta absolutnie skandaliczna ustawa w Sejmie nie przejdzie, jednak gdyby tak się nie stało, to mam absolutną pewność, że w Senacie zostanie odrzucona i wówczas potrzeba 231 posłów, aby odrzucić weto Senatu, bo niezbędna jest w takich przypadkach większość bezwzględna.

Widzę niestety determinację Kaczyńskiego, aby tę ustawę przepchnąć, a chodzi tu tylko o jedną kwestię; tak samo jak w walce z samorządami, wolnymi mediami,

Kaczyński próbuje osłabić albo rozmontować opór wszystkiego, co ogranicza jego bezwzględną władzę i tak też postrzega TVN24.

Mam nadzieję, że różni posłowie od Gowina z Konfederacji czy od Kukiza nie dadzą się kupić. Prawo tak haniebnie ograniczające wolność mediów nie powinno znaleźć się w demokratycznych kraju.


Zdjęcie główne: Marcin Bosacki, Fot. Flickr/Kancelaria Senatu/M. Józefaciuk, licencja Creative Commons

Reklama