Reklama

Może jeszcze pewna grupa czołowych fanatyków kieruje się marzeniem o budowie tzw. IV RP, czyli konglomeratu faszyzmu, komunizmu i świętej inkwizycji. Ale już drugi szereg w coraz większym stopniu myśli tylko o bogaceniu się, ustawianiu swoich rodzin, choćby kosztem rabunku państwa – pisze Krzysztof Łoziński

Zapewne wielu z nas zastanawia się nad logiką, lub jej brakiem, w działaniach rządu i partii rządzącej w dziedzinie służby zdrowia, edukacji, polityki zagranicznej, kultury, nauki, rolnictwa, ochrony środowiska, polityki emerytalnej, a nawet w niektórych dziedzinach gospodarki.

Obserwujemy ruchy przypadkowe, jak zmykanie lasów z powodu pandemii i za kilka dni otwieranie lasów, zamykanie szkół, gdy było kilkanaście zarażeń dziennie, i otwieranie ich, gdy zarażeń dziennych jest prawie tysiąc,

uchwalanie ustawy antywiatrakowej, a później nawoływanie do fotowoltaiki i zamykanie kopalń, które miały być podstawą energetyki. Najpierw nakaz chodzenia w maseczkach nawet po ulicy, a później zgoda na huczne wesela. Ruchy Browna i tyle.

Wyraźnie widać, że rząd nie ma żadnego pomysłu, nie mówiąc już o strategii, walki z epidemią, niema żadnej strategii na temat szkolnictwa, przyrody, rolnictwa i tak dalej. A przecież był czas na to, by taką strategię opracować. Dla szkół opracowano jedynie instrukcję mycia rąk i zachowania dystansu i to się nazywa „wytycznymi”. Co te „wytyczne” wytykają, nie wiadomo. Niema żadnego pomysłu na ratowanie rozpadającej się służby zdrowia.

Reklama

Nie ma żadnego planu na to, by zapobiec nadciągającej nieuchronnie katastrofie systemu emerytalnego. Wszystko toczy się według zasady: jakoś to będzie. Lekarze, których już jest za mało, jakoś będą leczyć. Uczniowie jakoś będą się uczyć zdalnie, choć nie wszyscy mają komputery, a jak mają, to nie mają odpowiedniego oprogramowania.

Zorganizować to mają rodzice, z których część nie ma pojęcia o komputerach i Internecie. Jak zorganizować? Jakoś.

Na to wszystko trzeba wziąć pieniądze skądś. Skąd? No skądś. Trudno nie zauważyć, że dla kilku czołowych polityków pandemia stała się w pierwszej kolejności okazją do wzbogacenia siebie i rodziny. Do myślenia nad strategią nie. Podobnie z polityką zagraniczną. Żadnej spójnej i logicznej koncepcji, tylko „wstawanie z kolan”, obrażanie się i mianowanie na ministra osobnika o takich poglądach, które w większości państw cywilizowanych są nie do przyjęcia. To tak, jakby świadomie dawać sygnał innym krajom: nie chcemy mieć z wami dobrych stosunków.

Jednocześnie obserwujemy istny wysyp na wysokich stanowiskach (ministrów, rzeczników, a może łżeczników) osobników z wykształceniem zaledwie średnim i to nie najlepszym (perukarz, technik ogrodnictwa, absolwent liceum katolickiego i niczego więcej). Widzimy ministrów o wiedzy i inteligencji bezobjawowej. A do tego jeszcze wysyp szarlatanów, czego najlepszym przykładem jest tzw. zespół smoleński (ani jednego specjalisty od lotnictwa czy fizyka, a za to: inżynier budownictwa lądowego, leśnik, architekt, muzykolog, informatyk, technik cukiernictwa…). Zresztą

w wielu dziedzinach pojawiają się eksperci, których dokonaniami powinien interesować się raczej psychiatra, niż państwowy urzędnik.

Jedyne dziedziny, w których rządzący mają plan (fatalny dla Polski, ale plan), to niszczenie praworządności, demokracji, umacnianie władzy, brutalizacja resortów siłowych i pełzające wyprowadzanie Polski z UE. W tych dziedzinach wykazują wręcz zapał i nadgorliwość.
Warto się zastanowić, dlaczego tak się dzieje.

Moim zdaniem, ugrupowanie obecnie rządzące coraz bardziej przekształca się z partii politycznej w gang, w grupę przestępczą. Może jeszcze pewna grupa czołowych fanatyków kieruje się marzeniem o budowie tzw. IV RP, czyli konglomeratu faszyzmu, komunizmu i świętej inkwizycji. Ale już drugi szereg w coraz większym stopniu myśli tylko o bogaceniu się, ustawianiu swoich rodzin, choćby kosztem rabunku państwa. Narzędziem są przede wszystkim spółki skarbu państwa i państwowe instytucje, a nawet organizacje takie jak Fundacja Narodowa.

Wszystko to, gdzie są wysoko płatne posady, nieraz nawet fikcyjne, zbędne, ale dające okazję do pobierania ogromnych pieniędzy do prywatnych kieszeni.

Tym ludziom potrzebna jest bezkarność. Stąd skok na prokuraturę i sądy. Stąd zmiany w prawie, wręcz jawnie wpisywane w ustawy artykuły o bezkarności i wszystko, co służy temu, by władzy i łupów raz zdobytych nie oddać nigdy.

A służba zdrowia, edukacja, polityka zagraniczna, kultura, nauka, rolnictwo, ochrona środowiska, polityka emerytalna? Przecież ich to nie obchodzi. To obywatele mają z tym problem. Oni nie.

Gang się zawsze wyżywi. Dziwnie to znajome.

Krzysztof Łoziński


Zdjęcie główne: Jarosław Kaczyński i politycy PiS podczas posiedzenia Sejmu, Fot. Flickr/Sejm RP/Krzysztof Kurek, licencja Creative Commons

Reklama