Reklama

Sejm uchwalił nowelizacje ustaw o ustroju sądów powszechnych, Sądu Najwyższego i o Krajowej Radzie Sądownictwa autorstwa PiS. Teraz nad nowelizacją pracuje Senat. – Szczerze, to można się pogubić w tej legislacyjnej biegunce, bo inaczej tego chyba nie można określić. A wiadomo, jak to z biegunką – efekt jest koszmarny dla całego organizmu, który dostaje rozstroju. Żadne z tych rozwiązań nie jest  poprawne, dlatego że sama KRS jest tworem niekonstytucyjnym w tym układzie – mówi nam były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień. I dodaje: – To jest wyraz pogłębiającego się bałaganu legislacyjnego. Bałaganu w państwie. Tak to zwykle jest, kiedy jakaś siła polityczna próbuje zastąpić normalne funkcjonowanie państwa działaniami zmierzającymi do przekształcenia społeczeństwa w jakąś grupę bezwolnych poddanych. To jest dramat po prostu

Uchwalając nowelizacje PiS m.in. zabrał kompetencje zwoływania pierwszego powiedzenia KRS Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego. W poprzedniej PiS-owskiej ustawie to właśnie prof. Małgorzata Gersdorf miała zwoływać KRS. Zapis w ustawie nie był celowym zabiegiem, a niedopatrzeniem rządzącej większości, która tak śpieszyła się z przejęciem KRS, że skupiła się tylko na przepisach dotyczących wyboru jej członków. Teraz swój błąd naprawiła. KRS będzie mógł według nowelizacji zwołać sędzia Johann.

Decyzja sędzi Gersdorf

Już po uchwaleniu przez Sejm zmian prof. Małgorzata Gersdorf zapowiedziała, że zwoła pierwsze posiedzenie KRS. Odbędzie się ono 27 kwietnia. – Stanęłam przed ogromnym dylematem prawnym i moralnym. Jednak według mnie pozycja Pierwszego Prezesa SN nie pozwala na gesty nieposłuszeństwa obywatelskiego – tłumaczyła swoją decyzję.

Większa władza dla KRS

Nowelizacja ustaw o ustroju sądów powszechnych, Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa przewiduje także “wyłączenie Prezydenta RP z całej procedury” wyrażania zgody na dalsze sprawowanie urzędu przez sędziego po osiągnięciu przez niego wieku, w którym przechodzi w stan spoczynku, i przekazanie tej kompetencji KRS.

Reklama

KRS będzie także mogła większością dwóch trzecich głosów odmówić zgody na odwołanie prezesa sądu – co jest wiążące dla ministra. Według uchwalonych przepisów, minister sprawiedliwości najpierw będzie musiał zasięgać opinii kolegium sądu, a jeżeli ta jest negatywna – zwraca się do KRS.

Przyjęte przepisy zrównały wiek przejścia w stan spoczynku kobiet i mężczyzn sędziów do 65 lat.

Orzeczenia TK będą opublikowane

Sejm uchwalił też nowelizację ustawy dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego. Nowela przewiduje ogłoszenie trzech niepublikowanych “rozstrzygnięć” TK w ciągu siedmiu dni od wejścia w życie przepisów. Rządząca większość dopisała do ustawy, że “rozstrzygnięcia” TK zostały “podjęte z naruszeniem przepisów”.

JUSTYNA KOĆ: Już po uchwaleniu nowelizacji Pierwsza Prezes SN zapowiedziała, że zwoła pierwsze posiedzenie KRS. PiS ciągle proceduje zmiany, które obecnie znajdują się w Senacie. Gdyby prof. Gersdorf się rozmyśliła, posiedzenie KRS będzie mógł zwoływać najstarszy jej członek. Co pan uważa o tym pomyśle?

JERZY STĘPIEŃ: Zacznę od tego, że poprzedni pomysł, aby to prezes Trybunału Konstytucyjnego zwoływała Radę, uznałem za obrazę dla tego stanowiska, co zresztą powiedziałem publiczne. To byłoby skandaliczne rozwiązanie. Z punktu widzenia logiki państwa to jakiś absurd, bo co ma Trybunał Konstytucyjny do KRS. Moim zdaniem, jeśli już w ogóle ktoś mógłby zwoływać, to prezydent.

Taki pomysł też w międzyczasie się pojawił.
Tak i on zniknął, być może dlatego, że rządzący mają świadomość, że ustawa o KRS w tym aktualnym kształcie jest niekonstytucyjna i stanowi tzw. gorący kartofel. W związku z tym lepiej się do tego nie dotykać. Trwa teraz przerzucanie tego kartofla między prezydenta, prezesa TK, teraz ma to być najstarszy członek KRS. Szczerze, to można się pogubić w tej legislacyjnej biegunce, bo inaczej tego chyba nie można określić. A wiadomo, jak to z biegunką – efekt jest koszmarny dla całego organizmu, który dostaje rozstroju.

Żadne z tych rozwiązań nie jest poprawne, dlatego że sama KRS jest tworem niekonstytucyjnym w tym układzie.

Opozycja uważa, że to doraźna poprawka i instrumentalne podejście do prawa. Zgadza się pan z tym?
To prawda, z punktu widzenia zasad normotwórstwa każde działanie, które ma na celu rozwiązanie doraźnego problemu, nie jest normą, tylko pewnym rodzajem decyzji administracyjnej, wyrazem decyzjonizmu, więc to niewiele ma wspólnego z prawem.

Jedna z poprawek mówi o sprawie przedłużenia orzekania przez sędziów w sądach powszechnych; decydować ma KRS. To dobra poprawka?
Tu jesteśmy wszyscy ofiarami poprzednich zmian systemu, który też zakładał możliwość przedłużenia przejścia w stan spoczynku, ale przez ministra sprawiedliwości. Tak nie powinno być. Misja sędziego powinna się kończyć z chwilą osiągnięcia pewnego wieku emerytalnego, jeśli nie chcemy, jak w Stanach Zjednoczonych, powiedzieć, że ta funkcja jest dożywotnia. Takie rozwiązanie wydaje się dziś trochę anachroniczne, chociaż prawdę mówiąc, w USA to dobrze działa. Może zatem nie jest tak anachroniczne, w USA sędziowie sami wiedzą, kiedy następuje taki upadek sił, że trzeba zrezygnować. Tutaj każde rozwiązanie będzie złe. Oczywiście lepiej, żeby tego nie robił prezydent, ani minister sprawiedliwości, ale skoro mamy do czynienia z takim kształtem KRS, to mamy wątpliwości, czy składanie wniosków w sprawie przedłużenia możliwości orzekania trafia we właśnie w ręce.

To jest wyraz pogłębiającego się bałaganu legislacyjnego. Bałaganu w państwie. Tak to zwykle jest, kiedy jakaś siła polityczna próbuje zastąpić normalne funkcjonowanie państwa działaniami zmierzającymi do przekształcenia społeczeństwa w jakąś grupę bezwolnych poddanych. To jest dramat po prostu.

A jak określiłby pan prace nad poprawkami, podczas których na komisji sprawiedliwości padły m.in. słowa o “lewackich mordach”?
To jest kompletny upadek parlamentaryzmu, niestety parlament sam z siebie nie potrafi postawić tu tamy i erozja państwa postępuje na naszych oczach w sposób dramatyczny. Uważam, że tę sytuację chyba najlepiej opisuje bajka “Nowe szaty króla”. Nowych szat nie ma, wszyscy to wiedzą, ale boją się powiedzieć o tym, żeby nie być posądzonym, że są głupi. Dotyczy to nawet samego króla. W pewnym momencie jednak ktoś mówi, król jest nagi. Szukają krawczyków, ale oni już uciekli. Funkcję krawczyków pełni tu pan Macierewicz i jego komisja z panem Berczyńskim na czele. Zatem jeden krawczyk już uciekł, a ludzie zaczynają wiedzieć, że król jest nagi. Wcześniej nikt nie chciał się narazić, i tak też jest u nas.

Podejrzewam, że w naszym społeczeństwie również dominuje postawa “lepiej siedzieć cicho”. Mamy zatem w dużej mierze do czynienia ze zmową cyników i tchórzy. Teraz to się zaczyna na naszych oczach rozwalać. To, co się dzieje w legislacji, działaniach państwa, nagrody, dobrze to obrazuje i widzimy, jaki to koszmar, kompletny upadek.

Zmiany w prawie są robione tylko po to, aby obłaskawić Unię, aby ta wstrzymała procedurę art. 7?
Ale nikt się na to nie da nabrać. Uchwalenie ustawy, która ma doprowadzić do opublikowania wyroków TK, z zaznaczeniem, że zostały wydane nieprawidłowo, jest czymś kuriozalnym w momencie, kiedy nie potrzeba żadnej podstawy prawnej, żeby te wyroki zostały ogłoszone. Moim zdaniem, obecny premier także ponosi odpowiedzialność konstytucyjną za to, że wyroki nie zostały opublikowane. Tu mamy do czynienia z przestępstwem ciągłym. A my na to pozwalamy. Ja jestem pełen podziwu dla tej garstki ludzi, która tkwi przed KPRM i nawołuje do opublikowania wyroków Trybunału. Jesteśmy im winni szacunek, że w naszym imieniu tam cały czas tkwią.

Rządzący nas traktują jak stado baranów, a my tym stadem się stajemy.

Są także głosy ostrego sprzeciwu, jak ostatnie wystąpienie Wojtka Czuchowskiego z “Gazety Wyborczej” na konferencji podkomisji Macierewicza.
On krzyknął właśnie jak ten w bajce “Nowe szaty króla”: Król jest nagi! Miejmy nadzieję, że coś z tego jako społeczeństwo zrozumiemy. Bo mamy do czynienia ze spółką cyników bazujących na tchórzostwie reszty społeczeństwa.


Zdjęcie główne: Jerzy Stępień, Fot. Michał Józefaciuk/Kancelaria Senatu, licencja Creative Commons

Reklama