Reklama

Reprezentacja Polski pokonała na wyjeździe 3:0 Łotwę i umocniła się na pierwszym miejscu w tabeli grupy G w eliminacjach Mistrzostw Europy. Spotkanie nie porwało, długimi momentami było po prostu nudne, ale kadra Jerzego Brzęczka wykonało kolejny krok w kierunki Mistrzostw Europy.

Po dwóch wrześniowych meczach bez zwycięstwa drużyna Jerzego Brzęczka nie mogła sobie wymarzyć lepszego rywala na przełamanie. Łotwa zajmowała ostatnie miejsce w grupie G, mając po sześciu kolejkach sześć porażek na koncie i dwadzieścia jeden straconych goli. Graliśmy więc z absolutnymi słabeuszami, a wygrana była obowiązkiem. I tak też się stało.

Po trzech bramkach Roberta Lewandowskiego i meczu toczonym w spokojnym tempie, kadra Jerzego Brzęczka zdobyła trzy punkty, które zbliżają nas do awansu na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy. Polacy  zajmują pierwsze miejsce w tabeli (16 pkt), mając 3 3 punkty przewagi nad drugimi Austriakami. Awans na Euro jest blisko.

Wojciech Szczęsny 3+. Bramkarz Juventusu miał coś do udowodnienia po tym, jak Jerzy Brzęczek posadził go na ławce w meczach ze Słowenią i Austrią. Z Łotwą…nie miał okazji by coś udowodnić. Kilka razy kopnął piłkę, wyłapał nieudane strzały. W spotkaniu z takim rywalem nie mogło być inaczej.

Reklama

Tomasz Kędziora 3. To on, a nie typowany do pierwszej jedenastki Bartosz Bereszyński wyszedł w podstawowej jedenastce. I zagrał na swoim poziomie. Bez szaleństw w ofensywie, to co miał wyczyścić w obronie – czyścił. Ocena byłaby wyższa, gdyby częściej wspomagał schodzącego do środka pola Sebastiana Szymańskiego.

Kamil Glik 3+. Może w Monako popełnia błędy, nie jest w swojej najwyższej formie, ale mając za rywali reprezentantów Łotwy, a nie graczy z Ligue 1 nawet nie miał zbyt wielu szans by się pomylić lub wykazać. Przewidywał, wygrywał nieliczne pojedynki, nie popełniał błędów.

Jan Bednarek – 3+. Podobnie jak jego starszy kolega ze środa obrony – zagrał spokojny, solidny mecz, którego na pewno nie będzie długo wspominał. Zrobił to, co do niego należało – nie dopuszczał do zagrożenia ze strony gospodarzy.

Maciej Rybus 3. Długo się przed nim bronił selekcjoner, wolał stawiać na prawonożnego obrońcę na lewej niż na 26-latka albo Rybus nie mógł grać z powodu kontuzji. Wreszcie przyszła jego kolej. Raz dał się łatwo ograć w 24. minucie przez Ritvarsa Ruginsa, na szczęście – bez konsekwencji. Widać, że lubi grać z Grosickim, wymieniali wiele podań, często z pierwszej piłki, wiele pożytku z tego jednak nie było.

Grzegorz Krychowiak 4. W Lokomotiwie na pozycji numer 8 jest najlepszym graczem na boisku moskiewskiej drużyny. W kadrze kolejny raz grał nieco niżej, mając za zadanie czyszczenie pola przed stoperami. Mimo asekuracyjnej pozycji – grał do przodu, szybko, spokojnie radził sobie z nieporadnymi Łotyszami. W 27. minucie mógł dołożyć swoją bramkę, jednak dobrze interweniował bramkarz gospodarzy.

Mateusz Klich 2+. Może z powodu zadań taktycznych, może z powodu dobrze wyglądających Zielińskiego i Krychowiaka, ale Klich w kolejnym meczu – ze słabiutkim rywalem – był przezroczysty. Brakuje mu konkretów w grze, choćby jakiejś jednej przebojowej akcji, która zbudowałaby go na kolejne mecze. Zmieniony w 60. minucie.

Piotr Zieliński 3. Tym razem selekcjoner postanowił wystawić go na za napastnikiem. Dobrze czuł się w czwartek. Schodził na skrzydła, pokazywał się do gry, starał się przyspieszać – szczególnie w pierwszej połowie, potem jakby gasł. Czy był to jego przełomowy mecz, na który wszyscy fani jego talentu czekają? Na pewno nie.

Kamil Grosicki 3. Pierwszą indywidualną akcję przeprowadził w 13. minucie. Efekt? Drugi gol dla Polski po przytomnym zagraniu do Roberta Lewandowskiego. Minus za nieskuteczność. Zmarnował stuprocentową sytuację z 30. minuty, gdy ruszył w tempo do podania Lewandowskiego, ale uderzył bardzo źle w doskonałej sytuacji. To samo się stało w 46. minucie, gdy w sytuacji sam na sam zarył w murawę, zamiast podwyższyć na 3:0. Zaliczył drugą, przypadkową, ale jednak asystę w 76. minucie.

Sebastian Szymański 3+. Już nie debiutant całkowity, ale jeśli chodzi o występ w biało-czerwonych barwach od pierwszej minuty – to już tak. I potrzebował niespełna dziesięciu minut, by zaliczyć efektowną asystę przy bramce Roberta Lewandowskiego. Pokazywał się do gry, szukał prostopadłych piłek po zejściach do środka pola. Niezły występ, oby było jeszcze lepiej z Macedonią Północną.

Robert Lewandowski 5+. Kapitan reprezentacji jest od początku sezonu w znakomitej formie, jednak w kadrze Jerzego Brzęczka w 10 meczach strzelił tylko 2 gole. W czwartowy wieczór już w 9. minucie napoczął Łotwę po efektownej wymianie piłki z Szymańskim. Po czterech minutach dołożył drugie trafienie i zamknął mecz. Mógł do dwóch goli dołożyć asystę, ale zabrał mu ją nieskuteczny Grosicki. Trzeciego gola dołożył w 76. minucie po kiksie lewego pomocnika.

Krzysztof Piątek 2. – W 60. minucie zmienił Klicha. Już po trzech minutach oddał pierwszy strzał na bramkę Łotyszy – niestety prosto w bramkarza.

Arkadiusz Reca, Przemysław Frankowski – grali zbyt krótko, by ich ocenić.


Zdjęcie główne: Robert Lewandowski podczas treningu. Fot: Piotr Drabik, licencja Creative Commons

Reklama