Reklama

Sędziowie dublerzy zostali prawidłowo wybrani do Trybunału Konstytucyjnego, a prof. Małgorzata Gersdorf na Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego już nie – wynika z decyzji odczytanych przez Julię Przyłębską i Mariusza Muszyńskiego w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego. – To trudno w ogóle komentować. Mamy tu do czynienia z jakimś totalnie aroganckim obrażaniem wszelkich podstaw i procedur o charakterze europejskim, których podstawą  jest i zawsze było wyłączanie sędziów, których w jakimś stopniu orzeczenie dotyka – komentuje dla nas Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

JUSTYNA KOĆ: Aż dwie decyzje odczytano we wtorek w Trybunale Konstytucyjnym. Pierwsza dotyczy powołania Pierwszej Prezes SN, prof Małgorzaty Gersdorf. Uznano, że jej wybór odbył się na podstawie częściowo niekonstytucyjnych przepisów. Co to oznacza?
JERZY STĘPIEŃ:
Nie ma podstaw do kwestionowania jej umocowania, bo nawet jeżeli Trybunał uznał, że przepisy są niekonstytucyjne, to skutki tego orzeczenia mogą mieć miejsce dopiero w przyszłości. To orzeczenie rodzi obowiązek uchwalenia ustawy czy nowelizacji ustawy o SN, w której się napisze, w jaki sposób wyłaniani są kandydaci na kandydatów do SN. Moim zdaniem, te przepisy pozwalające na uregulowanie tej kwestii drogą regulaminu są absolutnie konstytucyjne, co więcej – właśnie tego rodzaju formuła podkreśla odrębność i niezależność Sądu Najwyższego i władzy sądowniczej, która ma prawo określić swoje własne reguły działania.

Najważniejsze, że w związku z tym orzeczeniem nic pani Gersdorf nie grozi, pozostanie, przynajmniej na razie, na swoim stanowisku.

Druga decyzja dotyczy 3 ustaw PiS w sprawie samego Trybunału Konstytucyjnego. Uznano, że uchwalone w ubiegłym roku przepisy ustawy o TK są zgodne z konstytucją. Stwierdzono to w pięcioosobowym składzie, przy jednym zdaniu odrębnym, sędziego Leona Kieresa. Ustawy PiS zmieniające TK zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich.
To trudno w ogóle komentować. Mamy tu do czynienia z jakimś totalnie aroganckim obrażaniem wszelkich podstaw i procedur o charakterze europejskim, których podstawą jest i zawsze było wyłączanie sędziów, których w jakimś stopniu orzeczenie dotyka. Tu mamy do czynienia nie tylko z orzeczeniem, w którym biorą udział sędziowie, tzw. dublerzy, ale jeszcze na dodatek te sprawy dotyczą właśnie ich. No cóż, ale żyjemy, jak widać, w takich czasach. Spodziewałem się takich orzeczeń, że w tym właśnie składzie TK dokona takiej oceny.

To smutny dzień dla polskiej tradycji konstytucyjnej, która legła właśnie w gruzach. Zresztą legła w gruzach jesienią 2015 roku.

Czyli kiedy zostały uchwalone pierwsze ustawy PiS zmieniające TK?
Tak, i kiedy odmówiono zaprzysiężenia sędziów prawidłowo wybranych. Wtedy skończyło się państwo prawa, a to, co się dzieje w tej chwili, jest tylko konsekwencją tamtych zdarzeń.

Reklama

Czy wobec tego dzisiejsze “orzeczenie” jest prawdziwe, jest orzeczeniem, czy tylko oświadczeniem pana Muszyńskiego?
Jest to wyrok, nie możemy zamykać na to oczu. Moim zdaniem, wyrok nieistniejący, ale

to kiedyś będzie musiał stwierdzić Trybunał, czy sam parlament, już w czasach, kiedy wrócimy do normalności.

Dzięki temu orzeczeniu jak w soczewce widzimy, czym grozi łamanie praworządności. Dublerzy w TK wydają wyrok w swojej sprawie.
Właśnie tak jest, jeżeli raz się przekroczy tę granicę praworządności i konstytucyjności i będzie się miało za nic prawo i konstytucję, to nie ma już żadnych zahamowań, robimy to, co nam w danej chwili pasuje i jest korzystne. Niewątpliwie awantura z nominacją pani prof. Gersdorf byłaby teraz niekorzystna, to stwierdzamy, że co prawda ustawa jest niekonstytucyjna, ale jej umocowanie jest prawidłowe i wszystko jest OK.

Ostatnie nieoficjalne doniesienia mówią, że prezydent dogadał się z Jarosławem Kaczyńskim i przyjmie poprawki PiS…
Proszę pani,

pan prezydent dogadał się z PiS-em z chwilą, kiedy zgłosił swoje propozycje rozwiązań ustawowych. Przecież wtedy okazało się, że w jego przepisach znajdują się te same propozycje, które czynią te projekty niekonstytucyjnymi.

Jeśli nadal podtrzymuje się, że do KRS sędziowie mają być wybierani przez posłów, to dla mnie to jest oczywiście niekonstytucyjne, jeżeli wszyscy sędziowie, którzy skończyli 65 lat, mają przestać być sędziami, to łamie się w ten sposób zasadę nieusuwalności sędziów. Pan prezydent zaakceptował to i wyraźnie to napisał w swoich projektach. Cała ta zabawa, kto ma decydować, czy prezydent, czy minister sprawiedliwości, czy sędziowie mają mieć przedłużone kadencje, to tylko gra o własną pozycję i zakres kompetencji. Dobro państwa, dobro wspólne, porządek konstytucyjny w ogóle się nie liczą. Moim zdaniem, tak należy na to patrzeć.

Czy zatem opozycja powinna brać udział w wyborze członków do KRS, zakładając, że ustawa przejdzie, a prezydent ją podpisze?
Moim zdaniem, nie, ale to moje zdanie. Według mnie, jeżeli będzie brać udział w wyborze, to potwierdzi swoim praktycznym działaniem, że zgadza się na takie rozwiązanie.

To trudne dylematy i wybory.

Z mojego punktu widzenia to wszystko jest bardzo łatwe. Potrzeba tylko ludzi z charakterem. Według mnie, teraz w Polsce toczy się gra o wszystko: o kształt państwa, o wolności, o zakres naszych praw, wolność mediów, strukturę państwa. Właśnie to teraz widzimy. W najgorszych snach nie mogłem przewidzieć, że coś takiego w Polsce się zdarzy, ale dzieje się.

Zawsze podkreślaliśmy, że my jesteśmy związani z Zachodem, ale jak widać, to nieprawda. Poszanowanie prawa i konstytucji jak na razie jest nam obce, jesteśmy mocni w deklaracjach, to wszystko.


Zdjęcie główne: Jerzy Stępień, Fot. Michał Józefaciuk/Kancelaria Senatu, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.