Reklama

Fakt, że pod pozorem nagród podwyższyli sobie pensje, będzie zweryfikowany pod kątem prawa karnego, ale również pod kątem prawa cywilnego. W tym ostatnim aspekcie zapowiada się, że będą płacić dwukrotnie – mówi nam Krzysztof Brejza, poseł PO, który ujawnił aferę z nagrodami polityków PiS. Mówi nam, czy spotyka się z hejtem i ile jeszcze ma do ujawnienia. – Ten serial jest na tyle wielowątkowy, że na pewno potrwa jeszcze wiele sezonów. To będzie długi serial o chciwej i pazernej władzy PiS – dodaje.

JUSTYNA KOĆ: Spodziewał się pan, pisząc pierwszą interpelację w sprawie nagród, że wywoła to taki efekt i że odkryje pan finansową aferę rządu PiS, która będzie kosztować władzę 12 proc. poparcia?

KRZYSZTOF BREJZA: Nie spodziewałem się, że tak wielu wypłaciło sobie tak wielkie pieniądze. Myślałem, że to będzie raczej historia, że niewielu wypłaciło sobie niewiele. Okazało się, że to był przerażający proceder uzupełniania sobie pensji pod pozorem kodeksowych nagród, ponieważ ustawa ograniczała im górną granicę wynagrodzenia. Dodatkowo urządzili później żenujący serial. Nie mogąc usprawiedliwić tych wypłat, ponieważ nie mają podstaw prawnych,

stworzyli sobie sami system dodatkowych wypłat i wpadli w ten korkociąg kłamstw.

Jakieś podejrzenia pan miał, że wypłacane są ekstra nagrody?
Wszystko wzięło się stąd, że dziennikarz Sylwester Ruszkiewicz wysłał takie zapytanie o nagrody w listopadzie 2017 roku i nie udzielono mu informacji na ten temat. Zignorowano dziennikarza. Dlatego po miesiącu, w grudniu – proszę zauważyć, że przez ten cały czas pieniądze sobie cały czas wypłacali – wystąpiłem z interpelacją jako poseł opozycji.

Reklama

Proszę sobie wyobrazić, że najpierw dostałem prolongatę terminu od pana ministra Grzegorza Szchreibera (sam wziął ok. 50 tys. zł nagrody), który nie chciał udzielić odpowiedzi. Dopiero 9 lutego wieczorem, przed kolacją, w systemie interpelacji zobaczyłem tabele i powiem pani, że mnie zmroziło. Gdy zobaczyłem te ogromne sumy – minister Błaszczak 82 tys., minister Zalewska 75 tys. – to dostałem ciarek. Jednak

kiedy dojechałem do końca listy tych kilkudziesięciotysięcznych kwot i zobaczyłem, że Beata Szydło sama wypłaciła sobie 65 tys., to zrozumiałem, że mam do czynienia z poważną aferą.

I co dalej?
Później to już potoczyło się lawinowo. Kiedy zacząłem dopytywać o szczegóły tego comiesięcznego procederu, okazało się, że był to tylko wierzchołek góry lodowej, może wręcz mała bryłka na czubku. Okazało się że po 50 tys. dostali również wiceministrowie z PiS, okazało się, że w tym czubku góry lodowej zawierają się też horrendalne nagrody dla polityków PiS upchanych w gabinetach politycznych.

Dla przykładu, szef gabinetu pana ministra Adamczyka dostał 110 tys. nagród w dwa lata, co zresztą próbowano przede mną ukryć. W pierwszej interpelacji wskazano mi, że dostał 5 tys. i dopiero gdy dopytałem i zarzuciłem im nieprawdę, to przyznali, że mieli drugi system nagród.

Ten serial jest na tyle wielowątkowy, że na pewno potrwa jeszcze wiele sezonów. To będzie długi serial o chciwej i pazernej władzy PiS.

Ponosi pan konsekwencje za ujawnienie afery z nagrodami? Pogróżki, hejt?
Oczywiście ruszyły legiony Jacka Kurskiego, tradycyjnie uderzono w mojego ojca, który jest bezpartyjnym prezydentem Inowrocławia i który zresztą współrządził z PiS i kolegami pana Kurskiego, a sam pan Jacek Kurski jeszcze niedawno odwiedzał prezydenta Inowrocławia. Ja mam wrażenie, że na wielu poziomowych, od telewizji publicznej PiS, poprzez ministrów i ich gabinety polityczne, to wielkie partactwo.

Co próbują wstać z kolan, to przewracają się znowu, tę nieudolność widać gołym okiem.

Nieprzyjemności spotykają też pana żonę?
Tak, chociaż akurat te incydenty zaczęły się, kiedy jeszcze trwała batalia o Trybunał Konstytucyjny. Wtedy zniszczono szyld kancelarii prawnej mojej żony, który był bardzo wysoko powieszony, więc to nie mógł być przypadek. Kilka dni temu już po raz kolejny zniszczono skrzynkę kontaktową. Nie damy się zastraszyć i dziwię się, że machina PiS-owska jeszcze się nie zorientowała, że nie uda się mnie zatrzymać przed ujawnianiem kolejnych afer PiS.

A jakieś słowa wsparcia też są?
Masa, dużo więcej niż tych złych. Każde wyjście na miasto, wizyta na targu kończy się słowami sympatii. To pokazuje, że

Polacy odzyskali nadzieję. Widzą tę nadzieję na zmianę w opozycji i konsekwentna polityka PO w obnażaniu tego ogromnego skoku na kasę ludzi PiS przynosi efekty w postaci największego w historii tąpnięcia sondażowego ugrupowania w Polsce.

Pan też mówi, że oddanie nagród na Caritas nie załatwia sprawy.
Bo przekazanie na Caritas to nie jest oddanie. Oni nie zwracają nagród, tylko przekazują je dalej. Zwrot nagród nastąpi w przyszłości do budżetu państwa za sprawą wyspecjalizowanych instytucji, które walczą o interesy Skarbu Państwa, mam na myśli prokuraturę. Fakt, że pod pozorem nagród podwyższyli sobie pensje, będzie zweryfikowany pod kątem prawa karnego, ale również pod kątem prawa cywilnego. W tym ostatnim aspekcie zapowiada się, że będą płacić dwukrotnie.

Doceniam to, że wyrzuty sumienia, a raczej chęć zatrzymania tego korkociągu pchnęła Jarosława Kaczyńskiego do tego, żeby zmusić do przekazywania nagród do jednej z instytucji charytatywnych.

Nie zmienia to jednak faktu, że będą musieli zwrócić nagrody dwa razy. Te pieniądze muszą wrócić do Polek i Polaków, do budżetu państwa.

Przekonuje też pan, że samo przyznanie nagród było nielegalne.
Ponieważ nie były one uzasadnione. Stworzony został system comiesięcznych dodatków, nie zawiera to zatem walorów nagrody. Zresztą otrzymałem odpowiedź od jednego z ministrów PiS-u, że nie były to nagrody w rozumieniu art. 105 Kodeksu pracy. Nagroda ze swojej istoty powinna motywować pracownika do lepszej pracy, jest przyznawana za wybitne osiągnięcia, to instrument motywacyjny, jak upomnienie służy ukaraniu. Nie można kogoś nagradzać, kiedy nagradzany sam o tym nie wie. A okazało się, że ministrowie nie mieli zielonego pojęcia, że dodatkowe pieniądze są nagrodą. Zatem zgodnie z prawem nie były to nagrody, tylko pseudonagrody, a tak naprawdę drugie pensje. Nie ma uzasadnień, nie ma kopii zawiadomień o tych nagrodach.


Zdjęcie główne: Krzysztof Brejza, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.